"Strażniczka miodu i pszczół" - Cristina Caboni

Nikogo nie zdziwi, że spod pióra Cristiny Caboni wyszła powieść pachnąca miodem i kwiatami. Że to historia, w której swój głos mają również pszczoły. Bo któż by lepiej umiał oddać klimat i nastrój natury, jeśli nie osobista podglądaczka, opiekunka pszczół i miłośniczka róż.

"Strażniczka miodu i pszczół” to powieść, która  wydaje się być dość sporym wyzwaniem. Bo jeśli nawet nie trudno ją zrozumieć i zrecenzować, to już o wiele trudniej jest ją zaszufladkować i ocenić. Powieść ma bowiem wiele ukrytych "twarzy". 

Zacznę jednak od początku. 
Po książkę przyszło mi sięgnąć przemierzając nasz kraj wzdłuż i w szerz. A skoro podróży towarzyszy książka to była ona na tzw. „podwójnym gazie”. Nie wiem, jaki miało to wpływ na jej odbiór, ale przyznać muszę, że za sprawą moich czterech kółek i naprawdę interesującej treści dosłownie przeniosłam się w miejscu i czasie.
Zamiast spoglądać kontem oka na rozległe krajobrazy polskiej ziemi, wyobraźnią sięgnęłam do krainy skrajnie odmiennej. To karty tej powieści otworzyły mi drzwi do świata przyrody, którego nie było mi dane dotąd poznać, do świata pełnego zapachów i miodu, nasączonego kolorem i dźwiękiem. Nie miałam, więc żadnych oporów by zatracić się w tej baśniowej niemal rzeczywistości.

Nie każdemu zresztą dany jest z natury dar widzenia rzeczy, które bez problemu postrzegają nasi bohaterowie. Do tego potrzebna jest, jak się okaże niezwykła wrażliwość i dojrzałość.  I to wcale nie ta wyuczona z książek, ale ta wypływająca z ludzkiego serca, z doświadczenia i daru współodczuwania natury.  Niestety i ona czasem zawodzi, zwłaszcza, gdy w serce i duszę człowieka wedrze się drugi człowiek. Wówczas rozum niewiele ma już do powiedzenia, a jeśli nawet dopuścimy go do głosu, to tylko odbierze nam pewność siebie i zaburzy wewnętrzny spokój. Tego doświadczyli właśnie nasi bohaterowie.

„Strażniczka miodu i pszczół” to tak naprawdę przeurocza opowieść, której akcja przenosi nas do malowniczego południa Europy. Tam poznajemy młodą i uroczą Angelikę.  Ta młoda kobieta nie zapuściła jak dotąd nigdzie własnych korzeni, a jej życie to nieustająca, jedna wielka podróż. Jako wykwalifikowana pszczelarka, z dyplomem z zootechniki i specjalizacją z etologii, przemierza kraje oferując swoją pomoc miejscowym hodowcom pszczół.  Angelika, jak się zapewne domyślacie ma też dar słyszenia, widzenia i odczuwania tego, co dla innych jest niemożliwe. Nic dziwni więc nikogo, że w życiu codziennym bliżej jej do pszczół niż do drugiego człowieka. Choć spełnia się zawodowo, do szczęścia jeszcze wiele jej niestety potrzeba. Jest wciąż nieufna wobec ludzi i stroni od mężczyzn. Niewielu ma przyjaciół a i z matką łączą ją dość specyficzne i niełatwe stosunki. Przychodzi jednak dzień, w którym w życiu Angeliki następuje przełom. A wszystko to za sprawą wyjawionej przez matkę, skrywanej przez długie lata tajemnicy i niespodziewanego spadku.
  
Angelika wraca w rodzinne strony, na Sardynię, z którą wiążą się zarazem te najpiękniejsze jak i najbardziej bolesne wspomnienia. Tam zaczęła się jej przygoda z pszczołami. Tam był jej dom i tam po raz pierwszy doznała uczucia miłości. Tam była zwyczajnie szczęśliwa. Wszystko to jednak zostało jej przed laty brutalnie odebrane. Teraz dostała drugą szansę na prawdziwy dom i szczęście.  Ale jak wiecie sami, nic w życiu jak i w powieści nie jest proste, a droga do prawdziwego szczęcia bywa wyboista. Przed młodą pszczelarką wciąż wiele wyzwań i problemów. Nie będzie w tym jednak osamotniona. Na swej drodze napotka nie tylko wrogów, ale też i prawdziwych przyjaciół. A może nawet coś więcej.

Tak można by pokrótce zrelacjonować powieść, gdyby chodziło tylko o ten jeden wątek powieści. Tymczasem ta historia ma w sobie drugie dno. Ziemia, którą odziedziczyła Angelika okazuje się strategicznym elementem dla rozwoju lokalnych przedsiębiorców.
„{…] Ale ziemi, która ich wyżywiła i dzięki której mogli się rozwijać, nie będzie. Zostanie zniszczona. Niczego nie przekażą następnym pokoleniom, tylko kolejny przykład dewastacji, nadużycia i marnotrawstwa. Nie mówcie mi o dobrobycie, co skarbem Abbadulche jest nieskażona ziemia, lasy, kwiaty i czyste morze”.
Książkę można więc potraktować dwojako. Z jednej strony, jako subtelny romans dwojga wyjątkowych, jak na te czasy ludzi, a z drugiej strony, jako swoisty protest przeciw potęgującym się korporacjom i niszczeniu naturalnego środowiska, po pokazanie wartości podstawowych dla człowieka i jego otoczenie.  Jest też krzykiem, apelem do władz, do ludzi biznesu, i do ludzi pozbawionych wyższych uczuć oraz głupców, którzy nie potrafią dostrzec dobra i piękna.  A dewastacja naturalnego środowiska i jego marnotrawstwo to jedyne, co potrafią. Nie zdając sobie jednocześnie sprawy, że natura nie jest wcale bezbronna i ma w zanadrzu broń, której powinniśmy się lękać. 
„- Sekrety? To miód ma jakieś sekrety?
  - Powiedziałabym, że raczej nadprzyrodzone moce.
  - Jakie moce? […]
 - Znajduje ludzką duszę i napełnia ją radością. Ale to tylko jedna z wielu jego  cudownych  właściwości. Miód jest koncentratem emocji i pragnień”.
Mam nadzieję że i wy znajdziecie w powieści podobne właściwości. Pokrzepicie nią własną duszę, napełnicie serca radością i miłością do natury. 
Moglibyśmy rozważyć jeszcze relacje Angeliki z jej matką, które nie do końca są poprawne, choć nie brak w nich miłości. Myślę jednak, że ten element powieści pozostawię wam do osobistej analizy. Może znajdziecie w którejś z tych kobiet cząstkę siebie, albo poznacie lekcję życia.

Dodam jeszcze, że powieść ze swoim smakiem, finezją, skrupulatnością i znajomością tematu staje się wręcz teatralna. Nie trudno więc przenieść się w jej rzeczywistość. Pozostawia jednak po sobie pewien niedosyt. Nie wiem czy jest to uczucie wywołane podróżą, samym słowem czy trochę niespełnionymi oczekiwaniami. "Strażniczka miodu i pszczół" urzekła mnie bowiem swoja okładką, barwą, grafiką, kreską. To ona jako pierwsza zwróciła moja uwagę i zainteresowanie powieścią. Cóż,  nie wszystko złoto co się świeci, choć książkę gorąco polecam odejmując zaledwie 2 punkty od najwyższej oceny.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza
Ocena 8/10 

Udostępnij w Google Plus

About EdyMon

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz