"Hania Humorek i herbatka u Królowej" - Megan McDonald


„Ona, Hania Humorek, […] mieszkała sobie w zamku. Na ścianach wisiało siedem tysięcy obrazów, znajdowało się tam prywatne kino i prywatna maszyna do produkcji pieniędzy […]”


Czyli w sumie fajnie jest być królową nawet, jeśli korona jest dość ciężka i trzeba zachowywać się w sposób dystyngowany.
Cały królewski ambaras zaczął się od babci Lusi i drzewa. Nie jakiegoś zwykłego drzewa tylko genealogicznego. Hania miała wykonać na lekcję wiedzy o społeczeństwie drzewo z genezą swojej rodziny. Babcia Lusia bardzo jej pomogła, przyniosła zdjęcia, dokumenty, listy i wykresy. Opowiadała przy herbatce o ciociach, wujkach i kuzynach, przy okazji przekazując mnóstwo rewelacyjnych ciekawostek. Bo dziadek Jacek śledził historię rodziny Humorów, którzy kiedyś byli Homarkami, a wcześniej Homarami. W sumie lepiej jednak być Hanią Humorek niż Hanią Homar. Przodkowie Hani pochodzą zza oceanu, z Anglii i przypłynęli na Titaniku albo może na innym statku, bo Titanik przecież zatonął.
Hania ma też angielską przyjaciółkę korespondencyjną Marysię, która mieszka w Londynie i wie dosłownie wszystko o Królowej Anglii. Skoro Hania może pisać listy do Marysi, czemu by więc nie napisać do Królowej Brytyjskiej i zadać jej mnóstwo nurtujących ośmiolatkę pytań. W końcu są spokrewnione!

Kiedy jest się kuzynką samej Królowej Angielskiej wypada napisać do niej list, bo to okropnie ciekawe ile ona ma kapeluszy albo czy jechała kiedyś na mule i czy korona jest ciężka?
No i należy zachowywać się z powagą, to akurat przychodzi małej rozrabiace z wielkim trudem. Purpurowa peleryna z włochatego szlafroka, papierowa korona z logiem pizzerii i klejnoty królewskie z samych Indii. Nie zabrakło także berła z linijki (ale za to ze sławnymi Królowymi świata) to odpowiedni strój dla potomkini królewskiej rodziny. Strój wzbudzający podziw i szacunek. A bycie królową Humorkolandii to także ciężka praca, na przykład przy kopaniu fosy. Musicie się koniecznie dowiedzieć, czemu goście nie przyszli na królewską herbatę i czy Elżbieta I odpisała na list małej dziewczynki mieszkającej za oceanem.


Kolejne spotkanie z Hanią, bardzo się polubiłam z tą rezolutną ośmiolatką. Przyznaję, że jej przygody są na tyle ciekawe i zabawne, że przyniosły radość i satysfakcję również mi, dorosłemu czytelnikowi.
Książka dedykowana początkującym czytelnikom, świetnie się sprawdzi, jako lektura właśnie dla ośmiolatków. Duże litery, wyraźna czcionka, przystępny format nie za dużych stron ułatwi skupienie się na czytaniu. Dodatkowo perypetie Hani i jej kolegów są interesujące. Koniecznie muszę wspomnieć o ilustracjach Petera Reynolds’a, bardzo przywodzą na myśl komiksowe obrazki i mimo że są czarno-białe są ciekawe, przyciągają wzrok, ładne, ale na swój specyficzny sposób, nie cukierkowo ładne, ale takie „humorkowo” ładne. Specyficzne i niezwykłe, dokładnie jak każdy Humorek. A na pewno są to rysunki równie niebanalne jak pomysły Hani
i Smrodka.

Przypuszczam, że Hania Humorek może stać się jedną z ulubionych koleżanek każdego dziecka, które sięgnie po tę książkę, czy to chłopak czy dziewczynka. Drogi rodzicu zanim posądzisz swoje dziecko o to, że mogło coś zmalować, sprawdź czy nie był to przypadkiem pomysł małej łobuzicy.
Zachęcam do lektury, ja bardzo chętnie znów spotkam się z Hanią Humorek.

Ocena : 7 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Egmont.



Magdalena SzL






 



Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz