czwartek, 13 września 2018

"Żniwiarz. Trzynasty księżyc" – Paulina Hendel

[źródło]
Od pewnego czasu jest dość głośno o serii stworzonej przez Pauline Hendel jak i o samej autorce. O "Żniwiarzu" czytałam już wszystko. Najczęściej były to recenzje pozytywne, ale w gronie jego czytelników znalazły się też takie opinie, które wręcz odstraszaly od sięgnięcia po pierwszą czy też trzecią część. Sztuczne dialogi, papierowi bohaterowie – to tylko niektóre z zarzutów, które są kierowane w stronę powieści. Zdecydowanie po pierwszym tomie zgodziłabym się ze wszystkimi przytykami. Jednak po przeczytaniu trzeciej części nie jestem już taka pewna.

Akcja "Trzynastego księżyca" zaczyna się w miejscu, gdzie skończyła się druga część, a mianowicie na porwaniu Magdy przez Pierwszego. Dziewczynie jakimś cudem udaje się stamtąd wydostać  uprzednio ogłaszając pierwszego żniwiarza, niedoszłego zabójcę dziewczyny. Tym razem on proponuję jej rozejm w obliczu groźniejszego i potężniejszego zagrożenia niż, o dziwo, on sam. A mianowcie króla nawich. Nija szykuje zagładę ludzkości i możliwe, że apokalipsy nie zdoła powstrzymać żaden zniwiarz. Na świecie pojawia się coraz więcej demonów, które zmieniają życie ludzi w piekło, plądrując i wykorzystując każdą nadawającą się okazję. Wydaje się, że jedyną sznasą na ocalenie Wiatrołomu, ale i nie tylko, jest sprzymierzenie się z oszustem, z włamywaczem, z osobą, dla której Magda wymyśliłaby jeszcze kilka kreatywnych przezwisk Ale skąd bohaterowie mają mieć pewność, że Pierwszy znowu ich nie okłamuję, skoro już raz nic go nie powstrzymało, żeby z nich wszystkich zakpić?


Pierwsza i druga część urzekły mnie swoją prostota i oryginalnością dotyczącą podjętego tematu, który autorka udźwignęła, nie w oszałamiający sposób, który pamiętałabym do końca mojego życia i porównywala go z innymi książkami, ale w stylu, który by mnie zaciekawił w takim stopniu, że "po godzinach" miałabym chęć pogłębić swoją wiedzę o mitologii słowiańskiej. Co jedynie potwierdza fakt, że autorka była wstanie zaciekawić swoich czytelników nie tylko ciekawymi postaciami, ale także intrygującą fabułą obsadzoną w unikalnym świecie. A pragnienie poznania innego wymiaru wystąpiło u mnie dotychczas dwa razy. Czytając właśnie "Żniwiarza" i Percy'ego Jacksona i choć o bogach greckich wiedziałam co nieco, to o wierzeniach słowiańskich nic a nic.

Podoba mi się styl prowadzenia akcji oraz wydoczny postęp, jeśli chodzi o kreację bohaterów i jakość ich wypowiedzi, które w pierwszej części były tak... sztuczne i niemające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nawet nie wiecie jak się cieszę, widząc, że coś, co od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju, zostało przeniesione z niższego poziomu jakości na dwa szczeble wyżej. Nadal nie jest to idelane, ale zdecydowanie mniej razy łapałam się za głowę, nie mogąc pojąć, co ta Magda mówi.
"Społeczeństwo wkłada nas w pewne formy i robi wszystko, żebyśmy z nich nie wyszli."
W niektórych momentach brakowało mi akcji w akcji, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi. Niby były polowania, niby były jakieś perypetie między bohaterami, niby był Nija, ale było dla mnie za mało, tęskniłam za wartkością fabuły, za nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, które zaskoczyłyby mnie tak, że nie mogłabym przez dłuższy czas wyjść z podziwu, jakim cudem autorka zdołała mnie przechytrzyć. Mnie. Damską wersję Sherlocka Holmesa. No dobra, przesadzam, ale nieobecność tego elementu sprawiła, że przyjemność zaznajomiania się z lekturą była mniejsza.

Opisy akcji jak i sama fabuła trochę mnie rozczarowały. Ta druga była momentami przewidywalna, co można wywnioskować po mojej wcześniejszej wypowiedzi, a pierwszy element często nie miał w sobie tego "czegoś", co sprawiłoby, że nie nudziłabym się, czytając. Jednak autorka wynagrodziła mi to ciekawymi bohaterami, a szczególnie Waldemarem, którego wprost uwielbiam za jego styl bycia, ale i też jako osobę. Lubię też Pierwszego i o dziwo cieszyłam się, kiedy wrócił, a także gdy w trzeciej części było go pod dostatkiem, ale bądźmy szczerzy: Waldemar rządzi dzielnicą!
"Cudnie - pomyślał Waldemar. Alkoholik, schizofrenik i kibol na tropie demona... Brzmi jak początek kiepskiego dowcipu."
Podsumowując, trzecia odsłona "Żniwiarza" jest pewnego rodzaju zaskoczeniem dla mnie, gdyż po dwóch poprzednich, gorszych częściach naprawdę nie spodziewałam się nic lepszego. Chociaż gdzieś głęboko, ukryty pod wieloma warstwami tlił się mały płomyk nadziei na przyjemną kolejną część serii. Muszę przyznać, że się nie zawiodłam, a na dalsze przygody Magdy i Feliksa będę czekać z niecierpliwością. Mimo kilku wad, które wymieniłam powyżej, książkę polecam. Jest to świetna kontynuacja serii, biorąc pod uwagę poprzednie tomy. Widać w niej większą dojrzałość, wydaje mi się, że była ona lepiej przemyślana, a także lepiej napisana. Nic tylko czekać, aż "Droga dusz" zapełni księgarnie!

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.




Klaudia Korytkowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz