"Fatum" - Michał Larek - [PRZEDPREMIEROWO]


„Potem przez tydzień zastanawiał się, czy naprawdę chce być policjantem i na co dzień obcować z ludzkim nieszczęściem"
Początek marca 93 roku ubiegłego wieku. Czterech mężczyzn dokonuje zuchwałego napadu na konwój z pieniędzmi przeznaczonymi na wypłaty dla pracowników fabryki cukierniczej. Chodzi o całkiem niemałe pieniądze, pięć miliardów złotych. Najgorsze jest niestety to, że uprowadzono młodą kasjerkę a szanse na jej odnalezienie maleją, bo przestępstwo wydaje się być świetnie zorganizowane. Prasa bardzo szybko określa je mianem „napadu stulecia”, a sami policjanci przyznają, że sprawa wygląda jak hollywoodzki film sensacyjny.
Kiedy zostają odnalezione zwłoki kasjerki cała komenda zostaje postawiona w stan gotowości, a przełożeni przełożonych naciskają na szybkie wykrycie sprawców i zamknięcie sprawy.
Dobrze nam już znana z poprzednich tomów ekipa śledcza bierze się ostro do roboty. W toku działań zakrojonych na bardzo szeroką skalę okazuje się, że plan przestępców jednak nie był taki doskonały. Policjanci łapią kilka obiecujących tropów. Odnajdują rysy i pęknięcia w bardzo precyzyjnie zaplanowanych działaniach przestępców, bo zwyczajnie jeden z nich nie trzymał się planu.
 Taka jest karma przestępców. Zawsze przegrywają w starciu z poznańskimi gliniarzami!
Ale pewnego dnia, Katia „Furia” Domagała, ambitna posterunkowa, stosunkowo nowa w drużynie, choć z sukcesami na koncie, bardzo obowiązkowa, a nie przychodzi do pracy.

Po pierwsze i najważniejsze, o czym muszę wspomnieć, z perspektywy czytelnika poprzednich tomów „Dekady”, to to, że ten jest najlepszy, najlepiej mi się go czytało. Zdecydowanie widać progres w warsztacie literackim Autora. Wcale nie umniejsza jego pracy fakt, ze ktoś ten napad wymyślił naprawdę, bo fabuła oparta jest o prawdziwe wydarzenia. Główną oś książki stworzył napad na konwój pieniędzy Swarzędzkiej Fabryki Mebli faktycznie dokonany w sierpniu 1993 roku. Ale to Autor dodał bohaterów, wątków, scen zupełnie fikcyjnych. Bo czego się nie robi by dramatyzm sytuacji podnieść do poziomu, który usatysfakcjonuje nawet wybrednego czytelnika. Larek spróbował to zrobić i świetnie mu się to udało.
Akcja odpowiednio poszatkowana, cała masa cliffhangerów, które w żaden sposób nie pozwalają przerwać czytania. Tempo odpowiednio szybkie, ale pozwalające nadążać, mimo że skacze się między wątkami, cały czas mamy świadomość, ze nadążamy za każdym. Emocje trzymane w ciągłym napięciu i niepewności, ciekawe zakończenie otwarte, przystępny język, potoczny, bardzo rzeczywisty, czasem wulgarny, ale nieodpychający.
Dla mnie dużym plusem jest to Autor podtrzymuje konsekwentnie swoje założenie z poprzednich części, dotyczące bohaterów. Mianowicie żaden z nich nie wybija się na jedynego głównego. Mamy tutaj ekipę śledczą złożoną z kilku charakterystycznych postaci. Każdy z nich ma swoje wyjątkowe cechy osobowości i wyglądu, są zgrani, doskonale się uzupełniają, dzięki czemu są skuteczni. W poprzednich tomach („Furia” „Na tropie”) wydawało się, że są policjanci aspirujący do głównej postaci danej książki, a nawet całego cyklu. W „Fatum” każdy ma swoje chwile chwały, każdy trybik wielkiej policyjnej machiny jest potrzebny i ważny. W tym tomie również dowiadujemy się wielu szczegółów z życia prywatnego poszczególnych członków Wydziału Kryminalnego, co wzbudza ciekawość i chęć sięgnięcia po kolejne książki cyklu.
Uwielbiał przesłuchiwać przestępców. Wsłuchiwanie się w ich opowieści poznawanie ich punków widzenia od zawsze go elektryzowało
Rzetelność recenzencka nie pozwala mi nie wspomnieć o kulejącej korekcie. Liczne momenty, w których powtórzone są błędnie zaimki, przyimki, „zjedzone” literki. Nie przeszkadza to w odbiorze treści książki, ale w odbiorze tekstu już niestety tak. Wytrąca z rytmu czytania i zwyczajnie odrobinę denerwuje.
Zarzutów, co do treści, jako takich nie mam. Autor jak i jego bohaterowie wykonali kawał dobrej, solidnej roboty. Może jedynie zabrakło takiej podstawowej komunikacji i dzielenia się nawet luźnymi pomysłami. Ale jak powtarzam często, nie ma książek idealnych. Muszą być jakieś drobiazgi na kanwie których autor zbuduje dramatyczną sytuację, a do takich zawsze dochodzi w efekcie domina, od błahostki.
Po książkę można śmiało sięgnąć nie znając poprzednich części cyklu „Dekada”. Jest to zamknięta całość fabularna i dużym plusem jest to, że nieznajomość wcześniejszych tomów nie utrudnia w żaden sposób zrozumienia treści. Choć premiera „Fatum” jeszcze przed nami, choć już a kilka dni, ja już czekam na część kolejną.

Ocena : 7,5 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta strona.


Magdalena SzL



 


Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Ciekawa lektura. Właśnie takie książki które nie są żadną kontynuacją są dla mnie. :) Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kolejny tom, ale w każdym jest opisana osobna historia. :)

      Usuń