"Nie jestem potworem" - Carme Chaparro

Ostatnio sięgam po coraz większą ilość kryminałów. Tym razem postawiłam na "Nie jestem potworem" zupełnie nieznanej mi autorki. W końcu trzeba próbować w życiu wszystkiego. Nie miałam żadnych wygórowanych oczekiwań wobec tej powieści, chciałam tylko, żeby było w niej trochę napięcia i żeby zagadki mnie zaskoczyły.

Spodobało mi się, że główną bohaterką powieści jest kobieta. Nie spotykam często tego typu literatury, w której główną rolę odgrywa płeć piękna, dlatego fajnie było trafić na małą zmianę. Ana zajmuje się sprawą chłopca, który zaginął w tajemniczych okolicznościach, a dodatkowo trafia do niej druga sprawa, syn jej przyjaciółki również przepadł bez śladu. Bohaterka próbuje rozwikłać niebywale trudną sprawę, w której ofiarami są chłopcy w wieku czterech lat i wszystko wskazuje na to, że sprawy są ze sobą połączone.

Pomysł na fabułę był ciekawy i byłam zaintrygowana tym jak potoczą się wydarzenia i co ma do zaoferowania Carme Chaparro. Opis książki zapowiadał, że czytelnicy zostaną doprowadzeni na skraj wytrzymałości nerwowej, jednak ja jakoś nie osiągnęłam emocjonalnego rozpadu. Zabrakło mi tego kopniaka, tego zastrzyku doznań.

Fabuła książki niespecjalnie zaskakuje. Szczerze mówiąc z początku byłam zaintrygowana, ale im dalej brnęłam przez lekturę, tym bardziej się nudziłam, bowiem powieść stawała się monotonna i przewidywalna. Widać, że autorka nie ma jakiegoś szczególnego doświadczenia w pisaniu, a z tego co mi wiadomo, jest to jej debiutancka książka. Zabrakło mi tutaj elementów polotu i wartkiej akcji, która wzniosłaby mnie na emocjonalne wyżyny. Tajemnice mnie nie zaskakiwały, odkryłam zagadki zanim zostały przedstawione w powieści. Autorka stworzyła spokojną powieść, a nie takie powinny być kryminały.

Uważam, że gdyby Carme Chaparro skupiła się na samych porwaniach i śledztwie, to byłoby super. Jednak w momentach, gdy poznawaliśmy tajemnice, nagle nastawał przestój w ich odkrywaniu i praktycznie nic się nie działo, nastawała monotonia. Czytając książkę balansujemy pomiędzy nudą, a mało emocjonującą akcją. Wszystko mi się dłużyło, a powieść była trochę męcząca.

Myślę, że autorka powinna trochę popracować nad swoim piórem i podreperować swój warsztat, bo ma potencjał. Z pewnością dam jej jeszcze szansę i sięgnę po kolejne powieści, jeśli pojawią się na polskim rynku.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Business & Culture.


Natalia Zaczkiewicz


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

4 komentarze:

  1. Czekam na swój egzemplarz tej książki i przyznam, że teraz trochę się jej obawiam, bo spodziewałam się naprawdę czegoś lepszego. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka mnie zainteresowała ;)
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  3. zawiesiłam się gdzieś w wahaniu nad tym tytułem. Okładka zdaje się kusząca, tematyka rozpisana na kilka zdań też ale... No właśnie, dziękuję za recenzję, teraz wiem, że może jednak nie :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie planuję jej czytać. Recenzja wystarczy.

    OdpowiedzUsuń