"Pokój kołysanek" - Natasza Socha [PRZEDPREMIEROWO]

„Wtedy wydawało mu się, że to ciągle nie jest jego życie, że ono czeka gdzieś indziej, za innym
rogiem, może nawet w innym kraju”
Zacznę mocno, bo nie ma co owijać w bawełnę. Czytelnik po lekturze tej książki jest miazgą. Nie ma szans, by został obojętny. Jeśli przeczytasz i nie zapłaczesz, nie zastanowisz się, nad czymkolwiek, swoim życiem, życiem innych, tym co ważne, co ważniejsze, a co błahe. Jeśli odłożysz książkę bez chociażby westchnięcia, to znaczy, że albo przeczytałeś, ale bez zrozumienia albo udawałeś tylko, że czytasz, ale słowa nie układały się w zdania. Może nie otrzesz łzy, może nie mrugniesz nawet, ale nie wierzę, że można obok tej lektury przejść bez emocji, ona nie pozostawi nikogo obojętnym. Czy to na los wcześniaków, czy sierot, czy starszych samotnych osób, czy też po prostu każdego człowieka na którego przychodzi w życiu czas, by rachunek zysków i strat podsumować.
„Można uciekać przed drugim człowiekiem, można uciekać przed wymiarem sprawiedliwości i urzędem skarbowym. Ale nigdy nie zwiejesz przed własnym sumieniem, choćbyś schował się w czarnej dziurze Howkinga”
Starszy pan, Joachim, poszukując wolontariatu, by zaspokoić potrzebę bycia potrzebnym, trafia na oddział neonatologii w szpitalu w Poznaniu. Okazuje się, że mógłby zostać "przytulaczem". Większość osób jest sceptycznie nastawiona do tego przedsięwzięcia, ale za zgodą rodziców i dyrekcji szpitala, rozpoczyna się eksperymentalne przytulanie. Starszy pan swoimi dużymi dłońmi przytula i głaszcze malutkie dzieci, które dopiero przyszły na świat i właściwie to jeszcze się zastanawiają, czy chcą na nim zostać. Joachim opowiada im o swoim życiu, o podróżach, miejscach, które odwiedził. Wielokrotnie wraca myślami do Koralików, specyficznego domu dziecka, w którym spędził zaledwie dwa lata, ale właśnie to miejsce wyryło się w jego sercu i pamięci. Po wielu nieudanych próbach wreszcie opowie o największej miłości swego życia, którą zawiódł. Joachim sam sobie wystawia rachunek z życia. Z perspektywy czasu ocenia słuszność własnych wyborów. Może próbuje odkupić siebie. Wspomnieniami sięga sześćdziesięciu lat wstecz, co dla tych małych istot jest niczym całe tysiąclecia. Snuje refleksje nad życiowymi wyborami, decyzjami które podjął, jednocześnie uspokajając i dając tym maluchom chwilę odpoczynku, której tak potrzebują. Bo oprócz leków, rurek, lekarzy i aparatury tak bardzo potrzebują dotyku i czułości, i troski - jak każdy człowiek. Ich rodzice nie zawsze mogą to zrobić i wtedy pojawia się Joachim. Nie wiadomo, czy to terapia bardziej dla tych dzieci, czy może dla starca. Szale korzyści równoważą się, wprowadzając spokój i harmonię.
„Czy człowiek może być wyspą? W wyspę zamienia go własny egoizm, narcyzm, swoista idiolatria, która każe wpatrywać się w samego siebie”

"Pokój kołysanek" chce się czytać bez przerywania, po cichu licząc, by w cudowny sposób książka się nie kończyła. Jedyną jej wadą jest właśnie to, że się skończyła, że musiała kiedyś dobiec końca. Resztę wypełniają zalety.
„Jednym wystarcza jasność słońca, innym blask diamentów”
To książka o mądrych kobietach, mimo że głównym bohaterem jest osiemdziesięciopięcioletni mężczyzna. Ale po przeczytaniu tak pomyślałam, że kobiety w jego życiu były wyjątkowo mądre. Może to zasługa tej, która dała im dobry przykład i może wielu lat życia, które mądrości nauczyły.

To książka która, czy chcesz czy nie, skłania do refleksji, do zastanowienia się nad swoim życiem, nad tym co ważne i nad tym jak wybierać ścieżki na rozstaju których stajemy nie raz. Sprawia, że zatrzymujemy się choć na chwilę w tym pokoju kołysanek. Pokój kołysanek to nie rzecz, nie książka, nie tekst - to miejsce, w którym chce się przebywać.
„Domy szybko umierają, kiedy nikt w nich nie mieszka”
Tempo i słowa tej książki sprawiało, że i ja czułam się kołysana, bezpieczna. Słuchając niezwykłych opowieści o życiu, życiu gdzieś poza tą kołyską z okładek, ciepło rozlewało się w sercu. Taki widok staruszka tulącego malutkie ciałko rozczuli każdego. Kojąco działająca na emocje, łagodząca obyczaje, a mówią, że muzyka to robi. Cóż, słowa tej książki to jest muzyka dla uszu i oczu i miód na serce. Uspokaja i pozwala uwierzyć, że jest jeszcze dobro na świecie, że jest jeszcze dobro w człowieku. Uświadamia bardzo dobitnie, że nigdy nie jesteś zbyt stary by pomóc, by być potrzebnym drugiej istocie.
„Jeśli liczenie godzin było oznaką nudnego życia, to maglowanie wspomnień w prostej linii prowadziło do depresji”
W pokoju kołysanek zaciera się granica miedzy wolontariuszem a pacjentami, bo nie można tak definitywnie określić czy to Joachim przytulał te dzieci, czy może raczej one tuliły jego, cicho szepcząc do ucha <wybaczam. Czekaliśmy na ciebie, wiesz?>

Książka którą chce się chłonąć, jak świąteczny piernik. Ja chłonęłam ją jak świąteczny piernik, a nie lubię przecież piernika, w sumie to nie przepadam za słodyczami.


Po tej książce nic nigdy już nie będzie takie samo. Trudno spojrzeć na świat, na to co się ma, tak samo jak wczoraj, kiedy dziś przeczytało się tę historię. Nie wiem jak pani to wymyśliła pani Nataszo, a może wymyśliło to życie, ale ta historia dotyka serca i sprawia cud, a przecież na to właśnie wszyscy czekamy w ten grudniowy czas.


Ocena : 9 / 10
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Edipresse.


Magdalena SzL
 


Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym ją przeczytać! Muszę się wokół niej zakręcić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. premiera 14.11 ale myślę że już jest w przedsprzedaży- zdecydowanie warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń