"Księżniczka popiołu" - Laura Sebastian


"Nie jesteśmy zdefiniowani przez rzeczy, które robimy, aby przetrwać. Nie przepraszamy za nie. Może cię złamali, ale z tego powodu stałaś się tylko ostrzejszą bronią. Nadszedł czas, by uderzyć."

"Księżniczka popiołu" jest książką, od której bardzo dużo wymagałam, bowiem fantastyka jest gatunkiem, który nie ma ograniczeń. Autor podejmując się stworzenia powieści fantastycznej, ma szerokie pole do popisu, a więc oczekuję, iż historia będzie zaskakująca i zapierająca dech w piersi, akcja wywoła mnóstwo emocji,  a czytelnik zostanie porwany do fantazyjnego świata, w którym się zatraci. Sądziłam, że książka naprawdę wywoła we mnie kakofonię doznań, liczyłam na coś naprawdę wyjątkowego, ale niestety się zawiodłam.

Sam pomysł na historię był jak najbardziej ciekawy. Mamy tutaj księżniczkę, której królestwo zostało dziesięć lat temu podbite i zabrane przez wroga. Jej matka zginęła, jej lud został pojmany w niewolę, a ona została sama przetrzymywana przez wroga, traktowana jak jego trofeum, biczowana za nieposłuszeństwo rodaków, traktowana jak śmieć. Jedyna prawdziwa królowa, była łamana raz po raz, uległa, aby więcej nie cierpieć, ale wewnątrz niej nadal drzemał duch walki.
I o ile historia zapowiada się super, a nam się wydaje, że będzie się naprawdę dużo działo, to okazuje się, że większa część powieści skupia się na wywodach głównej bohaterki.

"Byłam księżniczką z popiołów. Nie pozostało nic do spalenia. Teraz nadszedł czas, by z tych popiołów powstała królowa."

Theodosia uważa, że jest silna, nie do złamania. Jednak gdy przychodzi moment, w którym ma pokazać co potrafi, okazuje się, że taka z niej królowa, że ma w nosie swoich rodaków i zależy jej na wrogu. Irytowało mnie, że sama sobie zaprzeczała i przez większość książki wszystko kręciło się wokół jej wewnętrznych monologów i rozterek miłosnych. Z jednej strony to rozumiem, bo nigdy nie mogła wykazać się władzą, ale nagle przychodzi czas, że musi podejmować decyzje i robi to tak nieudolnie, chociaż ma pomoc ludzi, którzy od kilku lat próbują oswobodzić jej lud, a ona wymądrza się jakby zjadła wszystkie rozumy i przez to wszystko psuje. Poza tym całe jej intrygi oczywiście zostają rozgryzione, a wszystko jest tak przewidywalne, że aż gryzie w oczy.

Sądziłam, że będzie to kolejna powieść fantasy osadzona w bardzo ciekawym świecie, gdzie będą wojny i intrygi. A jednak dostałam nudną historię, w której główna bohaterka ciągle się użala na sobą. Chciałam akcji, niezapomnianych emocji, historii przy której bym siedziała jak na szpilkach, nie mogąc się doczekać kolejnych wydarzeń. Jednak czytałam książkę, bo czytałam, żeby poznać zakończenie, które okazało się bardzo przewidywalne, nieciekawe.

"Coś się we mnie budzi. To nie jest mój dom. Nie jestem ich nagrodą. Nie jestem zadowolona z życia, które tak łaskawie oszczędzili."

Sam styl autorki niekoniecznie przypadł mi do gustu. Ma ona tendencję do pisania o zbędnych sprawach, niepotrzebnych elementach, które tylko na siłę pogrubiają książkę i w gruncie rzeczy tylko nudzą. Czasami już omijałam te opisy, bo po prostu zaczynały mnie męczyć. Myślę, że gdyby część z nich została usunięta, to książka zyskałaby na tym.

Czy sięgnę po kolejną część? Nie wiem. Obawiam się, że nadal to będzie nudna historyjka, w której główna bohaterka nie potrafi się określić i tylko podąża za tłumem. Liczę na to, że może w końcu pokaże prawdziwy charakter silnej królowej.
Pomysł był ciekawy, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.



Natalia Zaczkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Okładka bardzo mi przypomina te z serii "Czerwona Królowa". Mam nadzieję, że treść nie okaże się jakąś kalką podobnymi motywami. :)
    ~Pola z www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten tytuł czeka u mnie na półce i aż się boję po niego sięgnąć, bo super dobrych recenzji to nie widzę...

    OdpowiedzUsuń