"Spektrum" - Martyna Raduchowska


[źródło]

                Temat sztucznej inteligencji wiąże się współcześnie zarówno z marzeniami, które okazują się być na wyciągnięcie ręki, ale także z licznymi kontrowersjami. Androidy są również nieodłącznym elementem zarówno w filmach, jak i w książkach, bo kto nie kojarzy "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach"? Dodajmy do tego jedną z najlepszych współczesnych polskich pisarek siedzących w gatunku i mamy fenomenalną serię, aktualnie wznawianą, którą rozpoczęły fenomenalne "Łzy Mai", której to książki recenzję możecie przeczytać >tutaj<. 

                Miasto pogrążone jest w chaosie. W świecie, w którym ludzie są w stanie niemal osiągnąć nieśmiertelność za pomocą elektronicznych implantów, a pomiędzy nimi chodzą androidy niemal nie różniące się wizualnie od ludzi, władza staje się czymś bezcennym. Maszyny oprócz tego, że są niesamowicie pomocnym elementem życia ludzi, są także bezlitosnymi narzędziami w rękach śmierci i tylko sprawowanie nad nimi stu procentowej kontroli może zapewnić społeczeństwu bezpieczeństwo. Jednak pojawiła się reinforsyna, która może dać androidom własne zdanie, możliwość odczuwania ludzkich emocji i umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji. Kiedy tylko ludzie zorientowali się, co właściwie wypłynęło na ulicę, szybko wycofali się ze swojej decyzji. Jednak zbrojny bunt okazał się tylko kwestią czasu. Wszystkie syntetyki, które miały kontakt z nielegalnym specyfikiem czeka eksterminacja. A wśród tego wszystkiego znajduje się Maya, która mimo że odmówiła reinforsyny, jest w stanie kłamać. Myśleć. Mieć świadomość tego, co właściwie robi. 

"Przychodzi mi na myśl, że pod nieobecność człowieka replikant jest jak lustro, w którym nikt się nie przegląda. Płaski, pusty i zimny w środku."

                I tak Maya staje się bierną uczestniczką buntu. Za wszelką cenę stara się nie wyróżnić, uniknąć tego, co niewątpliwie nastąpiłoby, gdyby jej najbliżsi współpracownicy poznali prawdę. Jednocześnie Maya walczy sama ze sobą, by zachować w sobie lojalność dla najbliższego sobie człowieka. Jednego z niewielu, który zaoferował jej nie tylko chłodną współpracę, ale także coś na kształt swego rodzaju braterstwa obarczonego wielkim zaufaniem. Czy ta samotna bitwa, którą musi stoczyć nie tylko ze sobą, ale także z coraz większą liczbą przeciwników, ma szansę na pomyślny koniec? I czy pozorne podporządkowywanie się rozkazom nie doprowadzi przez przypadek do tragicznego końca w mieście pogrążonym w szaleńczej walce do ostatniej kropli krwi? 

"Miasto płonie. Mokre od deszczu ulice odbijają blask żywiołu i jaskrawych neonów. Miasto krzyczy. Wrzawa walczących brzmi z daleka jak rój wściekłych pszczół, a huk strzałów i eksplozji zdaje się odbijać od nieba niczym od pustej, metalowej misy. Miasto płacze. Ulewa spłukuje z bruku krew, sadzę i rozlaną benzynę, obmywa nieruchome ciała, porzuconą broń, kawałki szkła."

                Czytając "Spektrum", kontynuację fenomenalnych "Łez Mai" miałam wrażenie, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. To historia, która pod płaszczem wciągającej fantastyki ma do zaoferowania dużo więcej pod względem chociażby psychologii postaci, i to zarówno głównych, jak i pobocznych. Dodatkowo autorka wrzuca ich do rzeczywistości zbyt trudnej, by życie w niej było łatwe i spokojne. Historię obserwujemy z perspektywy Mai i przez to, jak wielki ma ona przed sobą dylemat, lecz jednocześnie stara się rozpracować, jak w danej sytuacji zachowałby się człowiek, po cichu kibicujemy jej w tej trudnej bitwie, lecz jednocześnie czekamy na zwrot akcji, który wybuchnie jak bomba. Bo mimo wszystko, cały czas nie do końca jestem pewna tej bohaterki. 

[źródło]
                Oprócz tego, w jak dopracowany sposób autorka opisywała pracę umysłu Mai, mamy tutaj także do czynienia z zaskakująco odważnym i perfekcyjnie przedstawionym spojrzeniem na otaczającą Mayę rzeczywistość. To władza, która siłą próbuję opanować sytuację, jednocześnie panikując ze strachu przed tym, co może ją spotkać. To stworzenia, które wpadają w opętańczy wręcz szał, ale przecież pragną tylko wolności, prawda? Czy może... zemsty? W takim świecie trudno jest o zaufanie i nadzieję na lepsze jutro, co autorka opisała w sposób boleśnie realny. 

                Przyznam szczerze, to była dla mnie trudna lektura, bo nie brakuje tutaj ciężkich fragmentów. Naprawdę niełatwo mi było wkręcić się w tą opanowaną przez technologię rzeczywistość, ale ostatecznie oceniam "Spektrum" wysoko ze względu na to, że jest to powieść pełna zaskakujących i mocnych momentów, które mimo że dzieją się w fikcyjnym, trudnym do wyobrażenia świecie, mają w sobie zaskakująco dużo realizmu. 

Ocena: 8/10 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: 

https://www.gwfoksal.pl/search/?q=uroboros

~Monika Majorke
[Sense of Reading]

Udostępnij w Google Plus

About SenseofReading

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: