"Poniżenie" – Stylo Fantôme.


Pierwszy raz od dłuższego czasu po przeczytaniu książki, a później chwilowym przemyśleniu, nie wiem, co o niej powiedzieć. I nie ze względu na jej wybitność i ponadczasowość. Co jest nad wyraz zastanawiające, bo jeśli nie z tych powodów, to jakich? Książka, nad którą będę dzisiaj albo narzekać, albo ją wychwalać (to się jeszcze okaże) jest pozycja, która na portalu Lubimy Czytać osiąga zadziwiająco wysoką średnią ocenę, w tym przypadku osiem z kawałkiem. W tym momencie nadal nie wiem czy zgadzam się z tą opinią, czy nie. Bardziej skłaniam się do tej mniej pozytywnej, ale z drugiej strony jej inność – m.in. bohaterowie, wręcz każe mi ją ocenić inaczej. A mowa oczywiście o „Poniżeniu” zagranicznej autorki Stylo Fantôme.

Tatum O'Shea – świeżo upieczona absolwentka szkoły średniej – pewnego dnia wpada z wizytą do siostry. Jednakże w jej mieszkaniu zamiast wcześniej wspomnianego członka rodziny zastaje jej chłopaka. Typowego dupka, ignoranta, mającego gdzieś uczucia innych ludzi, czyli typa, który już powszechnie występuje w romansach. Nawet nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że ukochana Tate jest zauroczona w chłopaku swojej siostry – Jamesonie. Nie domyśliłabym się tego za nic w świecie.
Przygaszone światła, butelka wina i kompletnie inne podejście przystojnego drania w stosunku do młodszej z panien O'Shea sprawiają, że Tatum poddaje się urokowi Kane'a i najzwyczajniej w świecie para ląduje w łóżku, w ogóle nie zważając na konsekwencje ani na możliwość niespodziewanego powrotu siostry. Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, a raczej zawsze, wyżej wspomniana akcja między dwójką bohaterów kończy się poważną awanturą, gdzie najbardziej obrywa się osiemnastolatce, chyba tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma penisa ani seksownego zarostu na twarzy. Majtki wyrzucone przez okno, sweter tonący w kałuży błota i dziura w sercu Tate, której przyczyna powstania jednocześnie ją złamała, ale i też sprawiła, że jej prawdziwe jestestwo w końcu ujrzało blask słońca, wynurzając się ponad powierzchnię tafli wody – koniec, który dla niektórych rzeczywiście był metaforyczną kropką na końcu zdania, a dla innych szansą na nowy początek.
Mija siedem lat. Jameson i Tate znowu na siebie wpadają, tym razem dziewczyna nie jest tamtą naiwną, kruchą dziewczynką, którą Kane poznał prawie dziesięć lat temu. Z tego nowe początku starej znajomości nie może wyniknąć nic dobrego.

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie mogę znieść w jakim stylu, chodzi mi o język, została napisana książka. Nie mówię tutaj o przekleństwach czy wyzwiskach, którymi Kane prawie bez przerwy kieruje w stronę Tatum, a jej o dziwo się to podoba. Mam na myśli przede wszystkim narrację, która jest trzecioosobowa, nad czym strasznie ubolewam. Nie dość, że często wybijałam się przez to z rytmu, na przykład kilka razy musiałam powracać do już przeczytanego fragmentu, żeby dowiedzieć, kto wypowiedział daną kwestię. Wierzcie mi, ich styl bycia, mówienia jest tak podobny, a może nawet taki sam, że trudno odróżnić je za pierwszym razem.

Zazwyczaj lubię głównych bohaterów, oczywiście nie tylko ze względu na ich wygląd, ale i samą osobowość. I właśnie w tym zdaniu słowo „zazwyczaj” jest kluczowe, bo w tym przypadku nie jestem przekonana do bohaterów. I chociaż są inni – bardziej otwarci – to chyba sama po tych wszystkich mało wartych powiastkach stałam się w pewnym stopniu ksenofobiczna i wszystko, co jest z początku nowe, niespotykane uważam jako nieodpowiednie. Ale z drugiej strony, ciężko sobie wyobrazić kobietę, w której lawinę zmian wywołała jedna sytuacja. Aczkolwiek zrozumiałabym, gdyby nie byłaby ona jakaś poważna. Niuanse, które tak naprawdę rozwinęły już istniejące, ale przygaszone cechy charakteru. Ale kiedy Tate ze wzorowej, pilnej uczennicy, która lubi się uczyć, zmienia się w damską wersję Jamesona, niestety coś mi tu nie pasuje. Za nic ma jakiekolwiek zasady, a swoim zachowaniem przypomina typową małolatę, która pierwszy raz widzi alkohol. Na dodatek, jeśli porównamy charaktery Tate z początku i z końca książki, to są one tak skrajnie różne, że jest to aż nierealne.

Jedną z zalet tej powieści jest fabuła, która nie jest nudna. Sama dziwię się, że to piszę, ale to prawda. I mimo osadzenia prawie całej akcji w jednym miejscu, gdzie bohaterowie robią ciągle to samo, to interakcje między bohaterami sprawiają, że powieść 
Stylo Fantôme. zbytnio się nam nie dłuży, co więcej przeczytałam ją w jeden dzień, a to już o czymś świadczy. Nieprzewidywalna, trzymająca w napięciu na pewno nie jest, ale ma w sobie coś takiego, co zatrzymuje czytelnika przy książce. Jednakże niekóre wydarzenia rozgrywające się na kartach strony są płytkie i kompletnie przereklamowane.
Nie mam w stosunku niej jednoznacznych uczuć. Nie wywołała we mnie jakiegoś wielkiego oburzenia podczas czytania, ale czasami byłam zniesmaczona poczynaniami bohaterki, jak i nią samą. Szczególnie że przedstawiana żeńska postać w niczym nie przypomina mnie, a to właśnie w romansach najczęściej utożsamiam się z bohaterkami.

Nie jest to jedna z tych powieści, które czyta się po kilka razy i zaznacza najciekawsze fragmenty, przynajmniej dla mnie. Zresztą nie miałabym czego zaznaczać, jeśli nie liczyć sarkastycznych odzywek Tate i wyzwisk, które Jameson kierował w jej stronę. I wbrew pozorom okładka nie jest odzwierciedleniem treści. W tym przypadku literki są lepsze od obrazka. Zdecydowanie. Na nudne jeszcze jesienne wieczory się nada. Ale jeśli szukacie czegoś ambitniejszego, co wyzwoli w was pewne refleksje, to chyba nie jest to odpowiednia lektura.

Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Klaudia Korytkowska
Udostępnij w Google Plus

About Bloody Mary

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz