"Pan Apoteker" - Katarzyna Ryrych


Mijają godziny, dni i lata a pamięć o innych i o ich historii, tej prawdziwej, odważnej i wyjątkowej nierzadko się zatraca, choć czas nie daje nam prawa do zapomnienia.
  
Katarzyna Ryrych to doświadczona pisarka, poetka, nauczycielka i malarka. Wydała już wiele książek dla dzieci i młodzieży, do których też i Państwa odsyłam. Zdobyła kilka prestiżowych nagród a jej utwory są nieustającym źródłem wielu mądrości i wzruszeń.
Nie ma też już chyba takiego tematu, którego nie poruszałyby książki dla dzieci. Nic więc dziwnego ze śmierć, wojna i nienawiść między ludźmi stały się dla autorki wątkiem istotnym również i w jej twórczości.  Wyciąga tym samym pomocną rękę do dorosłych czytelników, którzy być może nie do końca potrafią, nie radzą sobie, lub zwyczajnie boją się rozmawiać z dziećmi na tak zwane "trudne tematy". Tego typu literatura, którą tu prezentuję  pod postacią „Pana Apotekera”, jest idealną pomocą dydaktyczną.  Źródłem wiedzy i  budulcem pamięci o bohaterach. Jest także swoistym elementem kształtującym ludzką wrażliwość, postawy i zachowania. Jest pamięcią od zapomnienia.
„Pan Apoteker” - kolejna, niewielka książeczka z serii „Wojny dorosłych – historie dzieci” to po części opowieść o wyjątkowym człowieku, Panu Tadeuszu Pankiewiczu, jedynym Polaku, który zdecydował się samowolnie zamieszkać w getcie krakowskim. A zrobił to by nieść pomoc jego mieszkańcom w czasie II wojny światowej. Nie był jednak zwyczajnym obywatelem, prowadził bowiem jedyną wówczas w tym miejscu aptekę. „Aptekę pod orłem”, która istnieje do dziś. Z tą tylko różnicą, że obecnie jest ona pod postacią muzeum.   Za sprawą tego człowieka, to miejsce stało się wyjątkowe. Było bowiem oazą, arką dla wielu Żydów szukających schronienia przed represjami Niemców. Było niemalże receptą na przeżycie w okrutnej rzeczywistości getta.
„A ja wiedziałam już, gdzie się udać, jak coś będzie nie tak. Do pana Apotekera, który na półkach swojej apteki miał lekarstwa na wszystko.
- Nieprawda – powiedział Arik, kiedy kilka dni później podzieliłam się z nim swoim odkryciem.  – Nie ma lekarstwa na ludzka nienawiść i zło”.
Jak więc widać nie wszyscy byli obojętni na ludzką krzywdę i cierpienie. Dlatego też i ich odwaga, nierzadko poświęcenie na miarę własnego życia i bezinteresowność zasługuje na bezwarunkowy szacunek i pamięć.  
Apteka była ponadto miejscem szczególnym z jeszcze jednego istotnego powodu.  Był to mianowicie punkt, w którym spotykali się ludzie, stanowiący elitę zawodową, intelektualną i artystyczną getta. Mało tego, miały tam też miejsce najróżniejsze spotkania biesiadne, organizowane najczęściej z okazji świąt religijnych czy wyjątkowych wydarzeń w życiu mieszkańców getta.
Ale tak naprawdę to nie Pan Apoteker jest głównym bohaterem tej opowieści. To mała, zaledwie ośmioletnia Bluma, której towarzyszą rodzice i rodzeństwo. Są to jednocześnie jedyne fikcyjne postacie w tej historii, zaś cała reszta bohaterów, których mamy okazję poznać na łamach tej historii, ma swoje odzwierciedlenie w realnych postaciach, którzy byli tam naprawdę i którzy doświadczyli tego koszmaru na własnej skórze.
Ta mała dziewczyna to postać niezwykle wyrazista, pełna życia, marzeń, ale i wyjątkowo dociekliwa. Bo jak żyć w świecie bez jego zrozumienia, znajomości jego reguł i choćby odrobiny dziecięcej radości. Dzięki pierwszoosobowej narracji i jej sposobie postrzegania i opowiadania o otaczającym ją świecie, szybko możemy zaprzyjaźnić się z dziewczynką. Nie ma też w treści tej książeczki miejsca na pokrętne czy wymijające opowieści dorosłych, na siłę chroniące świat dziecka przed złem i okrucieństwem, przed prawdą i zagrożeniem.  Bluma rysuje nam swoją rzeczywistość taką, jaką ją widzi ona sama. Daje upust własnym emocjom, swojej ciekawości i potrzebie zrozumienia tego, co wokół niej ma miejsce, co dzieje się z ludźmi i czasem.
„ – Powiedz mi – zaczęłam nieśmiało, – dlaczego to dobrze, ze Bóg odebrał ciotce rozum?
- Bo idą takie czasy – odparł poważnie - że prędzej czy później sami będziemy go o to prosić”.
„ – Ja już wszystko wiem – powiedziałam szeptem do Arika. […]
„ - Że ludzie wierzą w coś, co się nazywa przesądy. Wmówili sobie, że czarne koty przynoszą nieszczęście, a Żydzi robią mace z krwi niemowląt. Uwierzyli, że jedni ludzie są lepsi od drugich, choć tak samo przychodzą na świat i tak samo z niego odchodzą”.
Za mną jak sami widzicie, kolejna niezwykła książka. Dedykowana, co prawda młodszym czytelnikom, ale z powodzeniem znajdująca też fanów wśród dorosłych.  To jedna z niewielu pozycji, które zostają na zawsze na mojej półce. Nie zamierzam jej tam jednak przetrzymywać w niebycie i zapomnieniu.  To książka, którą będę polecać, wciskać w ręce przyjaciół i ich dzieci. Zachowam dla najbliższych, czasem sama do niej wrócę, bo takie książki się zwyczajnie kocha.
Bez mojej uwagi nie przejdzie także szata graficzna książki.  Stonowane, w barwach czarno-białych, inspirowane na wzór wycinanek ilustracje są perfekcyjnym dodatkiem do treści.  Myślę ze autorka nie mogła wybrać lepiej. Są idealnym dopełnieniem opowiedzianej historii. Zapowiedzią kolejnych wątków w opowieści Blumy.  W książce nie brak także odnośników do użytych w tekście sów będących elementem kultury i religii narodu Żydowskiego, co oczywiście ułatwia czytanie nie tylko małemu czytelnikowi.  Nie strońcie więc od tej pozycji. Z całego serca polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literatura
Ocena 10/10


Edyta Sztylc

Udostępnij w Google Plus

About EdyMon

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie : ) Chętnie przeczytałabym tą książkę. Muszę się przejść do księgarni :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująca pozycja, i do tego tak pięknie wydana, ta grafika wygląda ślicznie! Co prawda dzieci nie mam, ale sama po nią chętnie sięgnę!
    /A

    OdpowiedzUsuń