"Mury" - Hollie Overton


                Kristy jest atrakcyjną trzydziestoparolatką, matką nastoletniego Ryana i córką chorego na nowotwór Franka, zwanego przez wszystkich Tatkiem. Razem mieszkają, wiodąc w miarę udane i ułożone życie. Jedyne co nie zadowala kobiety to jej praca. W zasadzie nie ma się co jej się dziwić – pracuje jako rzecznik więzienia dla skazanych na karę śmierci. Do jej obowiązków należy pośredniczenie pomiędzy więźniami i mediami, ale też towarzyszenie im w ostatnich chwilach życia. W tych warunkach Kristy poznaje Cliftona – mężczyznę oskarżonego o zabójstwo dwójki swoich dzieci. Gdy więzień postanawia popełnić samobójstwo kobieta ratuje mu życie, tworząc pomiędzy nimi pewną więź. Niespodziewanie dla niej samej Clifton staje się częścią jej życia, a ona zaczyna wątpić w jego winę. Tymczasem w życiu prywatnym Kristy pojawia się Lance. Szarmancki, opiekuńczy, wygadany, przystojny – anioł, nie człowiek. Niestety Kristy i jej rodzina zostają oszukani – pod ich dach sprowadza się wilk w owczej skórze. Bita i gwałcona kobieta chowa siniaki pod makijażem. Do czasu aż zauważa je Clifton, który podsuwa jej pewien pomysł…


                Fabuła powieści rozwija się dość powoli, jednak nie nuży, wręcz przeciwnie. Ostatnie rozdziały czytałam późną nocą pomimo moich porannych obowiązków – myślę, że o czymś to świadczy. Akcja jest przewidywalna, ale czyta się ją przyjemnie. Myślę, że to za sprawą Kristy, która jest normalną kobietą w sytuacji, która budzi współczucie. Czy brakuje głównej bohaterce rozwagi? Nie, wręcz przeciwnie. Lance wydawał się idealnym człowiekiem na męża i ojca. Zwiódł wszystkich, łącznie z Kristy, która twardo stąpała po ziemi. Jako osoba nie będąca w przemocowym związku nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć dlaczego główna bohaterka tyle zwlekała z podjęciem walki o samą siebie i swoją rodzinę. Jednak jako prawniczka, która ma styczność z tego typu sprawami, wiem, że niestety w życiu tak bywa. Nadto wydaje mi się, że autorka celowo tak przedłużała akcję, aby „Mury” stanowiły studium psychiki ofiary przemocy domowej. W istocie, Hollie Overton przedstawiła ten stan z ogromną wnikliwością: jej bohaterka przechodzi różne stadia od zaprzeczenia, przez utratę pewności siebie, lęk, poddanie się i ostatecznie desperacką walkę.

Czego zabrakło mi w tej książce ? Gdy doszło do pewnych konkretnych działań przeciwko Lance’owi to autorka pominęła opis przygotowań. Tego mi brakowało. Przyznaję, że również miałam zupełnie inny pomysł na relację Kristy i Cliftona. Podobało mi się to, że nie było tam romantyzmu czy choćby napięcia seksualnego. Niemniej jednak po zapowiedziach z obwoluty książki spodziewałam się czegoś więcej – liczyłam na to, że Clifton będzie bardziej dwuznaczny moralnie i będzie miał silniejszą osobowość.

Co do bohaterów to Kristy i Lance nie pozostawiają wiele miejsca dla innych. Clifton wypada dość blado przy nich i mnie osobiście rozczarował. Z kolei Lance jako wilk w owczej skórze zachowuje się nieprzewidywanie. Narcystyczny psychopata manipulujący ludźmi jest bardzo przekonywujący i za razem interesujący.

Słodko – gorzka końcówka powieści wydaje mi się być idealnym zwieńczeniem tej historii. Książkę czyta się szybko, ale sama historia nie jest zbyt oryginalna. Niemniej jednak podobało mi się to, że autorka tyle miejsca poświęciła na analizę psychik kobiety doznającej przemocy domowej. Ciężki temat fabuły równoważy lekkie pióro pisarki.

Dla mnie „Mury” to głównie książka psychologiczna z elementami thrilleru. Niewątpliwie budzi ona emocje i stanowi ona dobrą propozycję na udany wieczór z książką.

Ocena
9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.



Anna Mackiewicz

Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

4 komentarze:

  1. Takie właśnie książki wciągają, muszę przeczytać bo też lubię takie smaczki a jak opowiadasz o słodko-gorzkiej końcówce to nabrałam ochoty na tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocna ocena musiała być ciekawa bardzo jak tak cię wchłonęła że przez jeden dzień ją cała przeczytałaś, chyba sięgnę po tą pozycje bo szukam czegoś teraz na wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że nabrałam ochoty na coś w takim klimacie. Ostatnio przeczytałam "Wzgórze Psów" i bardzo mnie wciągnęło, aż musiałam zrobić sobie przerwę. Ale teraz już chyba dam radę! Pozdrawiam!
    www.roszakmagda.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi bardzo interesująco..:) Muszę znaleźć czas na nią!

    OdpowiedzUsuń