"Amelka Kieł i władcy jednorożców" - Laura Ellen Anderson


Amelka Kieł i władcy jednorożców to najbardziej różowo- piankowo- brokatowa historia jaką przeczytałam. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak to książka przeznaczona dla małych księżniczek- czytelniczek, które rozpoczynają swoją przygodę z czytelnictwem, ale ( no właśnie, pojawiło się „ale”) przecież Amelka Kieł to mała wampirzyca.   

Mała bohaterka sypia w ciągu dnia, a za łóżeczko służy jej trumna. Jej przyjaciółmi są istoty z krainy ciemności- Nokturnii, są to: Florka- przedstawicielka rzadko występującego gatunku yeti, Kostek Ponurek – syn Kostuchy  (, która "jest po prostu śmiercią") oraz mieszaniec wampira i wróżki- Tadżin. Amelka ma też swoje ukochane zwierzątko, jest nim dynia, którą pieszczotliwie nazwała Dyńką i z którą prawie nie rozstaje się. Amelia uwielbiam przytulaski i kanapki mordokrętki oraz strasznie nie lubi chodzić wcześnie spać.

Pewnego dnia wróżka Promyczek, która jest mamą Tadżina, zaginęła w Królestwie Światła. Tadżin wraz z tatą- wampirem  Królem Vladimirem, wyruszają na poszukiwanie zaginionej wróżki. Amelka wraz z przyjaciółmi postanawiają przyłączyć do  poszukiwań, tworząc bardzo nietypową, najmroczniejszą ekipę ratunkową, jaka kiedykolwiek wybrała się do krainy, w której mieszkają Świetliste Istoty, kochające dzień i tęczę.  Kogo tam spotkają nasi bohaterowie? Z kim zaprzyjaźnią się? Jakie niebezpieczeństwa na nich czyhają? Co niepokojącego odkryją? Czy tylko mama Tadżina zaginęła w Królestwie Światła? Czy uda się przyjaciołom z Mrocznej Krainy odnaleźć Promyczka? Tego musicie dowiedzieć się już z samej książki.

Książka, jak przystało na tą, po którą sięgnąć mają młode czytelniczki, obfituje w ilustracje i ozdobniki. Jest ich bardzo, bardzo dużo w książce. Strony bez wizualnych motywów, zachęcających do czytania, można zliczyć na palcach u rąk. Szkoda tylko, że są one czarno-białe.  Czcionka jest duża i ułatwiająca czytanie, np. wypowiedzi bohaterów, w których oni podnoszą głos, napisane są wielkimi literami, podobnie jak wszelkie słowa dźwiękonaśladowcze. Wydawca nie stronił też od zmian rodzaju czcionki, jak i jej wielkości, a wszystko tylko po to, by czytanie nie było nudne i monotonne. Ponadto cała historia opowiedziana jest prosty, przystępnym dla dzieci językiem. Nie znajdziemy tam zdań wielokrotnie złożonych, przydługich opisów i ciągnących się monologów. Sama historia zaskakuje ciągłymi zwrotami, zmianą miejsca akcji i wprowadzaniem coraz nowszych, fantastycznych postaci. Obok osobowości z mrocznej krainy Nokturnii, poznajemy także istoty z Królestwa Świtała, m.in. jednorożce, wróżki, skrzaty czy aniołkociaki. Wszystko utrzymane w tęczowo- brokatowej kolorystyce. 

Historia Amelki Kieł, to nie tylko rozrywka, to także historia o tolerancji, o bezpodstawnych uprzedzeniach, o krzywdzących stereotypach. O tym, jak wiele tracimy, ulegając właśnie stereotypom i uprzedzeniom. Warto przeczytać ją razem z dzieckiem i wykorzystać do dyskusji. A jeśli i TY na początek pomyślałeś o Halloween tylko dlatego, że bohaterami są wampiry, mumie, dynie i kostucha, to także powinieneś przeczytać tą książkę. 

Minus książki? Niestety, ale istnieje... Raczej nie poleciłabym tej pozycji chłopcom. Pomimo mumii, wampirów i yeti, zdecydowanie  przygody małej wampirzycy bardziej przypadną do gustu małym czytelniczkom niż czytelnikom. Tam naprawdę jest mnóstwo brokatu, różu, tęczy, wróżek, jednorożców i innych typowych dla małych kobiet motywów.

Jeszcze teraz, pisząc tą recenzję dla Was, na mojej twarzy widnieje uśmiech. I koniecznie wypróbujcie przepis na delikatne bułeczki z płatkami róż, znajdujący się na końcu historii. Nie pożałujecie!


Ocena: 7/10
 
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackie
 
 
 
Sylwia Szczepańska     

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Dzięki. Chętnie z córką przeczytamy. Ona kocha jednorożce i wróżki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obawiam się, że za stara jestem na takie książki, ale kto wie? Może ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa pozycja do czytania z dziećmi. Podoba mi się też grafika.

    OdpowiedzUsuń