"Wilczyca" - Katarzyna Berenika Miszczuk

źródło

Drugi tom przygód Margo Cook, jej ukochanego chłopaka oraz paczki wilczych przyjaciół jest grubszy, co za tym idzie dłuższy i wciąż pełen flakowatych nastoletnich rozterek miłosnych. Do cudownego miłosnego światka wkracza z mocnym przytupem niezmiernie wnerwiająca Carol aka Królewna Śnieżka, oraz nieziemsko irytujący, męski odpowiednik nowo poznanej o imieniu Carlos (nie, nie są rodzeństwem, tutaj zdecydowanie ma powalić nas kreatywność autorki). Mimo, iż nadchodzą z zupełnie różnych stron i niemalże atakują naszych głównych zakochanych, to jednak z odmiennych pobudek, bazujących jednak na tym samym podłożu. Jedno i drugie trochę namiesza, podniesie ciśnienie nam, jak i bohaterom, być może odrobinę rozbawi, ale właściwie głębszego sensu te sytuacje nie miały. Jeśli nie czytaliście poprzedniego tomu, niżej znajdzie się sporo spojlerów.


Historia rozpoczyna się zwyczajnie, po ostatnich wydarzeniach najlepsza przyjaciółka straciła wybiórczo pamięć i nie potrafiła sobie przypomnieć ostatniego roku. Margo prócz starań odbudowania przyjaźni z Ivette, próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji i sprawdzić, jak podziałała na nią "wilcza szczepionka". Stara się przemienić, lecz na razie bezskutecznie, zamiast tego zyskuje kilka przydatnych cech, jak choćby sprawne poruszanie się po leśnym poszyciu i wyjątkowy dar przeczucia zbliżającego się niebezpieczeństwa. Podczas jednej z nocnych schadzek instynkt kazał jej brać z Maksem nogi za pas z powodu przeczucia niewyjaśnionego niebezpieczeństwa, które następnego ranka potwierdziło się w gazetach. Otóż blisko miejsca, którego się znajdowali, znaleziono rozszarpane stado łosi przez nieznane zwierzę. Paczka przyjaciół doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie mógł to być żaden wilk, ani niedźwiedź, ponieważ w ich lasach nie ma takowych, prócz ich samych. Na domiar złego powracają prorocze koszmary głównej bohaterki, jednakże tym razem dzieją się głównie w czasie rzeczywistym i widzi ona uciekające i pożerane ofiary.  Co się stanie, gdy w jednym ze snów ujrzy samą siebie? Watki podrzucane przez autorkę sugerują naprawdę ciekawą akcję, jednak ja niestety nie dałam się jej porwać.

Pobocznie do głównej akcji doświadczamy jak Aki, najbliższy kumpel Maxa, przeżywa załamanie miłosne, ponieważ Iv zdaje się kompletnie go nie pamiętać. Miłość jednak zwykle rządzi się własnymi prawami i choć wszyscy starają się trzymać jego byłą z dala od kłopotów i nie wtajemniczają jej w całe zamieszanie, to los bywa przewrotny i ma własne zdanie na ten temat. W dość makabrycznych okolicznościach Ivette na własne oczy uświadczy chaotycznych przemian znajomych oraz ataku zagrażającego miastu potwora. Czy ich uczucie dostanie drugą szansę? Czy będzie warto w ogóle próbować? Odpowiedź nie jest wcale taka oczywista.


W „Wilczycy” wciąż akcja będzie kręcić się wokół miłosnych zawirowań, bohaterowie będą uciekać na nocne schadzki, randki, będą się całować, wzdychać do siebie, ale dojdzie też między nimi do paru nieporozumień, będą o siebie zazdrośni, jednakże wciąż wierni i zakochani na zabój. Nie unikniemy dylematów ubraniowych, ani końca świata, który rzekomo miał nastać, jeśli zakochani mieliby zostać rozdzieleni. Stresy są nam w sumie oszczędzone, gdyż wszelkie przeszkody znikają, czy też są szybko rozwiązywane, gdy tylko się pojawiają. 

Na szczęście w tym tomie dzieje się trochę więcej jeśli chodzi o aktywność Instytutu, zagrożenia życia - choćby przez wspomnianego potwora -, paczka więcej planuje, ale znów bardziej pod koniec książki. Mniej więcej po ¾ powieści zaczyna się sporo dziać konkretniejszych rzeczy. Po ataku Potwora na głównych bohaterów okaże się, że ktoś potrzebuje natychmiastowej pomocy, bo eksperymenty Instytutu zbyt wiele namieszały, a konsekwencje mogą być nieodwracalne. Wychodzą na jaw ukryte motywy, doznamy zdrady, którą notabene niestety podejrzewałam od niemal samego początku, ale której winszuję autorce, bo dla niektórych może to być cios prosto w serce.

Zdecydowanie jest to książka dla nastolatek od nastolatki. Myślę, że dosyć dobrze ujęte są tutaj dziecięce trochę dylematy i postrzeganie świata, uczuć, związków. Gdybym przeczytała ją w wieku 13 lat, mogłabym być zachwycona, bo wszystko wydałoby mi się pewnie bardziej prawdopodobne i mniej naiwne. Mimo, iż przeczytałam tę serię teraz, to widzę jej plusy, jest składna, schematyczna, poprawna i choć słownictwo wciąż jest dla mnie zbyt ubogie, to jednak całość nie jest w żadnej mierze zła. Doskonale się nadaje na czytanie dla młodych, nastoletnich dusz, a ja nie miałabym oporów przed daniem jej zwykłej 13-latce, chociaż bardzo wymagającej szukałabym już czegoś innego.

Co by nie mówić, niemal każdy czasem szuka czegoś lżejszego do przeczytania, czegoś co oderwie go od codzienności, a te książki mogą się sprawdzić u młodego czytelnika. Ja już po nie na pewno nie sięgnę, ponieważ nie przemawiają do mnie. Wiem, że gdybym poznała te książki w dzieciństwie, to obecnie zatrzymałabym je sobie przez sentyment, ponieważ można polubić tę niemożliwą Margo Cook i dać się porwać tym kilku przygodom w serii. Książki maja potencjał, szkoda, że autorka nie chciała napisać ich na nowo.


Ocena 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.



Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz