"Pozwól mi zostać" - Tijan

Nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać po tej książce. Nie szukałam żadnych opinii innych
recenzentów, nie chciałam przeczytać ani jednej z nich, żeby być jak najbardziej obiektywna. Okładka jest moim zdaniem zachwycająca, przepiękna, magiczna i ujmująca, zupełnie tak. jak i wnętrze książki. To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Tijan, ale pierwsze udane. Wcześniej sięgnęłam po Antybrata i daleka byłam od zachwytu nad tą powieścią. Cieszę się, że mimo wszystko dałam autorce jeszcze jedną szansę, bo twierdzę, że należycie ją wykorzystała. 

Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią,
bo ona była mną.

Bohaterką naszej powieści jest Mackenzie, w chwili, gdy jej ojciec dostaje awans, cała rodzina się przeprowadza. Dla pięcioosobowej rodziny oznacza to spore zmiany, nowy dom, nowe miejsce, nowa szkoła. Niestety krótko później okazuje się, że te zmartwienia, które wydawały się istotne, są tak naprawdę śmiesznie banalne, bowiem dochodzi do ogromnej tragedii... 
Mackenzie jako pierwsza znalazła martwą siostrę na płytkach ich wspólnej łazienki, niemal wpadła w kałużę krwi, krwi, której wszędzie było pełno... Mac ten moment zmienia już na zawsze, strata siostry bliźniaczki jest dla niej jak cios prosto w serce. Resztę nocy dziewczyna spędza w domu obcych ludzi, długo nie może zasnąć, udaje jej się wypocząć dopiero w łóżku pewnego niezwykle przystojnego chłopaka, o czym nie ma pojęcia.
Rano w szoku jest i Ryan i Mackenzie, która nie ma pojęcia, jakim cudem zasnęła obok obcego młodego mężczyzny, jednak jej uwadze nie umyka fakt, że to właśnie przy nim w końcu spała.
Mac odsypia całą rozpacz i stres, ale tylko w łóżku Ryana, a najlepiej w jego obecności. Gdy w końcu jej rodzina kupuje nowy dom, a ona i jej młodszy brat wyprowadzają się od rodziców chłopaka, Mackenzie znów nie sypia. Na szczęście Ryan jest świadomy, jak jego obecność pomaga Mac i robi wszystko, byleby przy niej być.

Dziewczyna nie może uporać się z myślą, że Willow nie żyje. Jej bliźniaczka, powierniczka, druga połówka duszy... Nieustannie analizuje, co przeoczyła. Zastanawia się, czy Willow wysyłała jakieś sygnały wskazujące na to, że zamierza popełnić samobójstwo, przypomina sobie o tym, że nie jadła, że nocą ćwiczyła, a w dzień sterczała z głową nad toaletą. Tylko, czy to mogło już wskazywać na to, że młoda, piękna, radosna i niezwykle żywa dziewczyna chce się zabić?
Wsparciem i motywacją dla Mac jest młodszy brat, to dla niego nasza bohaterka stara się być twarda, nie pozwala sobie na łzy, stara się, by jej kochany braciszek uwierzył, że wszystko będzie dobrze.
Rodzice rodzeństwa trwają w irytującej rutynie, całymi dniami robią te same rzeczy, o tej samej godzinie wstają, robią kawę, uruchamiają mikrofalówkę, wyjeżdżają... Nie zauważają nawet, że ich córka nie sypia w domu, albo, że późno do niego wraca. Zgodni są jednak w tym, by wysłać córkę na terapię. Mackenzie absolutnie nie ma na nią jednak ochoty, ignoruje terapeutkę, wychodzi ze spotkań albo w ogóle się na nich nie pojawia. Jednak po pewnym czasie, za sprawą Ryana, jego przyjaciół i zmarłej Willow, w Mac coś pęka, dziewczyna stopniowo się otwiera. Także przed terapeutką...

W jej oczach widziałam ogień, a na twarzy kpiący uśmiech,
jednak ja w środku byłam obojętna i chętnie to pokazałam.
Nie można walczyć z kimś, kto już wszystko stracił.

 Znalazłam w książce jedną nieścisłość, która w zasadzie ma dość istotne znaczenie, dotyczy daty śmierci Willow, w jednym momencie mowa o końcu czerwca, a później Mac opowiada o siostrze, która umarła na końcu lipca. Troszkę zirytowało mnie, że nikt tego nie wyłapał i nie skorygował... Niemniej jednak jest to tylko i wyłącznie moje czepialstwo...
Jeśli o całokształt książki chodzi, jestem nią szczerze oczarowana, ta historia pełna jest bólu, ale też czegoś jeszcze, czegoś, co wydaje mi się, że każdy odbierze bardzo indywidualnie. To tak, jak napisała na końcu książki autorka - gdy przeczytamy ją kolejny raz, spojrzymy na tę samą historię zupełnie inaczej. Dlatego też uważam, że każdy czytelnik inaczej zrozumie i inaczej przeżyje tę powieść. 



Nasza bohaterka przez stratę bliźniaczki bardzo skupia się na tym, jaka była Willow, jak ona sama się od niej różni. Takie porównania i chęć odnalezienia, choć cząstki zmarłej siostry, skutkują tym, że Mac diametralnie się zmienia. Robi rzeczy, których z pewnością nie zrobiłaby wcześniej, stawia się, jest silniejsza, bardziej śmiała i wulgarna, pewna siebie i waleczna. Myślę, że to taki mechanizm obronny osoby, którą zraniono najmocniej jak to możliwe, właśnie tak wyobrażam sobie zachowanie kogoś, komu odebrano cząstkę duszy.
W tym wszystkim jest coś jeszcze - coś, o czym Wam nie powiem, wiedzcie tylko, że zostawiam Wam niespodziankę!

Jakimś cudem Ryan stał się dla mnie koniecznością.
Chronił mnie, osłaniał. Przy nim miałam głowę ponad powierzchnią wody.
Bez niego bym się utopiła.

Pięknie w ciągu całej niełatwej opowieści o stracie, śmierci, żałobie, trudnej relacji między rodzicami a córką, rozwija się wątek kiełkującego uczucia między Ryan'em a Mackenzie. Bez pośpiechu, bez zbędnych i przewidywalnych kryzysów, naprawdę uwielbiam, kiedy autor w taki sposób rozwija romantyczny wątek. Nie brak tu też fajerwerków i łez, jednak wszystko jest w umiarze. 
Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Pierwszoosobowa narracja jest tutaj strzałem w dziesiątkę, pozwala nam jeszcze lepiej poznać sytuację głównej bohaterki. Postacie są wyraziste i charyzmatyczne a dialogi w pełni spełniają moje oczekiwania. Cóż mogę dodać? Zachęcam Was, naprawdę zachęcam!

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiece


Julia Komorska
Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Ta książka zaintrygowała mnie już samym opisem oraz okładką, która, tak jak wspominasz jest naprawdę magiczna. Teraz widzę, że naprawdę warto po nią sięgnąć bo treść jest równie dobra;)

    OdpowiedzUsuń