‘’Bez słowa” – Rosie Walsh


Bardzo spodobała mi się dedykacja, którą autorka zamieściła na początku książki. Napisała ją między innymi dla osób, które kiedykolwiek doświadczyły braku telefonu od kogoś. Myślę, że większość z nas kiedyś była w takiej sytuacji, więc możemy sobie wyobrazić, jak czują się inne osoby. Ból oczekiwania jest z pewnością większy, gdy czekamy na kontakt od ukochanej osoby, członka rodziny albo w ważnej dla nas sprawie. Jak więc poradzić sobie z taką sytuacją? A może się nie da?

Sarah podczas corocznej wizyty u rodziców w Anglii, poznaje Eddiego, który sprawia, że jej życie ponownie zaczęło nabierać barw. Mają dla siebie tylko siedem dni, więc starają wykorzystać się je w pełni, co im się udaje. Jednak w końcu tydzień mija i zakochani muszą się rozstać,  ale obiecują sobie, że będą utrzymywać kontakt i wkrótce ich ścieżki skrzyżują się ponownie, tym razem na stałe. Sarah nie spodziewa się, że Eddie przestanie się do niej odzywać, odpisywać na wiadomości i przepadnie jak kamień w wodę. Stara się jakoś dowiedzieć, dlaczego zamilkł, ale wszystkie jej próby okazują się nieskuteczne. Wie jednak, że Eddie musiał mieć jakiś poważny powód, przez który zerwał z nią kontakt. Wkrótce okazuje się, że miała racje. Co stanęło na drodze do szczęścia dwójki zakochanych? Czy istnieje szansa na naprawienie i odbudowanie ich relacji?
Przypomniałam sobie ciało Eddiego, otulające moje, i poczułam tak silną tęsknotę, która zdawała się aż przewiercać przez moją skórę. Kolejną chwilę spędziłam, bardzo sobą gardząc, ponieważ w Istambule ludzkie ciała leżały w workach, podczas gdy Eddie był – prawdopodobnie – tylko mężczyzną, który nie zadzwonił.
Początkowo w ogóle nie spodziewałam się, że ta książka może okazać się czymś naprawdę chwytającym za serce i raczej spodziewałam się powieści typowo obyczajowej, bez żadnych fajerwerków. Do połowy nie działo się nic spektakularnego, chociaż ziarenko ciekawości zostało zasiane przez autorkę i byłam zdeterminowana, aby poznać tajemnicę zniknięcia Eddiego. Rose Walsh bez wątpienia potrafiła mnie zaintrygować, zwłaszcza licznymi retrospekcjami, które tylko podbudowywały emocje.


Scenariuszy w głowie miałam naprawdę wiele, bo dlaczego mężczyzna się nie odzywa po kilku spędzonych dniach z kobietą? Znudził się nią? Nie, to byłby zbyt nudne i oczywiste. Ma żonę? To też raczej już mega oklepany temat. Byłam ciekawa, czy autorka mnie zaskoczy, czy może pójdzie w schematy i zniszczy potencjał swojej historii. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że byłam w szoku! Nie spodziewałam się, że wszystkie moje domysły są po prostu błędne, bo autorka w pewnym sensie wyprowadziła mnie w pole.

W pewnym momencie doznałam prawdziwego pomieszania zmysłów, bo pokazało się, że autorka postanowiła wrzucić nas na głęboką wodę. Nawet nie wiem jak określić to, co przeżywałam. Gdy wszystkie tajemnice zaczęły wychodzić na jaw, byłam w szoku i to takim naprawdę ogromnie wielkim. Po spokojnym, melancholijnym i z małą ilością akcji początku, byłam raczej nastawiona na lekką lekturę, ale dostałam prawdziwą, emocjonalną bombę.
- Macie ochotę na jakiegoś drinka? – spytałam wyciągając portmonetkę z torebki. – Wino? – Spojrzałam na zegarek. – Jest kwadrans po dwunastej. Już wypada.
Sam styl pisania autorki jest bardzo lekki i z przyjemnością czytało mi się jej książkę. Dużą robotę odegrała jej forma, to że relacji z tych siedmiu dni nie poznajemy w jednym momencie, ale po trochę, jako retrospekcje. Pod dużym znakiem zapytania pozostaje również przeszłość Sarah, która wyjawia ją kawałek po kawałku. Dodatkowo zamieszanie wprowadzają listy pisane przez tajemniczą osobę, bo nie jest oczywiste, kto jest ich nadawcą – chociaż można początkowo odnieść błędne wrażenie.

Zakończenie jest momentem dużego napięcia i oczekiwania, bo każdy czytelnik na pewno będzie kibicował Eddiemu i Sarah. Niczego nie mogłam być pewna, ponieważ autorka wielokrotnie mnie zaskakiwała. Jednak śmiało mogę przyznać, że naprawdę dawno nie czytałam aż tak pięknej i emocjonalnej powieści obyczajowej.

,,Bez słowa” to powieść, która wydaje się zwykłą obyczajówką, ale jest czymś znacznie więcej. To książka, w której znajdziemy całą masę emocji, akcji i zaskoczeń. Jest to pierwsza książka od dawna, która zrobiła na mnie aż tak piorunujące wrażenie. Wszystko w niej było piękne, zaskakujące i wzruszające. Szczególnie polecam miłośniczkom spokojnych, ale też emocjonalnych, z dużą pulą tajemnic, powieści o miłości.



Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka



Patrycja Bomba

Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz