‘’Ogień i krew” – George R. R. Martin, ilustracje: Doug Wheatley


Jestem ogromną fanką ,,Gry o tron” i mówię tu oczywiście o serialu. Niestety książek jeszcze nie zdążyłam przyswoić, chociaż już raz za to się brałam, jednak zdezerterowałam przez brak czasu. Zdaje sobie sprawę, że wszystkie części ,,Pieśni lodu i ognia” to ogromne cegły i potrzebują dużo uwagi, której nie mogłam im poświęcić. Wiem, że na pewno kiedyś uda mi się je przeczytać, bo zostałam wciągnięta w świat wykreowany przez autora i ciągnie mnie do jego powieści. Postanowiłam więc zacząć czytanie od tyłu.

Akcja tej książki toczy się trzysta lat przed ,,Grą o tron”, w czasach panowania dynastii Targaryenów. Była to jedyna rodzina, która przeżyła zagładę i postanowili zamieszkać na Smoczej Skale, gdzie panowali zanim zaczęli podbijać całe Westeros. Autor zaczyna od Ageona Zdobywcy, który stworzył Żelazny Tron, a następnie opisuje kolejne pokolenia Targaryenów.
- Bracie, nigdy już nie będziesz musiał przede mną klękać. Będziemy razem władali tym królestwem, ty i ja. – Następnie wręczył mu ojcowski miecz, Blackfyre’a – Ty bardziej na niego zasługujesz niż ja – dodał. Używaj do w mojej służbie, a będę zadowolony.
Zacznę od tego, że nie polecam tej książki osobom, które chcą dopiero zacząć swoją przygodę z twórczością Georga R. R. Martina. Myślę, że ciężko będzie wczuć się w treść, zrozumieć ją, bez znajomości chociażby serialu ,,Gra o tron”. Autor śmiało operuje terminami czy słowami, które będą dobrze znane fanom tej serii, ale dla osoby niewtajemniczonej, mogą być czarną magią. Poza tym wydarzenia opisane w tej książce są jednak dość mocno związane z wątkami, które występują w sadze i wiele rozjaśniają, uzupełniają ją.


Nie jest to łatwa w odbiorze książka, zwłaszcza dla osoby znającej tylko serial. Mimo wszystko nie zniechęciłam się, bo uwielbiam Targaryenów i chciałam poznać historię tej dynastii. Sama forma jej spisania jest również odrobinę inna niż przypuszczałam, ponieważ całość jest relacją spisaną przez arcymaestera z Cytadeli Starego Miasta. Dlatego czytelnik może zapomnieć o licznych dialogach, a przygotować się na sporą dawkę opisów. Mi to szczególnie nie przeszkadzało, bo zrozumiałam zamysł i nie mam problemów z czytaniem historii bardziej relacjonowanych, mniej dynamicznych.

Autor opisuje tu poszczególnych członków dynastii, więc czytelnik poznaje osoby, które miały związek z powstaniem Żelaznego Tronu. Myślę, że ta książka naprawdę rozjaśniła mi w głowie i stanowi doskonałe uzupełnienie ,,Pieśni lodu i ognia”, bo tam nie dało się zawrzeć całej historii poszczególnych rodów. Cała ta seria jest kultowa i chyba wszyscy z nas oczekują kolejnych części, na które nie możemy się doczekać, a taki dodatek jest naprawdę ciekawy.
Obecnie piastujący ten urząd człowiek, przezwany przez septona Księżyca ,,Wielkim Lizusem”, był ostrożny i zgodny, dopóki więc to on przemawiał w imieniu Siedmiu ze swojej siedziby w Gwiezdnym Sepcie, nie było wielkiego niebezpieczeństwa, że potępi jakiekolwiek małżeństwo.
W środku książki znajdziemy również całą masę ilustracji, które naprawdę zachwycają. Doug Wheatley sprawił, że historia ta nabrała kolorów i całkowicie innego wymiaru. Dzięki jego precyzji, możemy przyjrzeć się temu jak wyglądali niektórzy bohaterowie czy wydarzenia opisane przez autora. Wszystkie rysunki to takie małe działa sztuki, które przypadły mi do gustu.


Samo wykonanie książki również jest zachwycające, ponieważ całość została wydana w sztywnej oprawie, kartki są lekko śliskie, dobrej jakości i dzięki temu  ilustracje prezentują się niesamowicie, mimo tego, że są czarno-białe. Książka jest spora, ale została bardzo fajnie zszyta, dzięki czemu jej czytanie jest bardzo wygodne. 

Książkę czytało mi się szybko, chociaż jest w znacznej mierze złożona z opisów. Myślę, że wynika to z tego, że styl pisania Georga R. R. Martina jest przyjemny i lekki – przynajmniej dla mnie, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy będą to postrzegać w tan sam sposób.

,,Ogień i krew” to książka, która skupia się na dynastii Targaryenów i z miłą chęcią czytałam o przodkach mojej ulubienicy – Deanerys. Całość to głównie opisy, ponieważ autor wybrał właśnie taką formę, ale potrafił sprawić, że jest ona atrakcyjna dla czytelnika. Dodatkowo książka została wzbogacona w przepiękne ilustracje, które uatrakcyjniają i obrazują treść. Polecam dla wszystkich fanów ,,Gry o tron”.



Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka



Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz