‘’Na Wołyniu skończył się świat” – Artur Marino


Jestem podczas prawdziwego maratonu z książkami historycznymi. Ostatnio czytałam o zagładzie polskich oraz żydowskich dzieci podczas drugiej wojny światowej, a dziś przychodzę do Was z recenzją książki o równie przerażających wydarzeniach. Jakiś czas temu postanowiłam, że postaram się więcej czytać o Wołyniu i konsekwentnie realizuję to postanowienie, chociaż muszę uczciwie przyznać, że potrzebuję przerwy od tego typu literatury – możliwe, że bardzo długiej.

Autor na początku książki pisze, że o Wołyniu zaczęto mówić dopiero po filmie Wojciecha Smarzowskiego i trudno nie przyznać mu racji. Sama dopiero wtedy poznałam ten wątek w historii i początkowo byłam bardzo… przestraszona. ,,Wołyń” to produkcja, która daje do myślenia, ale jest też dość brutalna i pokazuje prawdziwe historie oraz skrajne emocje. Długo nie mogłam się pozbierać, bo pierwszy raz spotkałam się z TAKĄ przemocą, ale moja ciekawość i chęć poznawania przeszłości zwyciężyła.
Miesiąc później na Westerplatte, w rocznicę zakończenia wojny, siedzący pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem, a prezydentem Bronisławem Komorowskim prezydent Ukrainy Petro Poroszenko miał wpięty w klapę tryzub, ten sam, który nosili upowscy mordercy.
Nie wiem, czy uda mi się napisać tę recenzję w miarę składnie i bez chaosu, skakania z wątku do wątku i wszechobecnego zamieszania. Początek książki jest mocno informacyjny, znajdziemy tam dużo teoretycznych informacji, jak chociażby ta o prezydencie Poroszenko i jego prowokacji, na którą nikt z polskiego rządu nie zareagował. Wciągnęła mnie ta lektura, ponieważ autor świetnie o wszystkim opowiada, pisze prosto, ciekawie, nawiązuje do wielu źródeł i dzieli się przeróżnymi informacjami, o których nigdy nie słyszałam.

Książka ma niewiele ponad dwieście trzydzieści stron i wydawało mi się, że jeden wieczór wystarczy, aby zapoznać się z jej zawartością, ponieważ naprawdę mnie zaciekawiła. Dlaczego więc musiałam poświęcić jej znacznie więcej czasu? Od razu mówię, że to nie wina autora. Po prostu ja przeceniłam swoje możliwości i zaczęłam czytać tę książkę w dość trudnym dla mnie okresie, więc wzruszałam się podwójnie, a większość opisów sprawiała, że miałam łzy w oczach i musiałam robić sobie przerwę co kilka stron.


Co sprawiało, że nie potrafiłam powstrzymać łez? Autor bardzo dużo pisze o mordach, których dopuszczali się upowcy na Polakach. Osoby, które chociaż raz w życiu słyszały cokolwiek o Wołyniu, z pewnością mają świadomość, że Ukraińcy zachowywali się jak bestie. Jednak świadomość to jedno, a czytanie o ich brutalności, to drugie. W tej książce znajdziecie opisy naprawdę okropnych tortur i początkowo nie wierzyłam w to, że jakikolwiek człowiek mógłby być takim sadystą, żeby napawać się bólem, cierpieniem i stosować tak okrutne metody.
Gehenna wołyńskich dzieci jest zbrodnią, której nie sposób wybaczyć. Nawet jednak i to stać się nie może, bo nikt o to nie prosi.
Po fragmentach, które dość mocno mnie wzruszyły i sprawiły, że naprawdę miałam ochotę już nie wrócić do tej książki, autor opisał naprawdę wiele innych kwestii. Wielokrotnie odnosił się do innych źródeł, ale najbardziej podobała mi się jedna rzecz… Bardzo dużo opowiadał o ludziach, ich historiach, autentycznych wspomnieniach i dzięki temu całość nabrała bardziej ludzkiego i przystępnego wymiaru. Suche fakty stwierdzone przez historyków nigdy nie będą tak ciekawe jak opowieści naocznych świadków. W tej książce mamy całą masę takich świadectw i cieszę się, że są opisane zwięźle, bo dzięki temu pojawiło ich się bardzo dużo, a każda opowieść jest inna – indywidualna i wyjątkowa, pokazująca nam różne emocje.

Całość czytało się naprawdę dobrze, ponieważ autor nie przedłużał, nie zanudzał nas nazwiskami, datami, liczbami i statystyką. Po prostu opowiedział wiele tragicznych historii i pokazał mi rzeź wołyńską z trochę innej strony niż ją znałam. Na pewno szerzej ujął temat niż był on pokazany w filmie ,,Wołyń” czy innych książkach, które czytałam na ten temat.

,,Na Wołyniu skończył się świat” to świetna książka, która może okazać się pomocna osobom dopiero zaznajamiającym się z tematem, ponieważ została ciekawie i przystępnie napisana. Nie brak w niej przerażających opisów tortur, które okazały się dla mnie zdecydowanie największą męką, ale cieszę się, że mogłam poznać jeszcze więcej faktów związanych z Wołyniem i Polakami zamieszkującymi te tereny w czasach wojny.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu OVO

Patrycja Bomba

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz