"Złota księga bajek: o przygodach Maszy i Niedźwiedzia"


Za każdym razem gdy moje dzieci oglądają w telewizji przygody niesfornej Maszy i Niedźwiedzia, który musi dzielnie znosić jej pomysły i męczące nieco towarzystwo, mój mąż powtarza: „Gdybym miał taką Maszę, to bym ją chyba udusił…”. Kiedy jednak „Złota księga bajek: O przygodach Maszy i Niedźwiedzia” trafia do mojego domu, a wraz z nią niesforna Masza, jej przyjaciel Niedźwiedź, wiecznie głodne Wilki i reszta wesołej gromadki, w oczach męża mała Masza staje się superbohaterką – dzięki niej może wreszcie obejrzeć w spokoju wiadomości, przeczytać gazetę, zdrzemnąć się bez obawy, że obudzi go uderzenie piłki albo – co gorsza – drewnianego klocka. O tak, Tata niewątpliwie jest szczęśliwcem, w przeciwieństwie do Mamy, która od momentu pojawienia się księgi ma pełne ręce roboty, i to dosłownie, bo przez cały Boży dzień jest zmuszona dzierżyć księgę bajek w dłoniach i czytać, póki dzieciom się nie znudzi, czyli gdzieś między przedostatnią a ostatnią historią, co daje jakieś 200 stron. Jeśli jednak zamierzacie mnie żałować, nie róbcie tego – pokochałam bowiem przygody Maszy tak samo jak moje dzieci i nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z tą lekturą!
„Złota księga bajek: o przygodach Maszy i Niedźwiedzia” to 13 bajeczek o niesfornej dziewczynce, zaś każda z nich prezentuje całkiem nową, równie dowcipną i interesującą przygodę.


Tuż na wstępie, oprócz spisu treści, pojawia się kolorowa prezentacja bohaterów. Tak więc dzięki temu wiemy, że oprócz Maszy i Niedźwiedzia w książce pojawią się Niedźwiedzica, czyli ukochana naszego puchatego przyjaciela, Czarny Niedźwiedź (nie wiem jak Wy, ale ja jegomościa widzę po raz pierwszy!), kuzynka Dasza, która w historiach o Maszy pojawiała się raczej sporadycznie, sprytny złodziejaszek Zając, daleki kuzyn Niedźwiedzia, czyli Panda, z którym dawno, dawno temu Masza toczyła zabawną walkę o fotel w domu Niedźwiedzia ( i nadal toczy, tak przy okazji!), podstępne Wilki w słynnej karetce, a także cały inwentarz domowy, od Świni do Psa. Jeśli zatem ktoś jakimś cudem nie zna jeszcze Maszy, właśnie otrzymuje dokładną informację na temat bohaterów.

Dalej pozostaje nam już tylko… czytać! Zasiądźcie więc wygodnie w fotelach i dajcie się przenieść do magicznego, pełnego absurdów świata Maszy. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że oto Niedźwiedź konstruuje robota, który wykonuje za niego wszelkie prace domowe; że mała dziewczynka sama ubiera choinkę, odśnieża chodnik, dekoruje dom na przybycie Świętego Mikołaja; że Świnia jeździ w wózku ze smoczkiem w buzi niczym mała dzidzia; że trzech małych Kosmitów ląduje koło domku Niedźwiedzia, że…?
Można by tak wymieniać w nieskończoność, bowiem komiczne i absurdalne sytuacje w „Złotej księdze bajek” mnożą się z każdą przeczytaną historią. Ale taka właśnie jest Masza – ma zaciekawić, rozbawić, wywołać lawinę śmiechu i zabawnych sytuacji. To w końcu książka dla dzieci, a te lubią wszystko, co nierzeczywiste – dla nich nie ma znaczenia, że w prawdziwym życiu niedźwiedzie nie przyjaźnią się z małymi dziewczynkami. Liczy się zabawa, a z Maszą i jej przyjaciółmi mamy to jak w banku.
Moje dzieci urzekają historie opowiadane w tak zabawny, obrazowy sposób. A co mnie urzeka w „Złotej księdze bajek”? Zdecydowanie ilustracje. Są tak żywe i kolorowe, że mam wrażenie, że wraz z czytanym przeze mnie tekstem bohaterowie ożyją i zaczną żyć własnym życiem. Dodatkowo ilość tekstu jest adekwatna do ilości ilustracji – te pojawiają się na każdej stronie, dzięki czemu „widzimy” rozwijającą się akcję, zaś dzieci nie muszą niecierpliwić się, że za długo wpatrują się w ten sam obraz. 


Dodatkowym atutem jest różnorodność historii: mamy coś dla miłośników Bożego Narodzenia, mamy jaja wielkanocne, trochę muzyki, wypad na ryby, zmagania z chorobą, motyw literacki („Trzech Muszkieterów”), a także sprytnie przemycone morały, jak chociażby ten ze „Świątecznej opowieści”, gdzie Masza „pozbywa” się starych, ukochanych zabawek na myśl o nowych, po czym zdaje sobie sprawę, że prawdziwi przyjaciele pozostają na całe życie.

Choć księga bajek o Maszy liczy ponad 300 stron (!), dość szybko się ją czyta, choć nie wiem, czy w tym przypadku należy to potraktować jako zaletę. Historie o małej dziewczynce i jej przyjacielu Niedźwiedziu są tak dowcipne i tak sympatyczne, że chciałoby się więcej i więcej. Cechuje je różnorodność nie tylko pod względem treści, ale także bohaterów. „Złota księga bajek: o przygodach Maszy i Niedźwiedzia” to dobra inwestycja, jeśli zależy Wam na chwili spokoju – pod warunkiem oczywiście że Wasze pociechy potrafią już czytać. Jeśli nie, no cóż, nie pozostaje nic innego jak wziąć wolny dzień w pracy, bo co jak co, ale od Maszy tak łatwo się nie opędzicie!
Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwo Egmont
Izabela Jurkiewicz

Udostępnij w Google Plus

About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Super, bardzo fajna książka i aż tyle bajeczek zawartych. Powiem szczerze że bardzo lubię takie zbiory bajek bo moje dzieci nie lubią długo siedzieć przy książkach a takie bajeczki krótkie to się przyjemnie czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiło!!! Trzeba zakupić, żeby uzupełnić biblioteczkę maluchów:)

    OdpowiedzUsuń