"Pokaż mi swoją zakładkę do książki, a powiem Ci, kim jesteś...", czyli krótka refleksja nad wyborem zakładki do książki.


Zaczytujesz się w lekturze, odpływasz w świat literatury, ona wyznaje mu miłość, on bierze ją w ramiona i… wtedy nagle słyszysz przeciągły pisk, któremu towarzyszy szarpnięcie. Podrywasz się zaskoczona, że oto zamiast tych dwojga masz przed oczyma obcych ludzi w tramwaju. Otrząsasz się z letargu i zdajesz sobie sprawę, że oto Twój przystanek, czas wysiadać. Szybko zamykasz książkę, chwytasz siaty z zakupami i śpieszysz do drzwi, modląc się w duchu, żeby znudzony oczekiwaniem motorniczy nie przytrzasnął Cię drzwiami. Kiedy następnym razem będzie Ci dane znowu otworzyć książkę i z łatwością odnajdziesz miejsce, na którym skończyłaś, z ulgą powiesz do siebie w duchu: „Jak dobrze, że używam zakładki do książki!”…
Tak, tak, może się to wydać śmieszne, ale nie bez powodu wynaleziono zakładki do książek. Nie zamierzam rozpisywać się na temat ich zalet, bowiem te są oczywiste, lecz chciałabym napisać kilka słów na temat ich różnorodności, oczywiście w nieco humorystyczny sposób, bowiem ilu ludzi, tyle pomysłów. Nie liczy się wygląd, lecz efekt – a ten jest taki, że zawsze bez problemu odnajdziemy miejsce, w którym skończyliśmy czytać!
Tak więc… pokaż mi swą zakładkę, a powiem Ci, kim jesteś!
1.       Zakładka-fotografia.
Spotkałam się z takową u mojej dobrej przyjaciółki. Otworzyłam książkę i wówczas mym oczom ukazała się stara, zniszczona upływem czasu fotografia jej i jej męża, który wówczas był jej chłopakiem. Uśmiechnięta przytulona parka straszyła spodniami-dzwonami i koszulkami z logo BSB, więc jak mniemam, musiała mieć ze sto lat.
Zakładka idealna do romansów, dla romantyków, którzy albo lubią powspominać co drugą stronę, albo wyobrażają sobie w zawiłej historii miłosnej samych siebie sprzed lat. 


2.       Zakładka-liść.
Idealna opcja dla tych, którzy nie usiedzą zbyt długo w jednym miejscu. Po lekturze mogą wyskoczyć na spacer do pobliskiego lasu, by nazbierać kolejnych „zakładek”. To także opcja dla tych, którzy nie znoszą stabilizacji i nudy – wszak każdego dnia można sobie tę zakładkę wymieniać.

3.       Zakładka-banknot.
Zdecydowanie dla zakupoholików. Idzie taki ulicą z książką w torbie, aż tu nagle: księgarnia! Targany emocjami postanawia wejść, po czym spędza nad wyborem kolejnych jakże niezbędnych w jego mniemaniu książek dobrą godzinę. Gdyby popłynął z ilością, zawsze może poratować się… zakładką, która nagle z zakładki może stać się groszem na czarną godzinę!
Zakładka-banknot może również okazać się idealna dla fanów Harry’ego Pottera tudzież innych książek z magią w tle - a nuż się ten banknot w magiczny sposób rozdwoi albo potroi?...


4.       Zakładka-książka.
Bywa i tak, choć nie pochwalam, że książka dla niektórych staje się sama dla siebie okładką. Gdy nie ma się nic sensownego pod ręką, a jakiś głos powtarza do znudzenia: „Przestań już czytać!”, jeden z drugim zagina górny róg (bywa, że i dolny, ale wtedy jakoś potem trudniej znaleźć…) i bach!,książka zamknięta, a panie bibliotekarki ręce załamują.
Zakładka-książka to typowe rozwiązanie dla choleryków, którzy w sposób energiczny i dynamiczny odrywają się na chwilę od lektury, by zrobić coś mało istotnego, na przykład położyć się spać.


5.       Zakładka-DIY.
Rzadko spotykana, a jednak! Zakładka z cyklu zrób-to-sam charakterystyczna jest dla ludzi kreatywnych, co bardzo się chwali. Albo po prostu dla tych, którzy mają wszędobylskie, psotne dzieci…


6.       Zakładka-zakładka.
Zakładka godna perfekcjonisty, który wszystko musi mieć na właściwym miejscu, łącznie z zakładką do książki. Zwykle pieczołowicie dobiera książki do obecnego nastroju, gatunku literackiego, a czasem nawet do wydawnictwa, by uchowaj Boże nie umieścić zakładki od TYCH w książce TAMTYCH. Tego rodzaju zakładki uzależniają, przez co wciąż chce się ich mieć więcej i więcej. 


Jak widać, zakładka do książki niejedno ma imię. Jedno, co łączy je wszystkie, to… nasze ukochane książki! Bo gdyby nie one i nasza miłość do czytania, pewnie w ogóle by ich nie było.

A Wy, jakich jeszcze zakładek używacie? Pochwalcie się!


Izabela Jurkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

5 komentarze:

  1. Ja zazwyczaj używam zakładki wykonanej przez siebie. Kawałek tektury obkleiłam papierem do pakowania. Jakoś nie mam takiej zwykłej zakładki- zakładki, zdjęć też nie mam, pieniedzy dużo tez nie posiadam (chodzi o banknoty), kartek nie zaginam zeby nie niszczyc książek, dlatego też musiałam zrobić sama. :D
    Zaczytane-dziewczyny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Moją zakładką zazwyczaj jest jakiś przypadkowy paragon;p
    pzd
    Domi

    OdpowiedzUsuń
  3. ja używam starych biletów

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie zakładki-zakładki. Różne kolory i sentencje na nich. Najbardziej lubię te z Edycji Świętego Pawła, niekoniecznie chodzi mi w nich o duchowy przekaz, ale po prostu ładnie wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic, Iza, nic, a nic nie używam, po prostu pamiętam, gdzie skończyłam. :P

    OdpowiedzUsuń