"Dawno, dawno temu... we śnie. Mroczna baśń" - Liz Braswell

Bardzo lubię czytać baśnie i zawsze jestem ciekawa książek, które są tworzone na ich podstawie. Po wielu poznanych powieściach, tym razem trafiłam na "Dawno, dawno temu... we śnie" i muszę przyznać, że historia nie jest zła, ale także nie porywa.

Historia przedstawiona w książce oparta jest na przygodach Diaboliny oraz Aurory, znanych postaci, które pokochał cały świat. Jednak przedstawiony tu świat zdecydowanie różni się od pierwowzorów i nie wiadomo, co jest dobre, a co złe. Połączenie wątków "Śpiącej królewny" z tymi z "Czarownicy" było ciekawym zabiegiem, ale nie idealnym.

Głównym tematem historii jest królewna, której umysłem steruje zła Diabolina. Dziewczyna myśli, że jest to jej dobra ciotka, która próbuje uratować ją i królestwo przed złem ze świata. Czytając powieść, odbywamy podróż po teraźniejszości i śnie. W jednym świecie mamy księcia, który próbuje uratować księżniczkę i przez to zasypia, a w drugim krainę snów, gdzie nie ma życia poza zamkiem, a umysł Aurory próbuje obudzić ją i pokazać jej, że poza murami zamku jest coś więcej niż zło.

Książka jest ciekawa, ale brakuje w niej polotu, jakiejś wystrzałowej akcji. Wydarzenia toczą się powoli, przez co czasami nudzą. Brakuje tutaj tej energii, wciągnięcia w wir wydarzeń, które zachęcają do poznawania kolejnych stron książki i nie pozwalają oderwać się od niej.
Sam przedstawiony świat nie jest zły i wątek powolnego odkrywania tajemnic intryguje, ale brakuje tutaj tego kopniaka, który wszystko by napędził. Jest to taka zwykła bajka, przyjemna, ale z wadami.

Na samym początku całej historii panuje trochę chaos, przez którego ciężko było połapać się o co chodzi, co autorka ma na myśli. Z czasem jednak jest lepiej, a poznawanie całego świata jest przyjemne. Plątanina w świecie pełnym kłamstw i odkrywanie co jest prawdziwe, co fikcyjne, co złe, a co dobre sprawia przyjemność i dodaje wartości dla całej historii.

Autorka stworzyła ciekawą historię opierając się na znanych powieściach, wykreowała coś nowego, jednak nie pobiła pierwowzorów. Jej styl był dla mnie troszkę ciężki i czasami skupiała się na zbędnych opisach, które przeciągały na siłę historię. Brakowało mi tutaj dialogów, których jest bardzo mało. Mamy tutaj głównie opisową część, przemyślenia Aurory i świat widziany je oczami. Trochę szkoda, bo takie powieści czyta się ciężej.

"Dawno, dawno temu... we śnie" nie jest idealną bajką, jednak jest ciekawą, oryginalną rekonstrukcją znanych opowieści, która sprawi mnóstwo frajdy dzieciom, które nie zwracają aż takiej uwagi na budowę powieści czy niedoskonałości. Uważam, że warto ją podarować młodszym. Ja z pewnością sięgnę po kolejne powieści autorki, bo jestem ciekawa co stworzyła w swoich kolejnych baśniach.

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont.
Natalia Zaczkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz