"Królowa Gwiazd" - Agnieszka Walczak - Chojecka


Cztery aktorki – jedna rola.
Co zrobią, by ją zdobyć?

Widząc okładkę z czterema roześmianymi „gwiazdami” oraz tego typu opis, spodziewam się pełnej blichtru gwiazdorskiego, skandali, seksu i dragów lektury. W końcu wszyscy dobrze wiemy, jak funkcjonuje współczesny show-biznes, gdzie zdolności aktorskie tak naprawdę mają najmniejsze znaczenie…

- Nigdy mi o tym nie mówiłaś. – Malwina utkwiła w nią spojrzenie. – Zrobił ci coś?
(…) – Spytał, jak bardzo zależy mi na roli? – Pustym wzrokiem patrzyła na kieliszek, który trzymała w dłoni. – Miał takie paskudne żółte zęby.

Dlatego też już po pierwszych stronicach jestem przekonana, że czeka mnie spotkanie z rozkapryszonymi gwiazdeczkami, które idą po trupach do celu, zdradzają, imprezują, sypiają co i rusz z innymi mężczyznami… A jak jest naprawdę?

„Królowa gwiazd” to historia czterech przyjaciółek – aktorek: Dominiki, która rezygnuje z kariery, by opiekować się niepełnosprawnym bratem swojego męża; Malwiny, która zmuszona przez życie zaciąga pożyczkę u podejrzanego wierzyciela; Klaudii, której kariera staje pod znakiem zapytania z powodu nieplanowanej ciąży; oraz Mirosławy, nazywanej Miśką, która z całej czwórki wydaje się najbardziej zdeterminowana, by osiągnąć sukces, zapewne z powodu apodyktycznej matki oraz ojczyma z branży filmowej, którzy wywierają na niej ogromną presję. Z racji wieloletniej, niezmąconej niczym przyjaźni dziewczyny nazywają siebie „Drużyną Gwiazd”. I tak oto pewnego dnia drużyna dowiaduje się o filmowym festiwalu na malowniczej Malcie, po czym decyduje się postawić wszystko na jedną kartę i wyruszyć w podróż na Maltę, by zdobyć rolę u sławnego serbskiego reżysera, Zorana Mrvicia. Jak nietrudno się domyśleć, dziewczynom uda się wkupić w łaski reżysera, jednak chyba żadna z nich nie spodziewa się, jaki casting do roli je czeka! Zresztą… takiego castingu nie spodziewam się również i ja.

Przyznaję, że pierwsze 10 rozdziałów wpasowywało się idealnie w kanon „lekkiej, łatwej lektury”. „Typowe zachowania gwiazdeczek” – myślałam co i rusz. Irytowała mnie matka Miśki, dla której złamany paznokieć oznaczał klęskę; irytowała mnie wyrachowana i przebiegła Miśka, której wydawało się, że jest lepsza od innych; irytowała również cała szołbiznesowa otoczka – leniuchowanie nad basenem, impreza, jacht, alkohol, intrygi, czyli wszystko to, z czym przeciętny człowiek taki jak ja nie ma nic wspólnego. Jak miałam się niby utożsamiać z bohaterkami, dla których rola w filmie była najważniejsza? Byłam nieco zawiedziona, bowiem oczekiwałam czegoś bardziej ambitnego, a nie kolejnej historii o aktoreczkach, które dla roli gotowe są sprzedać duszę diabłu. Byłam zaskoczona, gdyż Walczak - Chojecka jest bardzo ambitną i niezwykle zdolną pisarką, autorką chociażby słynnej „Sagi bałkańskiej”, ukazującej losy ludzi w czasach bratobójczej wojny. Wiele lat mieszkała w Belgradzie, stąd jej zamiłowanie i wiedza na ten temat. Dlatego powiedzieć, że byłam rozczarowana powieścią, to mało. Potem jednak pojawił się motyw tajemniczego castingu Zorana z zakonem rycerskim w tle i… wreszcie zaczęło być ciekawie!

