„Escape room. Skok w Wenecji” – Martino Chiacchiera i Silvano Sorrentino


            Wyobraź sobie grupkę sześciorga złodziei, którzy udali się na zasłużony odpoczynek po pełnej sukcesów „karierze”. Ich spokój zakłóca list, który stanowi zaproszenie do ostatniego „skoku”. Zaproszenie jest podszyte groźbą, dlatego też nie pozostaje im nic innego jak z niego skorzystać. Złodzieje – emeryci rozpoczynają przygodę w malowniczej Wenecji, a konkretnie w tamtejszym kasynie, pokonując liczne przeciwności i próbując zdobyć drogocenny żeton. Czy masz ochotę do nich dołączyć?

                Jeśli tak to zapraszam Cię do lektury recenzji gry „Escape room. Skok w Wenecji”. Jeśli spodoba Ci się jej opis to zachęcam do sięgnięcia po jej egzemplarz, gdyż mnie i moich współgraczy ona zaskoczyła i zdecydowanie przerosła oczekiwania. Nadmieniam, iż „Escape room” to seria gier, a więc jest w czym wybierać. Zanim przejdę do opisu rozgrywki kilka słów o samej grze.


                SPECYFIKACJA PRODUKTU:
WIEK GRACZA: 12+
ILOŚĆ GRACZY: 1-6
KOMPONENTY:
                - 60 dużych kart
                 - 1 sekretny plan

                Podejrzewam, że możesz mieć za sobą już zabawę w „prawdziwym” escape roomie, lecz jeśli nie i nie wiesz na czym polega ta forma rozrywki to małe wprowadzenie dla Ciebie. Escape room – jest to gra kooperacyjna, w której kilka osób wciela się w rolę (np. złodziei) i ma wykonać określoną misję oraz przede wszystkim wydostać się z zamkniętego pokoju. Zabawa zawsze odbywa się przy ograniczonym czasie, co znacznie podnosi poziom adrenaliny wśród uczestników gry. Misja polega na rozwiązywaniu zagadek logicznych lub też wykonywania krótkich zadań sprawnościowych lub o charakterze manualnym (np. strzelanie z pistoletu do celu, sterowanie jakimś pojazdem). Zapewniam Cię, że zabawa jest świetna i bardzo polecam tym, którzy nie byli jeszcze w escape roomie, aby się tam udali.


                Wracając do tematu, na czym polega gra „Escape room. Skok w Wenecji”? Gracz lub gracze wcielają się w sześcioosobową grupkę złodziei. Każdy z nich jest określonym członkiem ekipy i posiada pewne umiejętności i wiedzę, które mogą być przydatne w trakcie rozwiązywania zagadek. Do wyboru są: hakerka, mistrz iluzji, mistrzyni kamuflażu, spec od demolki, strateg i ekspert od włamań. Naszym celem jest zdobyć drogocenny żeton, jednakże, aby się tak stało musimy wykonać wiele pomniejszych zadań. Zwykle sprowadzają się one do analizy rysunku, niezbyt skomplikowanych obliczeń i po prostu logicznego rozumowania. Brzmi to łatwiej niż jest w rzeczywistości.

Jednak z największym problemem z jakim mogą się spotkać uczestnicy rozgrywki jest czas. Wydawnictwo Egmont nie sugeruje ile powinna trwać zabawa, jak to ma miejsce w klasycznych escape roomach, jednak niekarciana wersja trwa zwykle sześćdziesiąt minut. Już w tej chwili mogę dodać, iż jeśli w „Skok w Wenecji” grają dwie osoby to wyżej wskazany czas wystarczy, aby przejść… ciut ponad połowę gry. Możliwe, że nam za pierwszym razem rozgrywka zajęła więcej czasu, gdyż pominęliśmy pewne ułatwienie. Mianowicie wybierając sobie członka drużyny, należy przeczytać informacje o nim. Tą wiedzą nie należy się dzielić wprost ze współgraczami. Pozostałe niewybrane karty uczestnicy zabawy rozdzielają pomiędzy sobą, nie czytając ich. I teraz dochodzę do clue problemu: jeśli gramy w mniej niż sześć osób albo gracze nie przeczytają wszystkich kart ekipy to nie jest możliwym przejść grę bezbłędnie. Instrukcja z kart nakazuje czytać tylko wybraną kartę, a resztę rozdać. Tylko po co je rozdawać, jeśli nie można byłoby z nich później skorzystać? W wariancie dwuosobowym przyjęliśmy, że nie korzystamy z kart, których nie wybraliśmy, ale myślę, że jeśli zależy nam jak najmniejszej liczby błędów i na czasie to można z nich skorzystać awaryjnie, gdy kończą się nam pomysły na rozwikłanie zagadki.

Co do łamigłówek to są bardzo zróżnicowane i opisane w taki sposób, że wciągają uczestników w wir zabawy. Ciekawą opcją jest rozwiązywanie dwóch/trzech zagadek w tym samym czasie przez różnych graczy, co jest idealnym odzwierciedleniem tego, co ma miejsce w niekarcianej wersji escape roomie. Według mnie gra ma klimat, choć sam pomysł umiejscowienia akcji w kasynie wydał mi się dość wyświechtany. Żałowałam również, że fabuła gry tylko szczegółami nawiązuje do Wenecji, a nie ma wiele wspólnego np. z topografią miasta i jej zabytkami. Wenecja to jedno z moich podróżniczych marzeń, więc liczyłam, że trochę więcej dowiem się o tym mieście dzięki tej zabawie.

Grupa uczestników rozgrywki może się składać z maksymalnie sześciu osób, lecz wydaje mi się, że wariant czteroosobowy zapewnia najwyższy poziom rozrywki. Pewnie zastanawiasz się czy to nie jest gra jednorazowego użytku. Nie, o ile zagrasz w nią kolejny raz za parę miesięcy. Zdecydowanie trzeba więcej czasu niż kilka tygodni, aby zapomnieć o pewnych rozwiązaniach.

Jakość komponentów nie budzi zastrzeżeń. Karty są duże, większe niż w tradycyjnej talii kart, a rysunki wyraźne i kolorowe. Gra idealnie nadaje się na wyjazd, gdyż nie zabiera dużo miejsca bagażu. Dodatkowo nie trzeba brać pudełka, wystarczy zapakować komponenty w worek strunowy. Do gry niezbędna jest kartka i długopis. Warto też zaopatrzyć się w zegarek, gdy zależy nam na zweryfikowaniu czasu.  

„Escape room. Skok w Wenecji” to niewątpliwie ciekawy produkt. Gra jest dynamiczna, kooperacyjna i z pewnością zawiera wiele ciekawych rozwiązań zaczerpniętych z oryginalnej zabawy. Jej minusem może być to, że nie można w nią zbyt często grać. Osobiście byłam również rozczarowana tym, że fabuły rozgrywa się w kasynie, a nie wśród zabytkowych uliczek czy kanałów.

Ocena
9/10

Za użyczenie gry dziękuję wydawnictwu Foxgames.


Anna Mackiewicz

Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz