4 ciekawostki ze świata agenta 007

Gdy większość osób myśli o tajnych agentach, przed ich oczami jest jedna postać. James Bond. W dzisiejszych czasach bardziej kojarzymy jednak 007 ze szklanego ekranu niż powieści Iana Fleminga, a przecież są pełne nie tylko przygód, ale także wielu ciekawostek i o kilku z nich chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć.
Zacznijmy od czegoś, z czym w ogóle nie kojarzymy Jamesa Bonda, a mianowicie od jedzenia. Jedzenie przewija się w opowiadaniach i powieściach Iana Fleminga w mniejszym lub większym stopniu, ale zawsze ginie pod natłokiem akcji. Wyjątkiem może być tu opowiadanie zatytułowane „007 w Nowym Jorku”, w którym więcej miejsca poświęcono pełnemu przepisowi na jajecznicę „James Bond” dostępną w Sali Edwardiańskiej w Plaza niż misji tajnego agenta.

Jak wiadomo, James Bond prawdopodobnie nie odniósłby tak wielkiego sukcesu i nie zakorzenił się na stałe w popkulturze gdyby nie jego przeciwnicy. Tych było wielu, zarówno w książkach jak i w filmach. Różnice pomiędzy postaciami w tych dwóch mediach bywały mniejsze lub większe. Świetnym tego przykładem jest Hugo Drax, złoczyńca z „Moonrakera”. Jego literacka wersja, to obrzydliwy, rudy milioner, który stwarza pozory bycia filantropem. Z kolei na szklanym ekranie, choć nadal był bogaty, to już nie taki rudy i nie taki brzydki. Jeszcze lepszym przykładem tych różnic może być Felix Leiter, agent CIA, który wielokrotnie pomagał Bondowi. W książkach jest niczym prosty Amerykanin, który może być twoim sąsiadem. W najnowszych filmach twórcy poszli z duchem czasu i ze śniadego, białego Amerykanina, Leiter stał się odważnym czarnoskórym pomocnikiem Bonda.

James Bond wywarł duży wpływ na literaturę. Na tyle duży, że niektórzy pokusili się o analizę cyklu literackiego o przygodach agenta MI6. Zrobił to m.in. Umberto Eco, który zajął się w swoim badaniu powtarzalnością i schematycznością fabuł o Bondzie na poziomie opozycji charakterów i wartości, intrygi oraz techniki literackiej. Eco pokazuje podobieństwa między kolejnymi czarnymi charakterami i dziewczynami głównego bohatera.

Robert Markham. Jeśli nie wiecie o kogo chodzi, to spieszę z wyjaśnieniem. Jest to pseudonim literacki wymyślony po śmierci Iana Fleminga, na potrzeby książkowych kontynuacji przygód agenta Jej Królewskiej Mości. Niezależnie od tego kto miał być ich autorem, miały one być podpisane wyżej wspomnianym pseudonimem. Życie miało jednak inne plany i skończyło się tylko na jednej powieści Roberta Markhama, a był to „Pułkownik Sun”.

Powyższe, to tylko kilka przykładów tego jak bogate i fascynujące może okazać się uniwersum Jamesa Bonda, nie tylko to filmowe, ale także literackie. Mam nadzieję, że zachęciłem was do zanurzenia się w przygodach agenta MI6, a znacznie więcej ciekawostek znajdziecie chociażby w „Bond. Leksykon” autorstwa Kamila Śmiałkowskiego.
Udostępnij w Google Plus

About Marek Wasiński

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz