‘’Friend-zoned” – Belle Aurora

Książek o miłości istnieje już naprawdę wiele i powstaje jeszcze więcej. Być może niektórym wydaje się, że napisanie romansu to żaden problem i chyba zbyt wielu próbuje. Ile razy czytaliście powieści, które są zlepkiem najpopularniejszych historii z tego gatunku? Ja ciągle na takie trafiam i ubolewam, bo tylko zabierają mi czas, gdy w kolejce czeka o wiele więcej wartościowych książek. Tym razem jednak miałam okazję trafić na powieść, która w pewnym sensie przełamała schematy i chociaż miała wady, przypadła mi do gustu.

Tina jest wesołą i przyjazną właścicielką butiku. Otacza się przyjaciółkami, które doceniają jej pogodę ducha, ale też wiedzą, że głęboko w jej sercu zakorzenione są obawy i wydarzenia z przeszłości, które rzutują na jej przyszłość. Pewnego dnia Tina poznaje Nika i postanawia, że zaprzyjaźni się z nim. Dla mężczyzny jest to dość niecodzienna sytuacja, bo nigdy nie zawarł tego typu relacji z żadną kobietą. Szybko się okazuje, że Nik zakochuje się w Tinie. Czy kobiecie uda się ponownie zaufać i dopuścić do siebie uczucie?
- Co te laski mają z piszczeniem? – pyta.- To jak z psami: kiedy są podekscytowane, sikają, a dziewczyny piszczą – wyjaśnia Trik.
Na początku wspomniałam, że książka ta w pewnym sensie zrywa ze schematami i tak jest. Oczywiście pojawiają się typowe wątki, powiązanie romansu z kryminałem, co jest niezwykle częste we współczesnych erotykach. Takie smaczki związane z mafią albo brudną przeszłością dodają książce mocy, ale… ileż można, prawda? Cóż, czekam aż ktoś wreszcie wymyśli coś nowego. Więc jak to jest z tymi schematami? Są, ale w środku znalazło się również całkiem sporo kwestii, które sprawiły, że książka jest inna, ma w sobie coś charakterystycznego.


Książka od samego początku jest niezwykle pogodna, bohaterzy pozytywni i optymistycznie nastawieni do życia, chociaż szybko pojawiają się fragmenty, które pozwalają nam sądzić, że mają trudną przeszłość. Myślę, że potrzebowałam takiej książki – prostej i pokazującej czystą radość. Tina przecież miała powodu do załamania, a jednak znalazła swoje miejsce na ziemi, szybko podnosiła się po porażkach i wierzyła, że jest silna. Oczywiście jej zamiłowanie do pieczenia dla przyjaciół również było elementem, który sprawił, że całość okazała się bardzo przyjemna, rodzinna i pozytywna.

W pewnym momencie jednak poczułam, że tego lukru jest zbyt wiele. Książka zaczęła mi się ciągnąć, musiałam robić sobie przerwy, bo mnie nudziła. Przyjaźń Tiny i Nika była zgodna, pełna wspólnych spotkań, ale w fabułę wkradła się rutyna. Już obawiałam się, że całość będzie wyglądała podobnie, ale na szczęście po pewnym czasie zaczęło się coś dziać. Co prawda nic spektakularnego i innowacyjnego, ale jednak było to ciekawe, a raczej ciekawsze od ciągłej sielanki.
- Zajmujemy się twoją ochroną, T., biorąc pod uwagę, że masz… - rozgląda się po Safirze, a potem znów kieruje wzrok na mnie – cóż, nie masz żadnej. Naprawimy też ten cholerny dzwonek.
Myślę, że pewnym problemem na pewno był styl pisania autorki. Niby lekki, niby przyjemny, ale coś kulało. Narracja została poprowadzona w pierwszej osobie, co przeważnie jest dla mnie zaletą, jednak nie w tym przypadku. Opisy były skromne, często wyrażały strzępki uczuć i emocji, a dźwięk dzwonka w butiku Tiny będzie chyba śnił mi się po nocach. Myślę, że można było znacznie lepiej dopracować tę powieść, ale mogę zrozumieć te potknięcia. Z tego co wiem to ,,Friend-zoned” jest debiutem tej autorki, więc ta kwestia jest jeszcze do dopracowania.

Zakończenie jest dość zwyczajne i spodziewałam się, że autorka niczym nie zaskoczy. Jej książka od początku była słodka i niosła pozytywne przesłanie, więc i finał musiał być podobny. Myślę, że ta przewidywalność wcale mnie nie zawiodła, bo w końcu od początku chodziło o to, aby pokazać nam szczęście.

,,Friend-zoned” to przyjemna, ale dość zwyczajna książka. Autorka wyraźnie miała pomysł na fajną historię i spisała ją, ale odrobinę nieudolnie, co wpływa na odbiór lektury. Mimo wszystko, cieszę się, że mogłam poznać Tinę oraz Nika, a nawet chętnie sięgnę po inne powieści z tej serii, bo jestem ciekawa postępu autorki oraz losów innych bohaterów.



Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu

Patrycja Bomba 

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Czyli taka forma jakby pamiętnikowa.
    Wszystkiego dobrego w 2019 roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się naprawdę nieźle. Będzie co czytać w tym 2019 :D

    OdpowiedzUsuń