"Fracht" - Grzegorz Brudnik

[źródło]

               Kiedy jakiś czas temu trzymałam w dłoniach "Mayday" debiutującego autora, o którym wiedziałam tylko to, że pasjonuje się rozwiązywaniem zagadek wszelkiego rodzaju katastrof, od lotniczych po kolejowe, miałam nadzieję na dobrego akcyjniaka. Takiego surowego, trochę w męskim stylu, ale przecież i w takich historiach, nie wiedzieć czemu, zaczytuję się dość często. Jednak okazało się, że przeczytałam wyjątkową opowieść, która stała się początkiem niezwykłej historii. Recenzję "Mayday" możecie przeczytać >tutaj<. 

                    A teraz już pora na odrobinę szczerości. Kochani, "Mayday" już przeszło do historii, bo Aleksander Gall powraca we "Frachcie", który okazał się zwariowaną, wystrzeloną w kosmos przygodą, której nie do końca się spodziewałam. Wiedziałam, że będzie dobrze. Ale nie aż tak. Ale o co właściwie tyle hałasu?

         Na Bałtyku tonie prom kolejowo-samochodowy. Nic właściwie nie zapowiada nadchodzącej katastrofy, a załoga pracuje spokojnie i z wypracowaną długim doświadczeniem na morzu rutyną. Jednak wiatr to zdradziecki żywioł, a kiedy tworzy sztorm, ryzyko wzrasta. Jednostka tonie, zabierając ze sobą na dno nie tylko ludzkie istnienia, ale także załadunek, który miał bezpiecznie dotrzeć na stały ląd. Czy był to czysty przypadek, błąd ludzki, czy może celowe działanie? Przed trudnym zadaniem rozwiązania zagadki staje Aleksander Gall, który znany jest nie tylko ze swoich niezwykłych umiejętności i doświadczenia, ale także z wybitnego talentu do pakowania się tam, gdzie najbardziej niebezpiecznie. Szybko okazuje się, że katastrofa promu to  sprawa kryjąca w sobie wiele tajemnic. Tak, nie jednej. Kilku. Czy rozsądnym jest wywoływanie wilka z lasu? Czy Aleks będzie w stanie uniknąć celowników tych, którym szczególnie zależy na tym, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw? Albo wyszła tylko ta prawda, która jest wygodna dla nielicznych?

                Wielkie pieniądze, wielkie projekty mające w sobie wielką moc, wielkie mistyfikacje. A wśród tego wszystkiego człowiek, który nawet nie do końca będąc tego świadomym, zyskuje multum niebezpiecznych wrogów. Co jednak ciekawe, także kilku równie niebezpiecznych... przyjaciół. Zatonięcie promu okazuje się jedynie czubkiem góry lodowej, a śledztwo w pewnym momencie zaczyna odbiegać w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. 

[źródło]
"Jego twarz i twarz śmierci miały dla niego te same rysy. Wiedział to, bo śmierć już kiedyś spotkał."

                To trochę inny poziom niż "Mayday". Oczywiście, we "Frachcie" po raz kolejny Brudnik daje popis pod względem zarówno porażającej i przyprawiającej o zawrót głowy wiedzy, jak i pod względem niezwykłej umiejętności opowiadania historii i lekkiego pióra. Jednak "Fracht" wydaje mi się powieścią dużo dojrzalszą i dopracowaną z koronkową wręcz precyzją. Tutaj wszystko ma znaczenie, a nawet jeżeli czytelnik myśli, że wie w jakim kierunku podąża fabuła, to może się grubo pomylić. Interesująca jest także struktura wielu rozdziałów, które rozpoczynają się tak, jakby kompletnie nie miały nic wspólnego z fabułą, by potem sens tego wszystkiego uderzył czytelnika z siłą małej bomby. No i Aleksander... to dość oryginalny przypadek literackiego bohatera i jestem bardzo ciekawa, jak autor poprowadzi go w kolejnych odsłonach serii. To ktoś, z kim zdecydowanie nie warto zadzierać. To nie jest także stereotypowy bohater, któremu wszystko się udaje i który za każdym razem znajdzie wyjście z trudnej sytuacji. I dzięki temu z całego serducha kibicuje mu się od pierwszej strony, mimo że czasem bywa nieprzyjemny. I, za co chylę autorowi czoła, stworzył tutaj piękny przykład prawdziwej męskiej przyjaźni. Daje powód nie tylko do śmiechu, ale często też porusza do głębi.
 
"Jeśli chodzi o odczuwanie emocji, Gall był takim samym człowiekiem jak wszyscy inni. Tym, co go różniło, była niecodzienna umiejętność zachowywania swoich odczuć dla  siebie."

                Chaotycznie, wiem, ale nie wiem, czym jeszcze mogę zachęcić do sięgnięcie po powieści Grzegorza Brudnika. Czegoś takiego jeszcze nie było, to powieści sensacyjne w niemal filmowym stylu, które czyta się z najwyższą przyjemnością i zaciekawieniem. Przecież ja kompletnie nie znam się na statkach czy samolotach i nigdy właściwie nie interesowały mnie katastrofy z nimi związane. Miałam wrażenie, że to dużo trudnych słów i nudnych faktów. Więc to, z jaką przyjemnością zaczytywałam się w przygodach Aleksandra Galla jest najlepszą rekomendacją z mojej strony dla tej rozwijającej się serii.  

Zdecydowanie: 

Ocena: 10/10  

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję: 

http://www.mrocznastrona.pl/

 ~Monika Majorke


Udostępnij w Google Plus

About SenseofReading

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz