Thriller "na szóstkę"? Krótki ranking thrillerowych motywów w nieco humorystycznej odsłonie.


Czy są tu jacyś fani thrillerów? Świetnie, możemy sobie zatem przybić piątkę. Przeczytałam w swoim życiu już tak wiele thrillerów psychologicznych i kryminałów, że pewnie spokojnie rozwiązałabym zagadkę seryjnego zabójcy albo bezbłędnie sporządziła protokół policyjny. Żeby było jasne: uwielbiam thrillery i chyba nigdy nie przestanę po nie sięgać, ale dziś, na przekór wszystkiemu, postanowiłam w nieco humorystyczny sposób (pamiętajcie o tym, gdybyście zamierzali dawać upust swemu oburzeniu!) wziąć „na cel” kilka typowych dla tego gatunków chwytów spotykanych w niemal co drugim thrillerze.
1.
Wielki finał.
Dochodzi do morderstwa. Potem do drugiego, trzeciego. Podobno w większości przypadków ofiara zna sprawcę osobiście (nie pytajcie, skąd to wiem – pamiętam jak przez mgłę, że wyczytałam to właśnie w którymś z kolei thrillerze). W finałowej scenie zwykle dochodzi do konfrontacji z zabójcą i co się okazuje? Ta-daaaaam! Otóż z siekierą pod pachą chodzi nie kto inny, jak własny mąż, stryjeczny wuj, brat szwagra albo pani z osiedlowego kiosku, u której zalegamy z płatnością za wczorajszą prasę. Ja wiem, tak jest ciekawiej, bo oto wbija nas w fotel, chips staje w gardle, niemal doprowadzając do śmierci, a potem pozostaje już tylko wydać z siebie osobliwy dźwięk: „Nieeee?!”. Każdy autor chce „elementu zaskoczenia”, nie oszukujmy się – to czyni thriller ciekawym, ale wymyślając tak niewiarygodne historie, można przedobrzyć i osiągnąć skutek odwrotny od zamierzonego...
2.
Motyw.
Nadchodzi w każdej książce taki moment, że zabójca zostaje zdemaskowany. Policjanci główkują nad motywami, aż w końcu ktoś wpada na niezwykły trop, a potem już po nitce do kłębka. Łapią takiego degenerata i przesłuchują w pustym pokoju, aż zacznie im się spowiadać: co, kto, dlaczego. Takie rozwiązanie to ja rozumiem. No ale…
Jak ci już trzyma ten pistolet nad głową ofiary, to niechże już zrobi, co ma zrobić, a nie się wdaje w pyskówki, albo, co gorsza, wyjaśnia wszystko z detalami. Jak na spowiedzi, chociaż ofiara wcale księdzem nie jest. I mamy taki oto dialog na pięć stron:
- To ty zabiłeś babkę!
- Tak, świetnie, dobrze kombinujesz.
(w międzyczasie mogą pojawić się jeszcze żałosne próby ratowania egzystencji w postaci: „Nie rób tego”, „Jeszcze możemy to naprawić”, „Proszę, och, proszę, nie!”)
- Ale dlaczego?
- Musiałem, widziała jak zabiłem ciotkę Brygidę.
- Och, więc to byłeś ty! Ale jak?
- Bardzo prosto. Wszedłem po drabinie do jej pokoju, jak Dawson wchodził do Joey w "Jeziorze marzeń".
- Och… A co z psem?
- Musiałem się go pozbyć, był niewygodnym świadkiem. Ukryłem go w szafie, pewnie nadal tam siedzi.
(No tak, lepiej niech wszystko wyjaśni, w razie gdyby mu się nie powiodło, mogą jeszcze odratować psa).
Nasi mordercy lubią sobie najwidoczniej pogadać i wszystko wytłumaczyć ofiarom, żeby odeszły z tego świata z zaspokojoną w pełni ciekawością.
3.
Akcja solo.
Detektyw jest już pod domem, już go mierzi, by zagarnąć zbiega, bo przecież liczy się każda cenna minuta, tymczasem ci miejscowi policjanci (albo i FBI, jak już mamy grubszą sprawę) guzdrają się jak ślimaki. I co tu począć? Czekać na nich jeszcze kilka godzin i liczyć owce, by nie zasnąć (aaaa, nie wspomniałam Wam, że mamy noc?), czy wejść samemu? I oto proszę – mamy bohatera w szeregach. Włazi na obcy teren z marną pukawką i… niech się dzieje wola nieba! A że wola nieba zawsze taka, że głównemu bohaterowi nie przystoi zginąć…
4.
Serce nie sługa...
Piękna kobieta znajduje się w niebezpieczeństwie. Jakiś psychol grozi jej, przysyła listy, szepcze dziwactwa do słuchawki. Panienka jest u kresu wytrzymałości, więc potrzebuje ciągłej ochrony. Do zadania zostaje wytypowany oczywiście nasz niestały w uczuciach/ alkoholik/rozwodnik/wdowiec (niepotrzebne skreślić) bohater. Kilka razy przeżywają chwile grozy, więc nasz hero musi służyć panience rękawem, tudzież silnym męskim ramieniem. Pod wpływem tego jakże bohaterskiego czynu odkrywa w sobie niespożyte pokłady uczuć, które wylewa rzecz jasna na zakazany owoc, jakim jest owa kobieta (bo wiadomo powszechnie, że romanse między policjantami i ofiarami są zabronione). Czasem patrzą sobie w oczy, czasem idą na całość, a czasem mają w sobie na tyle przyzwoitości, że czekają, aż prześladowca zostanie ujęty. Nie zmienia to faktu, że romansik i gorące uczucie musi być!
5.
Wszystko, co ludzkie, jest policjantowi obce.
Jest porwanie? Nie ma czasu do stracenia, przecież liczy się każda sekunda! Po co jeść, po co pić, po co w ogóle spać (o wracaniu do domu czy tak przyziemnej czynności jak oglądanie ulubionego programu czy gra z dziećmi w scrabble już nawet nie wspomnę!), trzeba DZIAŁAĆ! Tak więc męczą się, pocą ci wszyscy policjanci postawieni do gotowości, zapominając o potrzebach fizjologicznych. Nie o wszystkich jednak zdaje się – patrz: punkt 4.


6.
W ostatniej chwili!
Ofiara już, już ma ducha wyzionąć, podczas gdy jej oprawca stoi i się uśmiecha, a tu nagle: a kuku! Wpadają federalni i robią rozpierduchę. Jakaś policjantka o dobrym sercu i anielskim głosie rozwiązuje supły, które ten zboczeniec dziewczęciu zawiązał, a Czytelnik może odetchnąć z ulgą, wyrzucić ręce do góry w geście zwycięstwa i powiedzieć: „A jednak zdążyli!” No cóż, gdy ofiara „pierwszoplanowa”, zawsze pojawiają się na czas. O, przepraszam, nie tyle na czas, co W OSTATNIEJ CHWILI. Wszyscy cieszą się jak dzieci, tylko dewiant z naburmuszoną miną wącha podłogę. A tak niewiele brakowało, no masz babo placek!

A Wy, może dodalibyście coś jeszcze do tej listy?
Śmiało, dołączcie do zabawy. Czekam na Wasze propozycje!
Ps. Żarty żartami, ironia ironią, ale powiedzmy sobie jednak szczerze: w tym tkwi cały urok thrillerów, bo gdyby nie ta „szóstka”, pewnie dawalibyśmy im marną trójkę! 

Izabela Jurkiewicz
Udostępnij w Google Plus

About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Wymienione punkty faktycznie wydają się nieco zabawne, ale tak jak powiedziałaś na końcu to dzięki nim tak lubię czytać thrillery. Szczególnie zwracam uwagę na to, że zawsze jeden policjant idzie na spotkanie z niebezpiecznym mordercą, tak, mówi chyba jakiś święty kodeks policjanta :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawny wpis! Te elementy są komiczne jeżeli patrzy się na nie z takiej perspektywy, podczas czytania książki to akurat nie jest nawet wyczuwalne, i to mi się podoba w tym gatunku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami thrillery potrafią być dziwne, coś co jest w teorii prostą zagadką, w książce jest rozciągnięte, zamącone itd. i potem dochodzi do takich kuriozalnych problemów logicznych ;)

    OdpowiedzUsuń