"Skazany na zło" - Adrian Bednarek


„Planował wszystko od dawna, a teraz, w kulminacyjnym momencie rozpoczynającym prawdziwą sztukę, musiał zdać się na przypadek. Trochę go to denerwowało...”
Mam mocno mieszane odczucia dotyczące tej książki. Początkowo nie bardzo przemawiał do mnie główny bohater i jego postawa. Chociaż narracja pierwszoosobowa miała uwiarygodnić działanie i myśli Wiktora, wydał mi się on jednak bohaterem nieprawdziwym. Oczywiście cała sytuacja, w jakiej się znalazł była niewyobrażalna, ale jednak mogła się zdarzyć. Istnienie Reżysera, jako osobowości wypaczonej również byłam w stanie przyjąć, ale główny bohater w dziwny sposób dystansował mnie do siebie i całej książki. Odnalazłam dwa momenty zgrzytu w tej postaci. Całość wydawała się nieprawdopodobna. Miałam nadzieję, że to początkowe i zmienię zdanie. Konsekwentne zachowanie Wiktora utwierdziło mnie jednak w tym odczuciu, choć zakończenie zdecydowanie podciągnęło ocenę w górę.
„[...]wydawało mi się, że zjadłem jakąś pieprzoną potrawę zatrutą chaosem i ciągle ją zwracam, nie mogąc pozbyć się jej w całości"
Zamiast uczestniczyć w mityngach AA, Wiktor Hauke w ramach terapii antyalkoholowej spotyka się z dużo młodszą Moniką. Decydując się świadomie i dobrowolnie na romans, Wiktor nie ma pojęcia, że rozpocznie tym samym ciąg tragicznych w skutkach wydarzeń, które już na zawsze zmienią jego życie. Niestety zmienią je w piekło. Najpierw drastycznie kończy się jego związek z kochanką, następnie dostaje bardzo dziwny telefon od kogoś, kto zniekształconym głosem przedstawia się, jako Reżyser. Szybko następują wydarzenia, których główny bohater nigdy nie chciał w swoim życiu.
„Obchodziłem dwudzieste ósme urodziny. Przedwczesny prezent już dostałem. Nie spodobał mi się. Zakopałem go głęboko."
Autor stopniuje napięcie. Miłośnicy gatunku mogą zarzucać, że zbyt długo się rozkręca, ale dzięki temu w pewnym momencie sami jesteśmy zaskakiwani tokiem wydarzeń. Jakby zaciśnięto nam na szyi mocną dłoń, która nie puszcza, choć powinniśmy już zaczerpnąć powietrza.

Na szczególną uwagę zasługują iście homeryckie porównania. Autor ma niezwykłą wyobraźnię i lekkość opisywania sytuacji naprawdę wymyślnymi analogiami. Bardzo dobrze się czytało ten tekst, zastanawiając się, co jeszcze wymyśli Reżyser, ale co ciekawsze, co jeszcze wymyśli autor by te pomysły opisać.

W moim odczuciu, zachodzi zbyt duży rozdźwięk między fragmentami o Reżyserze i Aktorze. Duża różnica w jakości tekstu, wywoływanych emocjach. Trudno wyczuć czy to zabieg zamierzony czy zupełnie przypadkowy. Jeśli zamierzony, autor zrobił to bardzo pomysłowo, jeśli przypadkowy, to po prostu świetnie mu się udało. Tak jakby te fragmenty były pisane przez różne osoby. Oczywiście to idealny zabieg by pokazać różne osobowości i całkowicie przeciwstawne położenie Reżysera i Aktora. Jeden działa w sposób zaplanowany, spokojny i opanowany, drugi w sytuacji ciągłego zagrożenia, w stresie, pod wpływem emocji.

Fragmenty opisujące działanie i osobę Reżysera wydają się być bardziej interesujące, niż te o Wiktorze. Są spokojniejsze, wyważone i przez to bardziej niepokojące. Wzbudzają dreszcz strachu i powodują, że zaczynasz się rozglądać. Mam takie subiektywne odczucie, że gdyby to Reżyser był narratorem pierwszoosobowym, a o losach Wiktora opowiadała osoba trzecia, możliwe, że byłoby to lepszym rozwiązaniem.
„W moich [oczach] mogła dostrzec tylko czarną otchłań zła narodzonego z życiowych błędów i pragnienia zemsty"
W trakcie tej mrożącej krew w żyłach historii doszłam do przekonania, że zło musiało już być w tym człowieku, bo zła nie można nauczyć. Ale czy Wiktor nie jest przypadkiem jedynie doskonałym Aktorem? Czy to gra, czy faktycznie spełniłby obietnice? Zastanawianie się nad tym napina kolejne mięśnie mego ciała. Chwilami, by powstrzymać mój żołądek od skakania, zastanawiałam się nad motywacją obydwóch uczestników tej tragedii w kilku odsłonach. Działania jednego napędzała całkowicie chora i spaczona psychika, drugiego, wydawałoby się racjonalne pobudki. Ale czy można usprawiedliwić wyrządzanie krzywdy?

Książka to w sumie całkiem niezły thriller, na pewno z dobrym pomysłem, precyzyjnie dopracowany w szczegółach, tylko gdzieś między wierszami, między stronami, czai się jakieś „ale”.


Ocena: 6,5 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Magdalena SzL 





Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

12 komentarze:

  1. mam ja na półce i na pewno po nią sięgnę :) lubię zaskakujące wydarzenia w książce, a po Twojej recenzji mam wrażenie, że się nie rozczaruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak w kilku miejscach otwierają się oczy ze zdumienia

      Usuń
  2. Mimo drobnych niedopracowań, o których wspomniałaś wciąż mam tę książkę w planach c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z pierwszych powieści napisanych przez autora, można wybaczyć małe zgrzyty. Polecam przeczytać nie jest źle :)

      Usuń
  3. Ojej same cytaty juz człowieka intrygują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cytaty są dla mnie bardzo ważne - taka moja subiektywna esencja treści.

      Usuń
  4. Zdecydowanie pozycja dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawie zrealizowany pomysł na thriller.

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie to strzał w dziesiątkę! zapowiada się świetna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa propozycja. Prędzej czy później na bank po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń