"Powiedz, że zostaniesz" - Corinne Michaels

Corinne Michaels poznałam przy okazji czytania książek, które
 zrobiły wokół siebie naprawdę sporo szumu. Oczywiście na myśli mam "Consolation" i "Conviction", będę z Wami szczera i od razu zaznaczę, że bardzo mi się te powieści podobały, dosłownie nie mogłam oderwać się od czytania a historia głównych bohaterów do dziś siedzi mi w głowie. Myślę, że nic więc dziwnego, iż sięgnęłam także po tę książkę, sądziłam, że bardzo przyciągająca uwagę okładka i nazwisko, które już znam, zagwarantują mi kolejne, wspaniale spędzone na czytaniu godziny. Co prawda rzadko, ale zdarza mi się pomylić i źle wybrać, zdarza się, że powieść, po której spodziewałam się fajerwerków, nie wywiera na mnie żadnego wrażenia, jak było tym razem?

Bohaterką naszej książki jest Presley, tak dokładnie tak, jak Elvis... Presley jest po trzydziestce, ma dwoje dorastających synów, własną upragnioną cukiernię, piękny dom i męża, z którym jest naprawdę szczęśliwa. Zawsze pragnęła wyjechać z miasteczka, w którym się wychowała i dokonała tego. Mieszka w prawdziwym, dużym mieście i wiedzie życie, o jakim od zawsze marzyła. 
Któregoś dnia wraca do domu po pełnym pracy dniu, nie spodziewa się jednak, że to ten dzień zapamięta, jako najgorszy w swoim życiu. W kilka minut traci wszystko, w co wierzyła, wszystko, co uznawała za swoje i stabilne. Pres zostaje sama z kochanymi bliźniakami, bez domu, cukierni i po szyję w długach. Mimo szczerych chęci nie znajduje rozwiązania problemów, w jakie wpakował ją mąż, życie zmusza ją do powrotu w rodzinne strony. Do miasteczka, którego nie miała już nigdy oglądać, do miejsca, którego od zawsze nienawidzi. Rodzice, mimo że są świadomi niechęci córki, robią co w ich mocy, by ona i chłopcy czuli się w ich domu jak najlepiej. Pres musi jednak poradzić sobie z bólem, który nie opuszcza jej nawet na moment, a do tego na jej drodze pojawia się mężczyzna, z którym kiedyś wiązała plany na resztę życia. Zachary jest miłością jej życia i choć nigdy nie kłamała, mówiąc, że kocha Todda, to Zach zawsze był tym pierwszym. Mężczyzna raz pozwolił jej odejść, nie zamierza jednak popełniać tego błędu ponownie.

Jestem tu zupełnie sam. Idę zająć swoją pozycję i robię krok przez kałużę.
- Spędziłem w tym miejscu kawał życia.
Zwracam się do baseballu. W mojej głowie istnieje naprawdę.

Już na samym początku uznałam, że historia, którą stworzyła dla nas Michaels, ma potencjał, zaintrygowała mnie i byłam bardzo ciekawa jej rozwoju. Nie wiem, czy to wina mojego zmęczenia, gdy zaczynałam przygodę z powieścią, czy rzeczywiście rozkręca się ona zbyt wolno. Choć nie mogę powiedzieć, że całość mnie znudziła, prawdą jest, że jej czytanie zajęło mi znacznie więcej czasu, niż większość książek. Skoro zaczęłam już od minusów, muszę wspomnieć o tym, że wielokrotnie dobiły mnie absurdy, na które pozwoliła sobie autorka. Na myśli mam choćby zamieszczony wyżej cytat. Nie wiem, mówiąc szczerze, jak w ogóle rozumieć to, że baseball może istnieć naprawdę, jako kto przepraszam? Człowiek? Zwierzę? Może ufo? Przykro mi, ale absolutnie to do mnie nie trafia... Tak samo zresztą, jak to, że w czternastym tygodniu ciężarna poczuła ruchy dziecka. Byłam w ciąży, wiem, kiedy dziecko w ogóle może zacząć się poruszać i jestem absolutnie pewna, że w czternastym tygodniu jest to zwyczajnie niemożliwe.


Żeby nie było, że tylko krytykuję, były też fragmenty, które mi się podobały. Polubiłam przyjaciółki głównej bohaterki, zauważyłam też, że pisarka dobrze poradziła sobie z wykreowaniem wszystkich bohaterów powieści. Zostali świetnie opisani łącznie z uwzględnieniem charakteryzujących ich cech, co sprawiło, że bez trudu mogłam ich ujrzeć oczyma wyobraźni. Dialogi zachwyciły mnie już może nieco mniej, ale nie będę na nie narzekać. Mogło być gorzej.

Nigdy nie udaje zachwytu, nie chwalę książek, jeśli nie jestem nimi szczerze oczarowana. W tym przypadku się zawiodłam, liczyłam na lekturę naprawdę mocną, wbijającą w fotel... Dostałam raczej lekką, z pewnością niewymagającą opowieść, która nie była zła, ale nie była też dobra. Mam mieszane uczucia, nie żałuję, że ją przeczytałam, ale w żadnym razie nie chciałabym też do niej wracać. Mimo wszystko nie zraziłam się do Corinne Michales i sądzę, że kiedy pojawi się jej kolejna książka, zaryzykuję ponownie. "Powiedz, że zostaniesz" prezentuje się przepięknie, jednak wnętrze nie jest tak atrakcyjne, jak okładka, decyzję co do poświęcenia tej powieści czasu, musicie już podjąć sami.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł


Julia Komorska


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Byłam ciekawa tek książki. Bardzo przydatna recenzja. Pewnie przeczytam, ale najpierw świąteczne pozycje czekają.

    Zapraszam na:
    https://czytamytu.blogspot.com/ :)
    P.S. Z przyczyn technicznych musiałyśmy zmienić trochę adres bloga.
    ~Pola

    OdpowiedzUsuń