"Wracać wciąż do domu" - Ursula K. Le Guin


Dzisiaj chcę przedstawić Wam zbiór wspaniałych opowiadań autorki, która jest niesamowicie bliska
źródło
memu sercu. Jej fenomenalny cykl Ziemiomorze wprowadził mnie kiedyś w zupełnie inny rodzaj fantastyki, którą ogromnie pokochałam i której na próżno szukać u innych twórców. Ursula K. Le Guin miała niezaprzeczalnie własny styl, miała, bo niestety odeszła od nas na początku tego roku.

Zawarte w tym tomie „Międzylądowania” oraz druga i trzecia część „Kronik z Zachodniego Brzegu” jeszcze nigdy nie były publikowane w Polsce i są to opowiadania zasługujące na spora uwagę, zaś dla fanów pisarki jawią się niczym w końcu wyłupane perły zasilające domowy skarbiec.

Pierwsze trzy opowiadania wchodzące w skład „Kronik z Zachodniego Brzegu” dosłownie wcisnęły mnie w fotel. Mimo naprawdę obszernego materiału, te ponad 540 stron przeczytałam w zaledwie dwa wieczory, a poznani tam ludzie i ich małe światy wciąż stają mi przed oczyma. To ten właśnie styl, sposób narracji i operowanie pięknym, bogatym słownictwem mnie zawsze urzeka, a współcześnie ciężko jest tego uświadczyć.

W „Darach” poznajemy młodego Orreca i Gry, mieszkających na surowych, odosobnionych Wyżynach, gdzie żyją brantorzy, którzy posiadają rodowy dar. Istnieją przeróżne umiejętności (dary), które aktywuje się przez rękę, oko i słowo. W większości są to przerażające zdolności, zsyłające śmierć, zniszczenie, chorobę, jak dzięki darowi odczyniania bądź noża, lub takie zgoła niewinne, jak przywoływanie, dzięki któremu Gry może zwabić do siebie zwierzynę oraz tresować ją. Życie w Wyżynach jest ciężkie, pełne niebezpieczeństw i stawia młodych ludzi przed moralnymi dylematami. Czy to możliwe, że w przeszłości ich dary służyły czemuś zgoła odwrotnemu? Naprawdę przejmująca i intrygująca historia.

„Głosy” przenoszą nas do bardziej egzotycznego Ansul, które zostało podbite przez Aldów. Główna akcja ma miejsce po 17 latach od tego wydarzenia, w kraju tym, niegdyś pogodnym i wolnym, gdzie czczono mnóstwo bogów i kwitł handel oraz kultura, ludzie żyją nieszczęśliwi. Młode pokolenia nie znają słowa pisanego, za które Aldowie w imię swego jedynego boga Atty ich topili wraz z zakazanymi księgami. Jednakże jak w każdym uciśnionym kraju, po cichutku wzbiera bunt, ocalałe księgi są przemycane w jedyne znane bezpieczne miejsce, a młodziutka Memer stanie się narzędziem i sprawcą, by z pomocą trakmistrza oraz dorosłych już Orreca i Gry stawić czoła Aldom. Nie zawsze jednak przemoc jest słusznym wyjściem, dodatkowo słowa wyroczni: „Złamane leczy złamane” na pytanie o słuszność powstania prowadzą do zaskakujących wniosków, choć słusznych.

„Moce” ukazują nam świat z perspektywy niezwykle utalentowanego niewolnika Gavira, którego darem jest umiejętność zapamiętywania bardzo dokładnie wszystkiego, co choćby raz przeczytał, lub usłyszał. Chłopiec nie narzekał zbytnio na swój los, godził się z rządzącymi nim prawami, miał też starszą ukochaną siostrę i przyjaciół. Spotykały go również różne nieszczęścia ze strony zawistnych młodzieńców, aczkolwiek potrafił je przetrwać. Niestety do czasu, aż tragedie zaczęły dotykać go pośrednio. Gavir w pewnym momencie pragnie odnaleźć swoje korzenie, nieszczęsny splot wydarzeń pcha go po różnym krainach, do obozów różnych wyzwolonych grabieżców, ludów o przełomowych wizjach, do szaleńców i wreszcie na upragnione Moczary, gdzie również nie jest bezpieczny. Jego życie można określić ciągłą tułaczką, gdzie w końcu umykając swej śmierci określa cel. Tylko on może go wyzwolić.

„Kroniki z Zachodniego Brzegu” łączy bardzo wyraźnie jeden, wspólny mianownik, mianowicie: książki. Poezja, historia, powieści, eposy, modlitwy, słowo czytane oraz mówione w każdym z tych opowiadań ma ogromną moc sprawczą. Porywa do poszukiwań, buntu, walki, prawdziwej wolności. Zagrzewa serca, daje wytchnienie, dostarcza rozrywki, łączy ludzi wszystkich stanów społecznych. Fascynujący zabieg, równocześnie wcale nie przekombinowany. Motyw czyniących zdobył me serce. Mimo iż w każdym z opowiadań poznajemy zupełnie innych ludzi, inne historie, przenosimy się całkowicie i wyczuwalnie do innego świata, jego sytuacji politycznej, to wszystkie trzy się łączą w pewnym momencie, co jest również przyjemnym pomysłem do przeczytania. Choć całość po drodze prowadzi do wielkich zmian, to najistotniejsze są dla nas te najmniejsze, jednostkowe. Zawiedzie się tu jedynie ten, co szuka magii lejącej się strumieniami, baśniowych walk i dziwów na każdej stronie. Magia jest tu bardzo subtelna, objawia się w darach, które żyją jakby uśpione, delikatne, nieoczywiste. Zdecydowanie moje ulubione z tego wydania opowiadania.

„Wracać wciąż do domu” jest bardzo nietypowe. Autorka zaprasza nas do Doliny Na, gdzie poznajemy już innych bohaterów, tworzy ona własną kulturę, ukazując nam jej mitologię, sztukę, poezję, rytuały, pieśni, niektóre dane zawarła w tabelach i okrasiła całość rysunkami. Czytając to wszystko nie mogłam zwyczajnie wyjść z podziwu, całość to pomieszanie opowieści, z podejściem naukowym badacza jakiejś kultury, aczkolwiek wciąż w bardzo wciągający i zrozumiały sposób. Ciężko mi wyrazić to własnymi słowami, wiec gorąco zachęcam do samodzielnego przeczytania.

„Międzylądowania” to istna perełka tego zbioru. Poznajemy Sitę Dulip, która utknęła na lotnisku przez opóźnienie jej samolotu. Znaczne opóźnienie. Bohaterka odkryła sposób na fascynujące międzylądowania, które w kolejnych piętnastu opowiadaniach zabierają ją w skrajnie różne lądy. Jeśli chcesz zapoznać się z czymś naprawdę bystrym, nietuzinkowym, bogatym w różne literackie style i być może samodzielnie nauczyć się odbywać takie podróże, musisz zdecydowanie to przeczytać. Jeśli jednak Ci się nie uda dokonać tej sztuki, cóż, przynajmniej nie będziesz się nudził o niej czytając.

Muszę napisać też parę słów o wydaniu. Wizualnie jest naprawdę zadowalające, dodatkowo solidne i mimo swych gabarytów (1182 strony) wcale nie tak strasznie ciężkie, jednakże bardzo uprzykrzało mi czytanie. Nie jestem zwolenniczką dzielenia czegoś na milion części, aczkolwiek nie pałam sympatią do tak opasłych tomiszczy. O ile w domu byłam w stanie wygospodarować względnie wygodne miejsce do czytania takiego grubasa, to o tyle nie mogłam nigdzie go ze sobą wziąć – co robię bardzo często z innymi pozycjami – ani czytać w międzyczasie w dzień, gdy moje dzieci nie śpią. Byłabym o wiele szczęśliwsza, gdyby ten tom został podzielony na dwie części i wiem, że nie jestem w tym odosobniona. Oceniając całe wydanie, bym zaniżyła do 8, jednakże treść jest tak doskonała, że tylko krzywdę bym tym wyrządziła, więc końcowa ocena jest jedynie za twórczość pisarki.

Całość jest wciągająca, skłaniająca do refleksji i stawiająca nas czasem przed niekomfortowymi sytuacjami, intrygująca i zabawna, w szczególności w „Międzylądowaniach” i zaskakująca w „Wracać wciąż do domu” poprzez ten cały wykreowany świat, poezję, mitologię, sztukę, a nawet słownik wymyślonych wyrazów. Dla mnie to dało smaczku, czegoś innego, mocno w tej książce odczułam zamiłowanie autorki do antropologii i etnologii. Zbiór ten zawiera szeroki wachlarz umiejętności i zainteresowań pisarki, ukazuje nam zdecydowanie i mocno na co ją było stać, a jej wybitną twórczość winien poznać każdy, nawet nie gustujący w fantastyce i sci-fi, bo warto sobie pozwolić na obcowanie z tak błyskotliwym umysłem.

Ocena 10/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka



Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz