"Miłość zimową porą" - Carrie Elks

Zgodzicie się chyba ze mną, że zima to niezwykły, magiczny czas. Wiem, że w ostatnich latach "nasza" zima zdecydowanie odbiega od tego, jak chcielibyśmy, żeby wyglądała, ale ja przestałam już liczyć na cud i cieszę się tym, co jest. Święta i cały ten około świąteczny czas jest równie piękny i czarujący także bez śniegu. Przy blasku migających, kolorowych światełek i zapachowych świec, przy gorącym kakao z piankami i w otoczeniu najbliższych. Cały ten czar polega według mnie właśnie na tym, z kim spędzamy ten najbardziej wyjątkowy w roku czas. Jeżeli nie trafiają do Was jednak święta bez śniegu i postanowiliście się za to obrazić na cały świat, postawcie na poświąteczny wieczór w towarzystwie wyjątkowej książki, a wierzcie mi, że w niej śnieżnobiałego puchu jest nawet w nadmiarze.

"Miłość zimową porą" należy do kategorii książek, które uwielbiam. Przede wszystkim akcja dzieje się w grudniu, czyli przeżywałam wszystko całą sobą, bo to jak najbardziej aktualna, świąteczna opowieść. Na samym początku muszę jednak przyznać, że nie lubię tej okładki. Naprawdę bardzo jej nie lubię, bohaterowie z książki w ogóle nie pasują mi do tych z okładki, co prawda nie ma to wielkiego znaczenia, ale nie byłabym sobą, gdybym o tym nie wspomniała.

- Jeśli to była druga najbardziej nieodpowiedzialna rzecz, 
jaką zrobiłaś, to co jest na pierwszym miejscu? - zapytał, jak to reporter.
- Ty. Zdecydowanie ty.

Kitty Shakespeare dzieciństwo spędziła w Londynie u boku trzech sióstr, marząc o przeprowadzce do miasta aniołów. Dziecięce marzenie było na tyle silne, że przetrwało także do tych dorosłych już lat, a Kitty udało się zamieszkać w Los Angeles i rozpocząć realizację kolejnych swoich celów. Szkoła filmowa jest wymagająca, ale nasza ambitna bohaterka doskonale sobie radzi, do czasu niestety... Problemem okazuje się dla dziewczyny znalezienie stażu, niezbędnego do ukończenia studiów. Każda rozmowa, na którą udaje jej się dostać, kończy się porażką, odmowy spływają na nią także pocztą, a trema na każdym kolejnym spotkaniu jest jeszcze gorsza do zniesienia. Ostatnią deską ratunku jest dla Kitty staż w firmie Kleinów, dziewczyna bardzo się stara, ale ostatecznie i ta rozmowa okazuje się porażką.
Niedługo później panna Shakespeare odbiera niespodziewany telefon, rozmówczyni przedstawia się, jako Mia Klein i proponuje dziewczynie pracę. Kitty niemal zaczyna skakać z radości, ale jej entuzjazm szybko zostaje ostudzony bowiem Mia proponuje jej pracę opiekunki, nie staż. Ponieważ pieniądze studentom przydają się zawsze, a Kitty w szczególności dziewczyna się zgadza i niedługo później wyrusza w daleką podróż, by zająć się nieznajomym siedmiolatkiem.
Ponieważ nasza bohaterka nie ma w życiu szczęścia, nieprzyjemności spotykają ją już pierwszego dnia. "Pomocną" dłoń wyciąga do niej nietypowy mężczyzna, któremu zdecydowanie brak taktu i wychowania. Wkrótce okazuje się, że nieprzyjemny typ jest bardzo istotnym elementem w życiu małego Jensena Kleina...


Uwielbiam tę historię. Ubóstwiam Adama, który jak się zresztą zapewne domyślacie, wcale nie jest taki zimny w środku, jak na zewnątrz. Kitty jest urocza, nieco czasami zakręcona, ale to dobra i ciekawa postać. Bohaterów mniej ważnych, ale jednak odgrywających znaczące role mamy tutaj wielu, wszyscy są charakterystyczni i świetnie wykreowani. Dialogi są największym plusem tej historii, nie sposób się oderwać od wymiany zdań Kitty i Adama, ale nasz siedmioletni urwis też ma sporo ciekawych rzeczy do powiedzenia.

Znalazłam też niestety spory minus, autorka ma chyba słabość do opisów, zbyt długich, męczących i zanudzających opisów WSZYSTKIEGO. Począwszy od otoczenia, czyli natury, lasu, pomieszczeń, a skończywszy na emocjach, przeżyciach i przemyśleniach. Owszem czytelnik lubi wiedzieć, co myśli i co czuje bohater, o którym czyta, ale wszystko z umiarem. Rozwinięty niemal na pół strony opis oczu, czy silnego dotyku, przy użyciu dziwnych metafor to spore już przedobrzenie.
Drażniło mnie to, nie do końca też odpowiadała mi narracja, jestem bowiem fanką narracji pierwszoosobowej, ale musicie wiedzieć, że ta historia podobała mi się tak bardzo, że zapominam o reszcie.

Wybaczam Carrie Elks potknięcia, doceniam pracę nad postaciami, dialogami i dopięciem całej, intrygującej historii. Wierzcie mi, że mamy tu naprawdę sporo niespodzianek, a akcja toczy się w odpowiednim tempie i nie chce wypuścić czytelnika ze swoich objęć.
Z chęcią sięgnę po kolejne powieści autorki, jestem zauroczona i cieszę się, że ta książka umiliła mi poświąteczny czas. Gorąco ją Wam polecam.

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Kobiece


Julia Komorska

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Jako że według mnie, święta to stan ducha i mogą one trwać tyle, ile tylko będziemy tego chcieli, mam zamiar jeszcze sięgnąć po tę książkę, mimo że kalendarzowo święta się skończyły. Jestem zakochana w jej okładce, a z Twojej recenzji wnioskuję, że i opisane w niej wydarzenia skradną moje serce. 😊

    OdpowiedzUsuń