"Zabójcza Śpiąca Królewna" - Mary Higgins Clark, Alafair Burke

Zabójcza Śpiąca Królewna jest morderczynią. Uparcie odbyła całą karę w więzieniu. Teraz chce oczyścić imię w oryginalny sposób, za pomocą programu telewizyjnego. Czy śledztwo dziennikarskie będzie skuteczniejsze niż policyjne i odkryje prawdziwego sprawcę? A może to jednak Casey zabiła Huntera i zadrwi sobie z publiczności. Tylko czy to zwróci jej piętnaście lat życia w zamknięciu? Czy istnieje jakakolwiek rekompensata? 
Casey Carter po piętnastu latach życia w zakładzie karnym wychodzi na wolność. Już następnego dnia udaje się na spotkanie z Laurie Moran, producentką programu, w którym stare sprawy kryminalne są rozpatrywane na nowo. Nikt przez cały ten czas nie wierzył w jej niewinność. Trwały przy niej jedynie, matka, choć pełna wątpliwości i kuzynka Angela. Laurie potrzebuje nowego tematu na program, bo potencjalna bohaterka zrezygnowała. Dodatkowo nowy prowadzący wszystkim w ekipie działa na nerwy, a poprzedni to partner Laurie, z którym związek przeżywa trudne chwile. Szef naciska na podniesienie oglądalności, a tymczasem wszyscy są przeciwni odgrzewaniu tej sprawy. Casey Carter odsiedziała wyrok za zamordowanie swojego narzeczonego, osoby znanej i wpływowej, upiera się jednak, że nie zrobiła tego, bo spała odurzona narkotykiem. Dowody wskazują na jej winę. Laurie zgadza się acz niechętnie, jednak przygotowując program odkrywa wiele spraw, które nie miały nigdy ujrzeć światła dziennego.

Największą zaletą tej książki jest to, że niesamowicie intryguje od samego początku aż po ostatnie niemalże strony. Czytelnik stawiany jest pośrodku, właściwie trudno jest opowiedzieć się za winą lub niewinnością Casey. Bardzo doceniam taki sposób narracji, owszem historia idzie do przodu, poznajemy kolejnych bohaterów, ale nadal nie wiemy kto i dlaczego ani nawet do końca jak. A książka wcale nie jest próbą uniewinnienia głównej bohaterki w oczach czytelnika. Do samego końca nie można być pewnym czy tego nie zrobiła. Zwłaszcza, że mamy dwa głosy za i całe mnóstwo przeciw i to te są aktywniej argumentowane.
Podoba mi się, że nie ma przesadnie długich opisów a i tak mamy świadomość omawianej rzeczywistości, to dobrze ze autorka nie traci czasu i nie nabija stron opisując strój czy fryzurę albo budynek, dzięki czemu czytelnik skupia się na osobach, ich charakterze i zachowaniu.
Intryguje od początku do końca i to dosłownie - brakowało mi jeszcze może z 10 stron do końca a ja nadal nie wiedziałam, kto jest sprawcą.

Brak zamknięcia, którego czytelnicy ( tak mi się wydaje, bo mi osobiście brakuje) potrzebują dla własnej równowagi emocjonalnej, brak sceny konfrontacji dwóch kuzynek. W moim odczuciu taka scena jest potrzebna do pełnego zamknięcia historii. 
Druga sprawa, która mnie nurtuje – alarm nie został włączony, ok, ale autorki nie zająknęły się nawet o monitoringu. Rozumiem, że, to wiejska posiadłość, ale należąca do pierworodnego klanu stawianego na równi z klanem Kennedych. Rozumiem też, że rzecz się dzieje piętnaście lat temu, ale czy taki bogacz jak Hunter Raleigh III nie ma monitoringu? Wystarczyło trochę rozwinąć tę kwestię (kable zostały przecięte, ktoś uszkodził kamerę) i tak dociekliwy czytelnik jak ja nie miał by argumentów do narzekań :)

Rzecz trzecia, trudno mi uwierzyć w to, że osoba, która spędziła piętnaście lat w więzieniu niemalże wskakuje do życia na wolności jakby nigdy nic. Ktoś, kto przez tak długi okres czasu jadł, spał, spacerował, mył się, pracował tylko w wyznaczonych godzinach, które odmierzane były szczęknięciami metalowych drzwi celi, tak po prostu wychodzi z więzienia i następnego dnia udaje się pociągiem do innego miasta, do biura telewizyjnego. Casey była bardzo zdeterminowana, wiele zrobiła, by produkcja programu zainteresowała się jej sprawą, bo przecież nie pasowała do profilu. Ten wątek potraktowano troszkę po macoszemu. Historia jest opowiadana z perspektywy Laurie Moran, ale kilka zdań w każdym z rozdziałów o tym jak Casey adaptuje się do życia na wolności, złagodziłoby ten niewielki zgrzyt.
I kolejna zagwozdka - skąd Angela wiedziała gdzie przechowywany jest nowo zakupiony pistolet? Tego już pojąć nie mogę. A powiedziała dokładnie, że „wiedziała, że leży w szufladzie szafki nocnej”. Nie, że znalazła, że natknęła się przypadkiem, że Casey musiała jej to powiedzieć. Drobiazgi do dopracowania :)

Może się wydawać, że negatywów jest więcej w tej recenzji niż pozytywów, a absolutnie nie chciałabym by tak był odebrany ten tekst. Książka jest zaskakująco dobra i polecam jej przeczytanie.

Nie spodziewałam się tak wciągającej i ciekawej fabuły. Tak naprawdę myślałam, że będzie to mało wymagająca lektura, dość lekka i zalatująca tanią sensacją jak to produkt zza oceanu. A tu przyzwoita lektura, bardzo, umiejętnie intrygująca i w jakiś nieodgadniony sposób niepozwalająca porzucić czytania. Nie ma tu pędzącej akcji, brak trzymających w napięciu scen (prócz zakończenia) a jednak czyta się w napięciu i oczekiwaniu. Po zamknięciu książki mam odczucie dobrze spędzonego czasu, przeczytania ciekawego tekstu i chęci na więcej tego pisarskiego duetu.

Ocena: 7,5 / 10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Magdalena SzL





 
Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. W sumie brzmi intrygująco i jestem bardzo ciekawa tej historii, ale teżz drugiej strony nie jestem pewna czy to coś dla mnie. Może kiedyś. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest typowe policyjne śledztwo i ściganie mordercy, ale przyznam że podobała mi się ta książka. Moje pierwsze spotkanie z tymi autorkami, dość lekka ciekawa lektura.

      Usuń