W bajecznie pięknej Valletcie, przypominającej złote słońce, Dominika chciała zapomnieć o domowych kłopotach i skupić się wyłącznie na jak najlepszym wykonaniu aktorskiego zadania. Zwłaszcza że miała dziwne przeczucie, iż zabawa, w którą wciągnął ją Zoran, nie jest tylko castingiem.

Intrygowała mnie nie tylko postać Zorana i jego brata, którzy od samego początku chyba nie byli zbyt szczerzy z dziewczynami co do castingu, ale również fakt, jak zachowają się dziewczyny. Czy w walce o rolę w filmie (a co za tym idzie: o własną przyszłość) zapomną o tym, co najważniejsze: o przyjaźni, lojalności, współpracy? Zdaje się, że na chwilę zapominają, czego najlepszym przykładem jest Miśka, której niestety nie udało mi się polubić do samego końca. Bohaterka była niczym bluszcz oplatający ofiarę, niczym wyzbyta z moralności hiena, dla której najważniejszy jest cel. Scena, w której zostawia przyjaciółkę na pastwę losu oburzyła mnie i dziwię się, jak łatwo bohaterki przeszły nad jej zachowaniem do porządku dziennego. Wybaczają jakby nigdy nic i wciąż nazywają się najlepszymi przyjaciółkami. Jak dla mnie… dziwne. Pozytywną bohaterką za to bez wątpienia jest Dominika: skromna, delikatna, która nie idzie co prawda taranem przez życie, ale pozostaje wierna swoim przekonaniom i zasadom. Klaudia z kolei jest nieco intrygującą postacią z racji swojej nie do końca jasnej orientacji seksualnej. Niby jest w ciąży, ale w takim razie dlaczego czuje tak przyjemny dreszczyk emocji na widok poznanej w szpitalu koleżanki?...

„Królowa gwiazd” to jednak nie tylko walka o rolę, intrygi i przyjaźń. To także malownicza, słoneczna Malta, która zostaje tak żywo zobrazowana, że nie mamy wątpliwości, iż autorka zna ją osobiście. Całkiem nowym doświadczeniem w tego typu powieściach jest dla mnie wykorzystanie jakże bogatych walorów historycznych do stworzenia ciekawej historii. O ile nie interesuję się zbytnio historią, a historią zakonów maltańskich w ogóle, jednak została tak sprytnie wpleciona w całość, jako element wydarzeń w powieści, że – muszę przyznać – zaciekawiła mnie. To nie historia jako daty i liczne nazwiska, które należy "wkuć" na pamięć, ale wspomnienia, domysły, przemówienia. Podoba mi się, by za pomocą literatury w sposób przystępny przemycać historię. O ile sama finalna intryga nie zrobiła na mnie zbyt dużego wrażenia, a co więcej, wydała się mało prawdopodobna, by cztery młode Polki mogły zdemaskować potężnego mafioza, o tyle cała historia podobała mi się. Cieszy mnie, że współcześni autorzy proponują coś więcej, niż lekkie historyjki o seksie, zdradach i romansach. Chociaż… i tego ostatniego w „Królowej Gwiazd” nie brakuje. Jedna z nich niewątpliwie zdobędzie miłość. Pytanie: która?...

Dopełnieniem tej wyjątkowej, pozytywnej historii o „Drużynie Gwiazd” jest z pewnością sama nota od autorki, która czuje się w obowiązku wyjaśnić pokrótce swoim Czytelnikom, skąd pomysł na „Królową Gwiazd”. Taka postawa zdecydowanie budzi sympatię, a także podziw: ileż informacji trzeba zebrać, by napisać książkę z historią zakonu w tle, ile zabytków maltańskich poznać, ile literatury uprzednio się naczytać! Jeśli zaś chodzi o samą powieść, śmiało mogę powiedzieć, że choć nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, to bez wątpienia jest to przyjemna, zdecydowanie niekonwencjonalna lektura o filmowym środowisku, a przy tym magiczna podróż na słoneczną, pełną tajemnic Maltę.
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Edipresse Książki
Izabela Jurkiewicz


Udostępnij w Google Plus

About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz