"Leah gubi rytm" – Becky Albertalii

[źródło]
Książki z gatunku młodzieżówek to dość dziwne twory. Łączą w sobie cechy najrozmaitszych rodzai powieści, które sprawiają, że końcowy jej efekt prezentuje się niczym miszmasz z wybijającym się na tle jednym, najbardziej rozwiniętym wątkiem. Jednakże najzabawniejsze jest to, że w większości przypadków powstała powieść ma ręce i nogi. Co więcej, jest wyposażona nawet w ubrania. Do tego wszystkie skupiają się na problemach nastolatków, które wbrew pozorom nie są błahe, bo czy samoakceptacja, pogoń za trendami, aprobatą znajomych, samookaleczanie się jest tym, co powinniśmy lekceważyć? Ciągła paplanina o tych samym kłopotach może być nużąca, bo wiem sama po sobie, że jeśli główna bohaterka książki, którą w tym czasie czytam, jest zamknięta w sobie i nie lubi ludzi, lekko mówiąc, to mam ochotę odłożyć ją na półkę i już nigdy do niej nie wracać. Więc dlaczego tak się nie dzieje? Autorzy młodzieżówek są tak bardzo pomysłowy, kreatywni, że myślę, że opisane przeze mnie wcześniej uczucie, nie będzie przez nas często odczuwane. Bo sztuką jest opowiedzieć tę samą historię – z podobnymi wątkami, schematami w zupełnie inny, zaskakujący sposób.
Pamiętacie Leahę? Mistrzynię sarkazmu, którą rzeczywiście jest, a nie tylko na tylnej okładce książki; dziewczynę mającą gdzieś opinię innych na jej temat. Przyjaciółka Simona w końcu doczekała się swojej własnej historii spisanej na papierze mogącą cieszyć i radować spragnionych pióra Becky Albertalii czytelników, w tym mnie.
Cała historia rozpoczyna się od przedstawienia, a raczej przygotowań do niego, w którym biorą udział przyjaciele Leah. To właśnie podczas obserwowania próby do spektaklu w końcu możemy poznać prawdziwe myśli Burke i to właśnie w tym momencie licealistka zdaje sobie sprawę o swojej odrębności i w pewnym sensie niedopasowaniu do reszty społeczeństwa. Ale nie jest to tylko młodzieżówka, która skupia się na melodramatach, z których każdy rozgrywany jest na innej przerwie w szkole. To opowieść o akceptacji, zrozumieniu samej siebie, poszukiwaniu, zrozumieniu  siebie, swojej seksualności, a przede wszystkim o trudności ogarnięcia ludzkim umysłem innych ludzi, ich uczuć, a szczególnie interpretacji ich czynów. Może wydawać się to głupie, ale dla takich osób jak Leah, które myślą za dużo, jest to bardzo ważne. Jednakże chyba najgorszą rzeczą, w której uczestniczy i której się przygląda, są "zgrzyty" pomiędzy przyjaciółmi i coraz bardziej widoczny proces rozpadu paczki, wynikający nie tylko z rozpoczęcia nowego etapu w życiu. Sprawą, z którą nie jest w stanie nic zrobić.
Ukułam taką prywatną teorię, że Taylor podnieca się brzmieniem własnego głosu. Jestem pewna, że przeżyła już serię małych orgazmów, i to na naszych oczach.
W przypadku recenzji tej książki słowa wydają się niewystarczające. Przynajmniej w moim przypadku, ponieważ gdy pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Becky Albertalii, byłam absolutnie zachwycona, ale najważniejsze, że wciąż jestem mimo całego chaosu z klątwą drugiego tomu i zmiany głównego bohatera, zabiegu, który tak bardzo uwielbiają autorzy. A który z kolei dla mnie jako czytelnika z jednej strony jest bezsensowny, przereklamowany, będący inspiracją wielu pisarzy, a z drugiej dość dobrym pomysłem na tchnienie w książkę nowego ducha.
Uwielbiam w tej powieści jej realność i prawdziwość, szczególnie sytuacji, relacji i to, w jaki sposób podejmuje ona główny temat. Na pewno składa się na to autentyczność dialogów czy też świetnie wykreowane postacie, które z powodzeniem mogłyby żyć w rzeczywistym świecie, nie robiąc z siebie totalnych idiotów. Pierwszy raz w pełni zgadzam się z opiniami, które widnieją na skrzydełkach książki. Świetna, oryginalna, poruszająca niepopularne tematy dotyczące i nastolatków i osób dorosłych – taka jest właśnie druga część opowieści mającej za tło już dość sławne liceum Creekwood. Zabawna, ale nie w stylu, który pozostawia wiele do życzenia. Naprawdę podczas jej czytania uśmiechałam się, a czasami powstrzymywałam się przed wybuchnięciem ze śmiechu, aby nie przestraszyć innych osób będących w pomieszczeniu.

Jasne, Abby. Pewnie, że rozumiem. Chłopaki ciągle wydzwaniają do mnie w czasie imprez. Licznych imprez. Na które totalnie chodzę, bo uwielbiam siedzieć w łazience i gapić się, jak ktoś pije.
Myślę, że ta książka wprowadza coś nowego, świeżego do literatury młodzieżowej. Nie tylko ze względu na poruszaną tematykę, ale i z pozoru na nic nieznaczące szczególiki, które koniec końców bardzo wpływają na fabułę, a także konsekwentność i tak jak już wspominałam nieprzeciętny humor. Czarny, sarkastyczny – jeżeli taki rodzaj w ogóle istnieje – który nadaje charakter całej powieści. Co więcej, jest jedną z przyczyn, przez które książka nie wydaje się nudna. Mimo pokaźnej liczby stron nie jest nużąca, a w młodzieżówkach jest to dość częsta wada.
Podsumowując, „Leah gubi rytm” to wspaniała kontynuacja dalszych losów Simona i spółki, tym razem z perspektywy Leah. Skupia się ona nie tylko na problemach współczesnej paczki przyjaciół, ale także na tak ważnym aspekcie jak odnajdywanie prawdziwej siebie czy poczucie przynależności, bliskości. Uczy, bawi – jednym słowem ideał i subiektywnie oceniając, rzeczywiście taka jest. To książka, która wyłamuje się z ram przynależności do gatunku i każdego czytelnika powinna zachwycić.



Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta strona!



Klaudia Korytkowska
Udostępnij w Google Plus

About Bloody Mary

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz