piątek, 14 września 2018

W końcu i Ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu – Grzegorz Kapla

[źródło]
       To nie jest typowy przewodnik po Azerbejdżanie i Armenii. Choć autor dokładnie opisuje  miejsca, w którym się pojawia, zwyczaje, z którymi się spotyka, wiary, które dominują na danym terenie, i ludzi, z którymi rozmawia czy też pije wódkę – to jednak nie jest ani podręcznik, ani przewodnik. To osobisty pamiętnik, w którym nie brak własnych zdjęć, opinii czy przemyśleń.
     Grzegorz Kapla to człowiek, który sam o sobie wspomina, że żyje z pisania i żadnej nagrody nie otrzymał, ale przecież i tak nie zmieściłby jej w plecaku. Uwielbia spotykać się z ludźmi i lubi być w drodze. Nie ma swojej wzmianki w Wikipedii, po wpisaniu w wyszukiwarce Google wyskakuje Twitter i ostatni wpis z 2013 roku, artykuł jego autorstwa z Andrzejem Pilipiukiem oraz aktualne wpisy na portalu anywhere.pl, gdzie współtworzy portal wraz z innymi autorami.

         Książka, która jest wydana pod patronatem National Geographic  wydaje się być już dużym osiągnięciem dla każdego podróżnika. I mogę przyznać, że dla mnie stała się dużym źródłem inspiracji i spowodowała, że odezwała się tęsknota za podróżami w kierunkach, z których nie znajdziemy w popularnych biurach podróży.

https://www.anywhere.pl

„- Znamy drzewa, na których można zawiązać życzenie. I to życzenie się wypełni – wyjaśniła Dżan, - Mamy też inne przekonania. Na przykład, żeby nigdy nie wierzyć komuś, kto ma niebieskie oczy.
- Ja mam niebieskie oczy.
- Wiem. Dlatego o nic cię nie pytam.”

     Zdjęcia, które stanowią sporą część książki oddają klimat i realizm tej podróży. Czuje się, że towarzyszy się autorowi podczas spaceru po bakijskiej promenadzie, jeździe ładą do Łazy, ratowaniu krowy z rzeki czy też przy zwiedzaniu góry Ararat i Aragac. Ale bardziej od zdjęć autor przedstawia nam ludzi, których spotyka na swojej drodze. Ludzi, których identyfikuje wiara i pojęcie Boga przedstawiane na wiele sposobów mocno dominuje. Zresztą – spędzając czas wśród Ormian, Gruzinów i innych odłamów religijnych i narodowości w miejscach, gdzie żyje się zupełnie w inny sposób Bóg jest ważną częścią życia. I czy to Europejczycy zatracili wewnętrzną równowagę dążąc za teraźniejszością czy to ludzie Kaukazu żyją szanując tradycje swoich przodków i postępują dużo wolniej do przodu w rozwoju? I kto ma rację?

[źródło]

„My chcemy mieć pomnik tu i teraz. Jesteśmy ludźmi z epoki „selfie”. Przebieramy się w wypożyczone ubrania i pozujemy w nich do zdjęć na tle ścianek z nazwami korporacji. (…) Oni byli wojownikami. Ludźmi pokory. My jesteśmy komendiantami. Ludźmi pychy.”

     Autor na swojej drodze spotyka dobrych ludzi, otwartych i tak samo chętnych do rozmów o Bogu, historii czy polityce, jak do picia wódki. Ale przecież to normalne i jak nie raz podkreśla – źle jest odmawiać gospodarzom, źle jest się z nimi kłócić, zwłaszcza, jak serwują Ci jedzenie, ciepły kąt i własny alkohol.  Poznajemy zwyczaje oraz historie, o której nie dowiemy się w szkole czy z telewizji publicznej. Mowa o ludach, które od lat wojowały o swoje ziemie, które przetrwały ludobójstwa wcześniej niż powstał Holocaust, a równie okrutne, może nawet i bardziej. O tym, jak odnawiają się kraje po upadku Związku Radzieckiego, jak powstały nowe granice i o tym, że Baku chce być bardziej europejski niż azjatycki.

[źródło]

      Ta książka uwrażliwia i pokazuje świat, o którym w ciągłej pogoni zapominamy. Żyjąc szybko i bez poszanowania prawd przyrody i drugiego człowieka, w trybie tu i teraz. Sam autor podkreśla swoją samotność i wszystkie emocje, które nim targają. W końcu w podróżach nie tylko chodzi o zachwyt nad nowym miejscem, ale również nad zrozumieniem samego siebie. Nawet w miejscach oddalonych setki tysięcy kilometrów od domu – bo przecież sami przed sobą nie uciekniemy.

„Jak wrócisz do Polski, to powiedz tam, kim jesteśmy. I pozdrów wszystkich. Z kraju,  którego nie ma. Powiedz, że nazywa się Górski Karabach. Że mamy prezydenta Sahakiana, mamy rząd Harutiuniana. Powiedz, że chociaż świat nie uznaje tej niepodległości, to wolny jest ten, kto jest wolny, a nie ten, kto jest uznany.”

      Ta książka poruszyła mną nie raz. Zachwycała, ale i potrafiła zmęczyć. Na pewno otworzyła oczy, kilka razy zszokowała. Pobudziła chęć do podróży, ale i do namysłu. Pod wieloma przemyśleniami autora mogłabym sama się podpisać. Więc jeśli chcesz podróżować to razem z przewodnikiem zakup sobie i tę książkę. Jeśli nie wybierasz się w rejony do Kaukazu – to po tej książce zastanowisz się, czy aby na pewno nie chciałbyś. Ja natomiast stanowczo polecam.

Moja ocena: 8/10

Dziękuję wydawnictwu Burda za możliwość zapoznania się z egzemplarzem.
[źródło]


Emilia Pieńko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz