"Wioletka na tropie zbrodni" - Katarzyna Gurnard


„Szanowna Pani,wspólnota mieszkaniowa nie jest jedyną instytucją niosącą ład i porządek w demokratycznym kraju, jakim z całą pewnością jest Rzeczpospolita Polska. W sprawie nagminnego łamania ciszy nocnej polecamy usługi policji bądź staży miejskiej”

Cytat w ramach przypomnienia, uświadomienia bądź poinformowania. Niestety problem nadal aktualny, często uaktualniany w cotygodniowych odstępach. A czasem bez odstępów.

Wciąż obracam się w czytelniczych kręgach kryminalnych. Jak nie mroczny thriller to komedia kryminalna, ale gatunek wciąż ten sam tylko mniejszy kaliber aczkolwiek równie zabójczy, ofiary wszakże są. Czy ja również padłam ofiarą przezabawnej opowieści o Wioletce? Sprawdźcie.

To ostatnie dni pracy Wioletki w fabryce cukierniczej Słodka Babeczka a ona trafia na aferę, przekręty finansowe, defraudacja sprzętu. Po krótkim i intensywnym dochodzeniu afera kończy się w niecodzienny sposób na podwórzu u Antka. Nasza bohaterka zostaje zaskoczona całkowicie przez sprawców.  Później niestety jest świadkiem przestępstwa albo tak jej się wydaje, bo jest lekko przymroczona, a jej zachwiana wiara w siebie sprawia, że nie wierzy własnym oczom. Dlatego postanawia zdobyć dowody zbrodni. I tu zaczyna się szereg działań, wyjazdów, przeszukań, i rozmów z całą masą przedziwnych uczestników wesołego życia Wioletki. Nie ma ciała, nie ma zbrodni, ale to wcale nie powstrzymuje tej samozwańczej pani detektyw przed podjęciem pracy w administracji osiedla, w wizji lokalnej, grzebaniu w śmieciach, troszkę nielegalnym zaglądaniu do cudzego garażu, a nawet ostatecznie w przygarnięciu kota. Ciężarnej kotki jak się później okaże. Wszystko po to by stało się zadość sąsiadce widywanej przez okno, młodej, zdolnej krawcowej, pełnej życia i pomysłów. Gdzie ona się mogła podziać? Przecież nie wyszła z domu boso, a wszystkie jej buty są w mieszkaniu.

Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Przede wszystkim to miała być lekka, zabawna komedia kryminalna, takie odniosłam wrażenie czytając zapowiedź na okładce. Z grubsza by się zgadzało, ale ranga przestępstwa, sposób, w jaki go dokonano zupełnie nie pasuje, jest zbyt poważne. Owszem w komediach kryminalnych trupy są na porządku dziennym, niestety w tej kwestii odebrałam to, jako spory zgrzyt. Również postawa sprawcy nie pasowała do tej książki, jakby sprawca był z zupełnie innego gatunku literackiego. To główne zarzuty, które powodują moje mieszane uczucia. Mogłoby również być więcej dialogów, miejscami długie fragmenty pisane prozą, opisy i monologi sprawiały, że odbierałam je, jako ciekawe, ale lekko ”przegadane”.
Dowcip sytuacyjny, tyrady starszych pań z osiedlowego kółka miłośników pełnej wiedzy wszystkiego o wszystkich; dowcipne zabawne dialogi, miejscami lekko sarkastyczne opisy, ale przecież tacy jesteśmy, tacy właśnie jak nas opisuje autorka, dość żywe tempo wydarzeń, pomysłowość i nieustępliwość bohaterki w dążeniu do prawdy. To zalety tej opowieści, które powodują, że lekturę wspominam, jako przyjemną, dającą chwilę odprężenia, relaksującą i przyznaję, że ciekawą, bo sprawca do samego finału był nieodgadnioną personą.

Do tej pory w polskiej literaturze nie spotkałam się z detektyw kobietą, do tego młodą i nie na diecie. Zresztą jak się pracuje w fabryce cukierniczej to albo się nienawidzi słodyczy albo nienawidzi się diety. Motyw morderstwa widzianego przez okno jakbym już gdzieś kiedyś czytała. Ale na duży plus odbieram postać głównej bohaterki Wioletty Koperek, bardzo sympatycznej dziewczyny z dużym poczuciem humoru, dużym dystansem do siebie i dużym poczuciem sprawiedliwości, której musi się stać zadość. Nie zraża się przeciwnościami, a kiedy natrafia je na swojej drodze po prostu wymyśla sposób na ich pokonanie lub ominięcie. Nie zna słowa „niemożliwe”. Posiada cechy, które powinien mieć każdy funkcjonariusz służb publicznych i wymiaru sprawiedliwości. Wioletka to taki trochę dobry samarytanin, porucznik Colombo i kilku innych porządnych bohaterów. W spódnicy na gumce oczywiście.

Myślę, że to niezły materiał na filmowa komedię kryminalną. Ja sama wnioskuję do wydawcy o ilustracje do tej książki. To byłby kolejny powód do uśmiechu.


Ocena : 6,5 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Lira.


Magdalena SzL






 
Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. U mnie Wioletka jeszcze czeka w kolejce. Bardzo jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna lekka lektura choć sprawa całkiem poważna :)

    OdpowiedzUsuń