sobota, 1 września 2018

"W cieniu tamtych dni" - Magdalena Majcher


Po zakończeniu II Wojny Światowej i jeszcze wiele lat po niej, wciąż niełatwo było mówić o tragicznych losach i wydarzeniach tamtych dni. Powodów było zapewne wiele. Dziś wciąż o tym mówimy, piszemy, czytamy - by nie zapomnieć. By pamięć o bohaterach wciąż żyła i żyło w nas poczucie odpowiedzialności.
„Nie trzeba być bezpośrednim świadkiem historii, aby odczuwać jej konsekwencje”.
Książka dość łatwa w lekturze, ale jednocześnie też i intrygująca, bo w plątaninie losów kilku bohaterów, miłosnych listów i bolesnych wspomnień odkrywa przed czytelnikiem panoramę ludzkiej natury. Okazuje się bowiem, że dziedziczeniu podlegają nie tylko nasze geny, ale i przeżycia, tęsknoty a nawet marzenia.
 „ Nie przychodzimy znikąd. Każdy z nas ma jakaś historię. Musisz poznać przeszłość swojej rodziny, aby zrozumieć teraźniejszość i dać szanse przyszłości”.
Ta powieść to tragiczna historia jednej z  kobiet z powstania warszawskiego, która staje się też drugim dnem niejednego pokolenia i niejednego dzieciństwa. Emilia, jako młoda i zakochana kobieta patrzyła na śmierć swoich najbliższych, przyjaciół i towarzyszy broni. Była jednocześnie świadkiem upadku najbardziej tragicznego w dziejach powstania jak i własnej nadziei.
Dorosłe życie rozpoczęła od największych dla młodej kobiety strat. Rozstanie z ukochanym, którego losu nie dane jej było poznać, utrata najbardziej ukochanej istoty, spod jej serca oraz obrazy przypominające apokalipsę przeniknęły do jej wnętrza nadzwyczaj mocno.  Zbyt mocno, by nie dać ich świadectwa w kolejnych wcieleniach nowego życia. Świadectwa, które wpełzło po cichu, bez słów i pytania o przyszłość i konsekwencje.  

O tym, co spotkało Emilię, najstarszą z bohaterek powieści dowiadujemy się z retrospekcji. Starsza kobieta w obliczu wypadku i fizycznej bezradności zostaje zmuszona do przyjęcia opieki ze strony wnuka. I choć zawsze byli sobie bliscy to dopiero ten czas determinuje ich do wzajemnych zwierzeń i pytań.  Nic też jak widać nie dzieje się bez przyczyny. Mikołaj znajduje na strychu rodzinnego domu skrzynkę z pamiątkami i plikiem listów adresowanych do tajemniczego mężczyzny, które zresztą nigdy nie zostały wysłane.  Nie ma wątpliwości, co do tego, kto jest autorem listów, zaczyna mieć jednak wiele innych pytań na tematy, które dotychczas nie istniały.  Emilia nie unika tematu. Przyszedł bowiem jej czas na rozliczenie się z przeszłością. Powraca, pamięcią do wojennej Warszawy, do wspomnień i z nostalgią w sercu opowiada historię chwytającą za serce nie tylko jej wnuka, ale i nas czytelników. Mikołaj nie pozostaje jednak bierny wyznaniom babci, m, bowiem plan. Jaki? O tym musicie przekonać się już sami.

„W cieniu tamtych dni” to także historia młodego człowieka, Mikołaja. Na nim wojna także odcisnęła swoje piętno, choć nie bezpośrednio.  On i jego matka wciąż, choć niezupełnie świadomi wciąż będą żyć w cieniu tamtych dni.

Zauważyłam też, że ukazujące się coraz częściej powieści, pisane z perspektywy kobiet, i obejmujące temat konfliktu zbrojnego, dają obraz nieco innego wymiaru cierpienia, lęku, bezradności, tęsknoty i miłości, której nie przeszkodzi żadna wojna. W przypadku naszej bohaterki, to też walka o przetrwanie, o życie ponad wszystko, zwłaszcza, jeśli to życie jest niezbędne do życia drugiego człowieka, jeszcze niewidzialnego, ale którego serce już bije pod sercem kobiety.  To szlachetna opowieść rozgrywająca się na bazie wspomnień. Historia niezwykle sentymentalna. Obraz człowieka żyjącego w cieniu sierpniowych dni.

Siła tej powieści nie bierze się jednak z literackiej narracji, stylu autorki czy oryginalności wątku. Jej potęga drzemie w historycznym fakcie, w kobiecości, wrażliwości ludzkiej natury, tęsknoty za miłością, za prawdą i tradycją. To jedna z tych powieści, które nie nudzą się, choćby czytać je codziennie. Każda taka historia jest przecież na wagę złota - zwyczajnie piękna, wzruszająca i chwytająca za serce. KOBIECA!!!

„Biała magia” – Krzysztof Kamil Baczyński

Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szklane ciało
srebrne kropelki głosu.

I wtedy jak dzban- światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w siebie gwiazdy
i biały pył miesiąca.

Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste listki.

Oszronią się w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiezie
płynąc lawina gwarną.

Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskada blasku na dnie.

Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia pod niewidzialna ręką.


Ocena 7/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal
Edyta Sztylc


2 komentarze:

  1. Super opis książki jednak to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. zupełnie nie w moim klimacie książka, ale muszę przyznać, że bardzo pięknie piszesz recenzje :)

    OdpowiedzUsuń