„Flawia de Luce. Trzykroć wrzasnął kocur szary” – Alan Bradley

[źródło]

                Flawia de Luce nie jest czarodziejką. Nie walczy ze smokami i nie lata na latającym dywanie. Bez wątpienia jednak jest niezwykła.

                Jeśli znasz już Flawię to nie muszę Cię przekonywać o tym co napisałam powyżej. Natomiast jeśli nie wiesz o kim mowa to przedstawiam Ci nadzwyczaj dojrzałą jak na swój wiek dwunastolatkę. Dziewczynka jest inteligentna i błyskotliwa. Jest również nadzwyczaj odważna i pewna siebie, a jej cierpkie poczucie humoru jest jej znakiem rozpoznawczym. Flawia interesuje się chemią i sporo o niej wie. Temu zainteresowaniu sprzyja fakt, że mieszka w starym domu, w którym jej krewniak stworzył laboratorium. Nadto ma on dar do pakowania się w kłopoty i można założyć ze wszelką możliwą dozą prawdopodobieństwa, że gdy w okolicy pojawi jakaś zagadka kryminalna, tam będzie i ona. Niebanalna osobowość czyni ją bohaterką, która potrafi ująć czytelnika i porwać go w wir przygód.


                Dotychczas fani twórczości A. Bradley’a doczekali się aż ośmiu tomów przygód tej bohaterki, w tym części „Trzykroć wrzasnął kocur szary”, która jest przedmiotem niniejszej recenzji. Jeśli nie lubisz zaczynać czytać od środka proponuję sięgnąć po „Zatrute ciasteczko”, które stanowi pierwszą książkę z serii o Flawii. Dla tych, którym przygód tej postaci zawsze jest mało to informuję, że autor przygotowuje już dziewiątą część.

                Historia zawarta w „Trzykroć wrzasnął kocur szary” zaczyna się w momencie, kiedy nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Ten szczególny czas rozrzewnia wszystkich dookoła i również nasza bohaterka nie pozostaje wobec niego obojętna. Flawia przybywa do swojego kraju po pobycie w Kanadzie. Ku swemu rozczarowaniu na wybrzeżu nie czeka na nią stęskniona rodzina, ale jej przyjaciel i za razem domowa złota rączka, Dogger. Dziewczynka nie ma okazji dłużej skupić się na chłodnym powitaniu, gdyż dowiaduje się, że jej ojciec jest bardzo chory. Mimo, iż relacje w domu de Luce nie są zbyt bliskie nastolatka czuje się z tego powodu przejęta, a sam powrót do domu cieszy ją. Wraca do domu, w którym nic nie wskazuje na to, że święta są tuż, tuż. Dla poprawy nastroju dziewczyna wybiera się do domu swojej znajomej. Kobieta prosi ją o przysługę – Flawia ma się udać się do rzeźbiarza, który ma wykonać pewne dzieło. W poszukiwaniu mężczyzny dziewczyna przeszukuje jego dom i dokonuje makabrycznego odkrycia…

                Powieść czyta się lekko, a jej fabuła i główna bohaterka ponownie potrafi zainteresować czytelnika. Przyznam, że za każdym razem, gdy czytam kolejne opowiadanie o Flawii mam nadzieję, że jej relacje z rodziną poprawią się. Tym razem, uprzedzając pewne fakty, doczekałam się pewnej zmiany, lecz nie takiej jakiej bym oczekiwała. Sama bohaterka budzi we mnie mieszankę sympatii i współczucia. Pewnie wielu z Was zapomina, że Flawia ma dopiero dwanaście lat i fragment, w którym z chłodnej „pani detektyw” zmienia się w dziecko tworzące szron na gałązce rozmarynu chwyta za serce, gdyż przypomina o tym, że ona jest bardzo młoda i potrzebuje ciepła rodzinnego lub choć namiastki normalności, której brakuje w jej życiu.

Co do zagadki kryminalnej to zaangażowanie w nie Flawii jest z jej strony co raz bardziej profesjonalne, jeśli chodzi o kwestię jej zachowania. Nie do końca przypadł mi pomysł inscenizacji ciała zmarłego, ale niewątpliwie działa on na wyobraźnię. Czy rozwiążecie zagadkę, choć w części? Tego nie wiem, ale zachęcam do podjęcia próby znalezienia rozwiązania.

Książce nie brakuje klimatu i nadal jest on lekko mroczny. Przy okazji warto wspomnieć o kolejnej świetnej okładce, która nie tylko kontynuuje styl okładek z poprzednich tomów, ale zawiera pewne elementy fabuły. Stanowi ona idealne odzwierciedlenie atmosfery panującej w tym utworze.

Czy czegoś zabrakło mi w tej powieści? Może chciałabym więcej fragmentów o siostrach Flawii, choć myślę, że zamiarem autora było dać większe pole do popisu Undynie, ich kuzynce, która jest elementem humorystycznym w tej historii.

Myślę, że fani tej serii sięgną po tą publikacje, niezależnie od tego co napisałam, jednakże jeśli nie czytałaś/czytałeś wcześniejszych części to zachęcam do zachowania ich chronologii, aby nie uprzedzać pewnych faktów, jednak jeśli zdecydujesz się na „Trzykroć wrzasnął kocur szary” to nie będziesz rozczarowana/y.
Ocena
10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Vesper.



Anna Mackiewicz

Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz