"Birthday girl" - Penelope Douglas

Na naszym rynku wydawniczym, co chwilę pojawiają się nowe romanse. Nigdy nie ukrywałam, że to mój ulubiony gatunek, co sprawia, że z niecierpliwością na te nowinki czekam, ale nie myślcie jednak, że czytam wszystko, co się pojawia. Jestem bardzo wybredna i z pewnością wpływ na to ma liczba książek, które już przeczytałam. Nudzą mnie nieustannie powielane wątki, te same historie, ten sam schemat... Często, mimo że podejrzewam, co wydarzy się w życiu moich bohaterów i tak czytam z przyjemnością. Wszystko zależy od umiejętności i oddania autora, ale są też takie momenty, choć niestety rzadko, kiedy powieść mnie szczerze zaskakuje, wtedy jestem dosłownie w siódmym niebie!

"Birthday girl" okazała się dla mnie niespodzianką, w końcu duuużym zaskoczeniem! Nie sprawia Wam chyba trudności wyobrażenie sobie, z jakimi wypiekami na twarzy czytałam całą tę opowieść. Związki młodych kobiet z dużo starszymi mężczyznami od zawsze budzą kontrowersje, często też są powodem do głupich komentarzy i przytyków, tak łatwo jest ludziom ocenić, dlaczego ta dwójka zdecydowała się na wspólne życie, nie biorąc jednocześnie pod uwagę najprostszego faktu, że być może po prostu się kochają. Tutaj prócz dużej różnicy wieku między Jordan a Pike'iem, mamy jeszcze jedną, znacznie istotniejszą komplikację, otóż Pike jest ojcem chłopaka Jordan. Powiem Wam szczerze, że byłam niesamowicie zaintrygowana tym pomysłem, ale też na początku nie byłam w stanie wyobrazić sobie rozwiązania tej sytuacji...

Jordan jest młodą studentką, a jak wiadomo, studentom pieniądze potrzebne są zawsze. Dziewczyna nigdy nie mogła liczyć na wsparcie ze strony rodziców, starsza siostra, choć pomocna i kochana, musi samotnie wychować synka. Jordan liczyć więc może tylko na siebie, na życie zarabia za barem, pracuje do późnych godzin nocnych, by móc skończyć studia, spłacić studenckie kredyty i pomóc chłopakowi, który rzadko mobilizuje się do wzięcia za pracę... Mieszkanie pary głównie utrzymuje Jordan, to ona zarabia na jedzenie i opłaty, ona włożyła pieniądze w naprawę auta swojego chłopaka, mimo że jej ciągle jest niesprawne. Krótko mówiąc, dziewczyna daje się wykorzystywać i nic nie otrzymuje w zamian...

Kiedy przez ciągłe imprezowanie Cole'a właściciel mieszkania wyrzuca z niego swoich lokatorów, Jordan jest załamana. Choć mieszkanie nie było luksusowe, nie kosztowało zbyt wiele, a mimo to i tak z trudem wiązała koniec z końcem... Z "pomocą" przychodzi młodym ojciec Cole'a - Pike. Mężczyzna w swoim dużym i pięknym domu ma wolny pokój, proponuje więc młodym mieszkanie w zamian za gotowanie, sprzątanie i kilka innych drobnych przysług. Choć nasza bohaterka ma obawy i mieszane uczucia wchodzi w ten układ.

Nigdy z niczym nie zwlekaj - mówi. Czas mija szybciej od wystrzelonej kuli, 
a strach podsuwa nam wymówki.

Obawy Jordan są jak najbardziej uzasadnione, ponieważ w swój urodzinowy wieczór, a w zasadzie urodzinową noc, kiedy Cole nie odebrał jej z pracy i jak zwykle nie odbierał też telefonu, wybrała się w prezencie od siebie dla siebie do kina. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że seria niefortunnych zdarzeń zaprowadziła ją na miejsce zaraz obok niesamowicie atrakcyjnego i wyjątkowego mężczyzny. Kilka wspólnie spędzonych godzin sprawiło, że Jordan robiło się gorąco z każdym spojrzeniem na mężczyznę, co więcej dziewczyna wiedziała, że ta ekscytacja działa w dwie strony. Czar prysł, kiedy na jaw wyszło, że poznany nocą w kinie mężczyzna to ojciec Cole'a.

Pomysł autorki na tę książkę spodobał mi się od razu, nie miałam pojęcia, jak rozwiąże tę nietypową sytuację. Związek Jordan z Cole'em w moich oczach nie miał racji bytu, tylko zaraz w głowie pojawiała się myśl, że przecież, nawet jeśli się rozstaną, nie otwiera to furtki do związku Jordan z Pike'iem. Książka naszpikowana jest mnóstwem emocji, pożądania, wzajemnej ekscytacji... Świetnie opisane są uczucia naszych bohaterów, ich frustracja i wypieranie tego, co niewygodne. Poznajemy historię z punktu widzenia Jordan i Pike'a, co dodatkowo pobudza wyobraźnię czytelnika i daje jednak szerszy obraz, większe możliwości. Całość jest konkretna, zdecydowanie to mała cegiełka, liczy sobie niemal 500 stron, ale wierzcie mi, że nawet nie zauważycie, kiedy połkniecie je wszystkie! Czas przy tej powieści płynie błyskawicznie.

Momentami miałam ochotę przyspieszyć akcję, pchnąć bohaterów do przodu, ale zaraz potem przypominałam sobie, jak wszyscy są ze sobą niefortunnie powiązani. Jordan jest dziewczyną Cole,a a Cole to syn Pike'a, który nie pragnie od lat bardziej niczego, niż odbudowania relacji ze swoim dzieckiem. Jordan w tej sytuacji komplikuje wszystko, a najgorsze może dopiero nadejść, bo kto wie, czy jeśli Pike będzie musiał wybierać, czy wybierze dobrze? Czy w ogóle można dobrze wybrać?

Bardzo polubiłam tę historię, jeśli macie ochotę na coś oryginalnego i wyróżniającego się na tle innych romansów/erotyków też ją polubicie. Pierwszoosobowa narracja, na którą postawiła Penelope Douglas, jest strzałem w dziesiątkę, pozwala nam jeszcze bardziej wczuć się w położenie Pike'a albo Jordan. Świetny klimat, intrygujące dialogi, moim zdaniem jest tu wszystko, czego oczekuje się od dobrej książki. Jak wyżej wspomniałam, akcja momentami zwalniała, jednak nie mogę na to narzekać, bo na najlepsze warto czekać! Polecam!

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Julia Komorska


About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Fabuła wydaje się być ciekawa. Słyszałam o tej książce. :)
    ~Pola z www.czytamytu.blogspot.com
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń