"Miłość na gwiazdkę" - Colleen Wright

  Święta to bardzo wyjątkowy czas, który zazwyczaj spędzamy w gronie najbliższych, dzieląc się opłatkiem, kosztując wytwornych potraw i ciesząc się bliskością. W tym roku minęły wyjątkowo szybko i pomimo choinki, ozdób i prezentów tegoroczne święta były mało klimatyczne. Już niedługo będziemy witać z szampanem w ręku Nowy Rok, więc cudownie by było poczuć zimową atmosferę, prawda? Jeżeli tak samo, jak ja, nie bardzo wyczuliście magię świąt, to może warto skusić się na jakąś zimową opowieść, która wprowadzi nas w przepiękny czar? Śnieg już do nas raczej nie zawita, więc może warto sobie pomóc i uciec do książkowej krainy, która być może zmieni nasze nastawienie. 
 


 Jedną z takowych pozycji, jaką wybrałam na te święta była książka "Miłość na gwiazdkę" Colleen Wright. Zauroczyła mnie uroczą, czerwoną okładką i ciekawym opisem. Postawiłam zatem zatopić się w lekturze  i udać się wraz z bohaterami do Vermontu, a właściwie do magicznego pensjonatu Evergreen Inn. To właśnie tutaj rozgrywa się cała fabuła powieści. Te miejsce jest niezwykłe, pełne radości i szczęścia, a co najważniejsze - jest idealnym tłem dla opisywanych wydarzeń i tylko tu poznamy historie przeróżnych bohaterów.

   To, co było interesujące już na początku to nie skupianie się na jednym bohaterze i opowiadanie jego historii. Bohaterów mamy wielu: porzucona panna młoda, zrozpaczona kobieta, tęskniąca za ukochanym-żołnierzem, pisarka, którą opuściła wena twórcza, młody wdowiec z dziećmi i jeszcze kilkoro innych postaci. Wszyscy równią się od siebie diametralnie, ale łączy ich jedno - właśnie to miejsce, które skupia ich wszystkich razem i dzięki temu, będą mogli bliżej siebie poznać i kto wie, może i namieszać w swoich życiach. 

   Właścicielami pensjonatu są Jeanne i Tim. Od zawsze marzyli o stworzeniu takiego miejsca, by wypełnić je bezpieczeństwem, miłością i otwartością na drugiego człowieka. Niestety po latach wszystko zaczęło się psuć, gdyż goście zaczęli wybierać się do konkurencji. Zrozpaczeni małżonkowie, nagle otrzymują iskierkę nadziei w postaci zorganizowania ślubu w ich przytulnym siedlisku. Wszystko wydaje się wspaniale zorganizowanie, jednakże nikt nie przewidział tego, że pan młody postanowi nie zjawić się na swoim ślubie, a niebywale silna śnieżyca zaatakuje Vermont, przyciągając kilkoro niespodziewanych gości. W zaciszu domowym dojdzie do nieprawdopodobnych zdarzeń, spotkań tajemniczych osobników, otoczonych fantastyczną świąteczną atmosferą.

   Cudowne są w tej książce opisy przyrody, zwłaszcza sam początek. Zima jest tam taka, o jakiej marzymy od lat, czyli bardzo śnieżna. Nie mogłam nacieszyć oka, czytając opisy śnieżycy i zasypanych dróg śniegiem dwudziesto centymetrowym. Pensjonat natomiast to pełne ciepła i troski zacisze. Gospodarze dbają o każdego z osobna w sposób bardzo czuły, traktując wszystkich jak jedną wielką rodzinę. To piękne, choć mało realne. Przynajmniej ja nigdy nie spotkałam się tego typu gościnnością w żadnym pensjonacie. To wszystko jest aż nazbyt kolorowe i poukładane.

   Dialogi i język, którym posługuje się autorka są bardzo proste i nawet ośmielę się stwierdzić, iż są banalne. Z jednej strony to dobrze, gdyż książka jest przystępna, czyta się ją niebywale szybko i przyjemnie. Natomiast nudziły mnie niekiedy przesłodzone rozmowy, które pewnie w prawdziwym życiu nie miałyby miejsca. Akcja toczy się w tempie przyspieszonym, nie wiem zupełnie czemu. Wszystko trwa około kilku dni, a wydarzają się rzeczy, które zwykle powinny zostać rozłożone w czasie. Ale jak każdy dobrze wie - w książkach i filmach dochodzi do rzeczy nieprawdopodobnych, tylko w normalnym świecie relacje międzyludzkie zachodzą w żółwim tempie.

   Książka jest bardzo przyjemna, delikatna, ale w mojej głowie nie zagości na zbyt długo. Jest czymś efemerycznym, krótkotrwałym. Przeczytałam, podobała mi się, ale nie powaliła mnie na kolana i z pewnością nie będę mieć po niej tzw. "kaca książkowego". Wprowadziła mnie delikatnie w klimat świąteczny, gdyż to przeurocza opowieść o miłości, trudzie i bezgranicznym oddaniu się bliskim. Przede wszystkim udowadnia, jak bardzo ważne są osoby dookoła nas, nasza rodzina, która w każdej trudnej sytuacji powinna być dla nas opoką i wytchnieniem.

Wesołych Świąt i cudownego Nowego Roku!

Ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Burda Książki


Paulina Mocka
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. W tym roku już nie uda mi się przeczytać tej książki, ale będę miała ją na uwadze. Jako że uważam, iż święta to stan umysłu i można je mieć przez cały rok, nie kategoryzuje książek na te, które czytam w święta i te, które czytam w ciągu roku. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem mraśna recenzja, czekam na więcej :) !

    OdpowiedzUsuń