"Manifesto" - Julian Rosefeldt

W dzisiejszych czasach filmy co raz częściej stanowią dla nas źródło relaksu i rozrywki. Zapominamy jednak, że twórcy za ich pomocą chcą przekazać pewną myśl, pewne spojrzenie na dany temat, po prostu opowiedzieć o czymś bardzo ważnym. Do takich filmów niewątpliwie zalicza się "Manifesto".

Już sam tytuł i pierwszy kadr filmu wyjaśnia nam z czym będziemy mieli do czynienia. Mamy tu do czynienia z manifestem, a znaczenie tego słowa zostaje wyjaśnione na samym początku seansu. Następnie mamy do czynienia z trzynastoma wcieleniami Cate Blanchett, przedstawiającymi nam postulaty słynnych manifestów.
źródło
Usłyszycie chociażby "Manifest komunistyczny" Marksa i Engelsa, teksty Jima Jarmuscha, Guya Deborda czy Wernera Herzoga, "Manifest surrealizmu"Andre Bretona. Sam nie rozpoznałem w pierwszej chwili większości z nich, głównie przez kontekst, w którym zostały przedstawione, a ich pełną listę zobaczycie dopiero po napisach końcowych.

Na ekranie aktorską gimnastykę urządza wspomniana już Cate Blanchett. Najpierw jest bezdomną, innym razem gospodynią domową, kiedy indziej wygłasza mowę na pogrzebie. I każde z tych wcieleń, to coś więcej niż suche wymawianie zdań, które dla jednych mogą być frazesami, a dla innych drogą życia. Manifesty stają się na naszych oczach częścią tego życia.

Imponuje nie tylko kunszt aktorski Blanchett, ale także charakteryzacja i przywiązanie do najmniejszych detali. Każda z trzynastu ekranowych wersji została szczegółowo dopracowana, a momentami można nawet nie poznać bohaterki. Do tego trzeba jeszcze wyróżnić zmieniające się otoczenie, sceny teatralne, salę pełną maklerów czy orszak pogrzebowy.

"Manifesto" potrafi zahipnotyzować widza. Czy to ruchem kamerą (wielkie brawa dla Christopha Kraussa), wielkimi przestrzeniami, windami zjeżdżającymi w różnych kierunkach, czy nawet babciami odpalającymi fajerwerki. Do tego dochodzi jeszcze wyszukany język godny wygłaszanych idei, czasem prosty, innym razem niezrozumiały.
Niemiecki film z 2016 r., który początkowo był instalacją artystyczną wystawianą w galeriach, został w Polsce wydany na DVD przez Gutek Film. Trwa on nieco ponad półtorej godziny i jest dostępny jedynie w wersji z polskimi napisami. Szybko zorientujecie się, że działa to na jego korzyść, gdyż lektor mógłby stłamsić starania Cate Blanchett, przyćmiewając jej głos, a widz mógłby nie nadążyć za często skomplikowanymi sformułowaniami.

Reżyser, Julian Rosefeldt wielkimi literami wytłuszcza nam stwierdzenie, że "Sztuka wymaga prawdy, nie szczerości". Ostatecznie nie jesteśmy jednak w stanie stwierdzić co myśli on sam. Zaprasza nas do dyskusji na temat rozwoju kultury, kapitalizmu, społeczeństwa. Nie jest to zaproszenie dla każdego widza, ale warto je przyjąć choćby z tego powodu, że na co dzień umykają nam naprawdę ważne rzeczy, o których warto rozmawiać.

Jeśli zatem w filmach szukacie jedynie rozrywki i ucieczki od trudów codziennego życia, relaksu po ciężkim dniu pracy lub nauki, "Manifesto" z pewnością nie jest pozycją przeznaczoną dla was, choć wartą obejrzenia choćby dla samego udziału Cate Blanchett w tym projekcie. Jeśli jednak od dzieł sztuki oczekujecie czegoś więcej, cały czas zadajecie sobie pytania i staracie się znaleźć na nie własne odpowiedzi, to właśnie tu możecie je otrzymać.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Gutek Film
https://gutekfilm.pl/
Marek Wasiński

About Marek Wasiński

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: