"Z wizytą w Canterlocie. Księga kreacji" - Egmont


Bajkę „Mój mały kucyk” zna chyba każdy, a pytając o nią małe dzieci, w większości przypadków usłyszymy, że oglądają/oglądali i bardzo lubią. Ja należę do osób, które swego czasu oglądały z zapartym tchem każdy nowy odcinek przygód Twilight Sparkle oraz jej przyjaciół. Nie byłam w tym osamotniona, z wielką przyjemnością towarzyszyli mi moi ukochani mężczyźni i nie będę kłamać, gdy Wam napiszę, że do tej pory znam niektóre piosenki z pierwszego sezonu (ale szaaa). Do czego zmierzam? Otóż ostatnio miałam przyjemność zapoznać się z dość nietypowym, aczkolwiek całkowicie przypominającym mi moje bogate w wyobraźnię dzieciństwo wydaniem bajki o kucykach. 

Dzisiaj napiszę Wam o przepięknie wydanej księdze, dzięki której dzieci nie tylko zapoznają się z wspaniałą historią osadzoną w świecie kucyków, ale też będą mogły zbudować najprawdziwszy, bardzo solidny i przepiękny zamek Canterlot! Ja już bym nie istniała dla całej rodziny, siedziałabym całymi dniami i po cichu bawiła się czymkolwiek z takim zamkiem i podejrzewam, że wszystkie dzieci tak mają.

Za moich, wcale nie tak zamierzchłych czasów, jak to co poniektórzy sobie już wyobrażają czasów, bywały papierowe lalki do ubierania (takie płaskie), a nawet całe miasteczka i ja byłam akurat taką szczęściarą, która je posiadała. Co prawda, to były zwykłe, kolorowe cienkie kartoniki, nawet nie przestrzenne, ale dawały mi ogrom przyjemności. W tej pozycji otrzymujemy coś podobnego, ale po trzykroć lepszego. Solidny, mocny, piękny zamek przestrzenny. Można przepaść na zawsze, serce mi autentycznie krwawi, że moja córka ma dopiero roczek i jeszcze nie nadaje się do takich zabaw. Pozycja doskonała jest myślę tak od 3 roku życia, poniżej to już pod baczną obserwacją dorosłego, bo nie zdziwiłabym się, jakby dziecko chciało coś… zjeść.

Co znajdziemy w środku?
Oprócz części do budowy zamku Celestii i instrukcji do jej złożenia, czeka na nas ciekawe opowiadanie pt. ”Królewski problem”. Do rozwiązania kolejnego problemu przyjaźni mapa wezwała po raz pierwszy Starlight Glimmer, uczennicę Twilight Sparkle. Sytuacja bardzo zestresowała mentorkę, szczególnie, że mapa wezwała samą uczennicę i to w dodatku do stolicy Equestrii, a dokładniej na zamek w Canterlocie! Jaki problem mógł tam zaistnieć? Czy to coś bardzo poważnego, czy może jakaś błahostka? Nasza główna bohaterka zarówno cieszy się, jak i stresuje przyznaną jej misją, zaś Twilight niemal wychodzi z siebie. Misja ta okazuje się lekcją nie tylko dla mieszkańców zamku i Starlight, ale również dla samej Twilight. Mentorka musi powstrzymać się od wtrącania w decyzje i metody swej uczennicy, ta zaś z kolei musi wziąć w swe kopytka losy relacji między królewskimi siostrami i wszelkie konsekwencje swoich poczynań.

Z tego opowiadania możemy nauczyć się wielu ważnych rzeczy, a przede wszystkim szacunku wobec drugiej osoby i jej zajęć. Mamy okazję zauważyć, że choć ktoś zajmuje się czymś zgoła innym, nie oznacza to, iż ma od nas lżej. Zachęca nas to do poznania obowiązków drugiej osoby, bo czasem choć wyglądają trywialnie, mogą się okazać bardzo wyczerpujące. Innym ważnym przesłaniem jest, aby uważnie patrzeć, bo czasem możemy zignorować starania drugiej osoby, aby nam sprawić przyjemność. W bajce dwa kucyki starały się robić sobie wzajemnie coś miłego, ale nie zauważały tych starań z drugiej strony. Brak docenienia i zainteresowania kładzie się cieniem na ich relacjach. Warto rozmawiać, dziękować, cieszyć się swoją obecnością i próbować zauważać te małe, piękne gesty. Chyba już ostatnią ważną rzeczą jest pozwolenie swemu podopiecznemu dorosnąć, albo po prostu wykonać swe zadanie samodzielnie. Wchodzimy tu w kwestie zaufania, jak i pokładanej wiary. Te dwa aspekty dają wbrew pozorom mnóstwo sił do działania i wpływają pozytywnie na rozwój danej osoby.



Mam zastrzeżenia jedynie do instrukcji złożenia zamku. Jest niestety niejednoznaczna (bez wzorów, numeracji, oznaczeń, no czegokolwiek) i gdyby nie wizualizacja w kolorze z tyłu okładki, to mogłabym w sumie nie podołać temu zadaniu. Całkiem sporo czasu zajęło mi poprawne złożenie zamku, im wyżej, tym trudniej. Zachęcam, aby najpierw wszystkie części sobie przygotować, pozaginać wzdłuż sugerowanych linii i składać każdą wieżyczkę oddzielnie, na sam koniec łącząc z piętrami. Ja generalnie składałam w rożnych kolejnościach, bo czasem ciężko było najmniejsze daszki złączyć z resztą, więc trochę kombinowałam, aby mieć ciągły dostęp pod spód łączeń. Sam parter składa się błyskawicznie.

Wypraska jest super przygotowana, bo bez najmniejszych kłopotów idealnie wyjęłam wszystkie części. Wszystko jest super przemyślane, chociaż szkoda, że złote zwieńczenia dachów (gwiazdy) nie ma możliwości ustawić ładnie przodem, jak na wizualizacji. Na pewno dzieci nie poradzą sobie ze złożeniem zamku, a nawet jeśli częściowo podołają, to jednak szkoda, aby na dalszych etapach coś im się zepsuło - zdecydowanie dorośli powinni tam przejąć pałeczkę.

Jestem bardzo zadowolona, „Z wizytą w Canterlocie. Księga kreacji” to pozycja godna uwagi i nadaje się doskonale na prezent dla fanów kucyków. Zarówno bajka, jak i sam zamek ucieszą dziecko i zapewnią mu wiele godzin kreatywnej, rozwijającej wyobraźnię zabawy.


Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont



Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz