"Jesteś moim teraz" - M. Leighton

Z twórczością M. Leighton miałam przyjemność zapoznać się po raz pierwszy. I muszę stwierdzić, że jej powieść jest ciekawa, ale do ideału jej daleko. Poznajemy tutaj historię Dane'a oraz Brinkley, ludzi, których w przeszłości połączyła miłość, ale los rozdzielił. Jednak jak to w życiu bywa, gdy ktoś jest sobie pisany, prędzej czy później się spotka, a wszystkie kłamstwa wyjdą na jaw, bo niczego nie da się zataić na zawsze.

Pomysł na fabułę był bardzo ciekawy, jednak im dalej brnęłam w lekturę, tym było gorzej. Autorka nakręciła, nawrzucała pełno wątków, zrobiła kogel-mogel i spartoliła całe wykonanie książki. Z początku było intrygująco, chętnie chciałam poznawać kolejne strony, byłam ciekawa rozwoju wydarzeń, ale niestety zawiodłam się.

Przede wszystkim brakowało mi tutaj Dane'a. Miałam wrażenie, że jest go tutaj bardzo mało. Autorka skupiła się głównie na Brinkley i jej córce, a o nim zapomniała. Szkoda, bo bardzo lubię męskich bohaterów, którzy zawsze wnoszą odrobinę świeżości do powieści i nadają jej charakteru.

"Odnaleźli prawdziwe szczęście. Pokazali mi, że życie jest tym, czym je uczynimy. Musimy być na tyle zdeterminowani, by realizować marzenia i robić to, co dobre, bez względu na opinię innych."

Mankamentem książki są przeskoki w czasie, które mocno mnie irytowały. Raz byliśmy w jednym miejscu, a za chwilę wyrzucano nas gdzie indziej i tak w kółko. Było to bardzo męczące. Autorka wprowadziła za dużo takich skoków, przez co powieść straciła na wartości. Miałyby one sens, gdyby były naprawdę ważne i potrzebne oraz pojawiały się od czasu do czasu, a tutaj miałam wrażenie, jakby wsadzono je momentami na siłę.

Historia jest opowieścią o miłości, ale nie tylko tej między dwojgiem ludzi. Mamy tutaj pokazaną również miłość matki do córki, która jest przepiękna. Spotkamy się tutaj z bólem, nadzieją, stratą, powrotami. W bohaterach jest mnóstwo emocji, a między nimi napięcie niejednokrotnie osiąga zenitu. Jednak szkoda, że te emocje nie wpływają na czytelnika, a przynajmniej u mnie tak było. Nie odczułam tego wszystko, a miałam nadzieję, że będę się wściekać, płakać i śmiać, a także przeżywać wszystko z bohaterami.

Fabuła sama w sobie nie jest zła, ale była trochę monotonna, z braku emocji, z powodu przeskoków w czasie, a także ze względu na przebieg wydarzeń. Chociaż na początku byłam ciekawa co się wydarzy za chwilę, jak potoczą się wydarzenia, to jednak im byłam dalej, tym bardziej gasł mój entuzjazm. Nie zostałam zaskoczona rozwojem fabuły i troszkę się zawiodłam, jednak nie uważam, że książka jest zła. Warto ją przeczytać i spędzić z nią czas. Na jeden z weekendowych wieczorów będzie dobrą lekturą.


Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Filia.

Natalia Zaczkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: