Ostatni Strzał - Daniel José Older [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]


Zaraz przed premierą Han Solo świat nakręcił się trochę na przygody Hana i Lando. Tyle, że świat czeka na te historie od lat i nie trudno było się domyślić, że jeśli mamy nowy film będzie okazja sprzedać książkę...tzn sprzedać nową książkę, bo wcześniejsze pozycje o tej parze i ich przygodach trafiły do serii „Legendy” czyli zestawu powieści, które są niekanoniczne, bo Disney tak powiedział.
Dzięki Danielowi José Older otrzymaliśmy “Ostatni Strzał” i można by rzec, że dostaliśmy to na co wszyscy od lat czekali czyli buddy movie zamknięty w książce, oblany sosem szalonych pościgów, wybuchów i zwariowanych postaci pobocznych które pomagają naszym protagonistom.
Jeżeli znacie starsze powieści o naszych bohaterach zapewne czekaliście na tą pozycję z wypiekami na twarzy, i powiem wam, że jest na co czekać. Naprawdę dawno się tak dobrze nie bawiłem przy książce Star Wars (z najnowszych pozycji najlepiej wspominam „Lordowie Sithów” i „Utracone Gwiazdy”). Autor w Polsce szerzej nie znany nie napawał mnie optymizmem, nie mogę mu jednak odmówić bestsellerów na liście New York Timesa i to głownie young adult fantasy.

Ostatnia tak dobra książka z Hanem i Lando z która miałem styczność to „Skok Millenium” Timothyego Zahna. Nowa pozycja sprawia co najmniej tyle samo, jeśli nie więcej pozytywnych emocji (460 stron w jeden dzień nie zdarza mi się często). 
Akcja umiejscowiona jest po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”, a cała fabułą kręci się wokół transmitera na którym Lando wraz z Hanem próbują położyć swoje ręce zanim zrobi to ktoś o bardzo niedobrych zamiarach. Książka obfituje też w liczne wspomnienia odnośnie stworzenia transmitera przez postać o złowieszczym imieniu Fyzen Gor. W czasie spoglądania w przeszłość mamy też spojrzenie na bieżące wydarzenia gdzie nasz duet byłych przemytników zbiera ekipę, aby uporać się z dziwnym zadaniem i niebezpieczeństwem z nim płynącym. Lando i Han przechodzą przez zmiany w związku z sytuacją w galaktyce. Lando ma kryzys miłosny po tym jak zdaje sobie sprawę ze swoich uczuć do wieloletniej przyjaciółki Twi’lekanki Kaashy. W czasie gdy on próbuje zrozumieć swoje uczucia i zmierzyć się z nimi Han ma problem z wyobrażeniem sobie tego czy kiedykolwiek będzie dobrym rodzicem albo mężem dla jednej z najbardziej ogarniętych osób w galaktyce.
Po stronie Lando ten romantyczny wątek jest miłą niespodzianką może to być jego pierwsza prawdziwa miłość poza flirtami do których nas przyzwyczai. I to licząc książki z kanonu “Legend”. Ze strony Hana jest to ciekawe spojrzenie na to jak wygląda jego rola w Nowej Republice i jak ciężko przyzwyczaić się przemytnikowi do nowego życia, całkiem innego niż to do czego przywykł. Bardzo dobrym wątkiem jest też czytanie o Benie Solo jako dziecku, biorąc pod uwagę, że wiemy co się z nim stanie w przyszłości(filmowe epizody 7 i 8 wiecie Kylo Ren miłym dzieckiem był i zgnił).


Poza naszym ulubionym trio(Lando, Chewbacca, Han) mamy kilka nowych postaci. I to takich które przebijają swoim jestestwem całą trójkę. Florx z rasy Ugnaught(rasę tę można zobaczyć w scenie z rzucaniem głową C-3Po) kumpel Lando z Miasta w Chmurach - szalenie uparty i nieprzewidywalny, który jak na cwaniaka przystało najchętniej przespałby całą akcję i wziął za to kasę. Następnym jest nowość - Peekpa czyli Ewoczka haker(Kobieta Hacker spoko, ale Ewok wywalił mi kroki z orbit – mały przytulny miś komputer złamie, drzwi otworzy – kto by się spodziewał) i to taka który adoruje Chewbaccę na każdym kroku i niespecjalnie odnajduje się w całej sytuacji w którą wplątywana jest przez Hana i Lando. Jakby tego było mało obie postacie porozumiewają się w swoim języku – czasem to przeszkadza, a czasem dochodzi człowiek do wniosku, że przydałby się słownik np takiego Ewockiego. Muszę też oddać chwilę dla Taki Jamareesa która/ry jest pilotem całej akcji a jednocześnie jest osobą niebinarną(osoba niebinarna to taka która nie identyfikuje się jednoznacznie ze swoją płcią – nie uważa się w 100% za mężczyznę ani w 100% za kobietę), i mnie to całkowicie nie przeszkadza, a wręcz zaskakuje to jak cała reszta załogi nie robi sobie z tej sytuacji nic specjalnie wielkiego tak jakby była to dla nich normalność(osobiście za wątkami LGBT w książkach nie przepadam – uważam wciskanie ich za robienie tego na siłę w imię polityki poprawności za złe, tu jednak wypada bardzo naturalnie).

Z opowieści dowiadujemy się też, że jest ona powiązana nieznacznie (wątek postaci z Trylogii Koniec i Początek) z innymi książkami uniwersum – jest to dla mnie ważne bo książkom nowego kanonu brakowało tego co miały stare pozycje z „Legend”. 
Jedna z postaci która nawiązuje do filmu jest L3-37 robot przyjaciel Lando o kobiecej osobowości, która zostaje nam w książce przybliżona w formie wspomnień Landa – żeby nie spoilować powiem tylko, że mamy trochę więcej o niej samej i jej motywacjach. Jeśli ta postać spodobała wam się w filmie to pokochacie ją w książce 

Książka jest wypakowana akcją i pomimo kręcenia się wokół Macguffina bywa fascynująca. Wyprowadza na światło wiele galaktycznych bolączek np. traktowanie droidów i ich prawa przez ludzi. Narracja zawiera w sobie sporo twistów i sytuacji zagrażających życiu naszej wesołej kompanii. Co ciekawe główny antagonista nie jest powiązany w żaden sposób z tym co się dzieje w galaktyce w większej skali – nie ma on takich planów by być omnipotentnym złym lordem wszystkiego. Jest to w sumie duży skok dla książek Gwiezdno Wojennych – stary kanon(obecne Legendy)obfitowały w walkę naszych protagonistów (Trio: Luke, Leia, Han) z większym złem i prawie zawsze mobilizacją ekipy zdolnej zło pokonać. 
Pod tym kątem „Ostatni Strzał” jest jedną z tych książek które w starym kanonie byłyby mniej docenione, ale uważane by były za lepsze. Ponieważ Fyzen Gor nie jest typowym złym, jego postać pokazuje nam jak pokrętne może być uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mając to na uwadze przygotujcie się na dość drastyczne opisy w książce.



Skoki w czasie nie są złe ale czasem wprowadzają zamęt. Mamy dużo wątków, wiele mniej lub bardziej znanych postaci które skaczą po linii czasu i po epokach w uniwersum. Co potrafi zepsuć odbiór książki i spowolnić dość szybko prowadzoną akcję, ale to jest minimalny problem bo takie rzeczy się wybacza.

Ciekawostką jest fakt, że Older nie pozostawia na boku opisów takich rzeczy jak garderoba np. Landa. Wielu pisarzy książek Sci-Fi którzy piszą w już wymyślonym uniwersum często ten aspekt pomija, a tu mamy opisy garderoby każdego, które aż cieszą wyobraźnię. Mając na względzie film możemy zobaczyć jak ubierał się Lando na przestrzeni lat, jak był młodym zawadiaką oszukującym w karty aż do poważnej funkcji którą piastował w Mieście w Chmurach na Bespin zawsze tak samo i krzykliwie. 
Książka ma też w sobie coś o nierównościach społecznych na przykładzie Gungan, dla niektórych czytelników wątek może być niezrozumiały…(chodzi mniej więcej o to żeby nie postrzegać rasy/nacji poprzez pryzmat tego co się o nich usłyszało) w przypadku Gungan nie wszystko jest „Mojsza” – Uspokajam nie nie ma Jar Jar’a w książce.

Co mogę więcej powiedzieć. Mamy gościnny wystep znanej z nowych filmów Maz Kanaty, ale napisałem już dość, idźcie, kupujcie, czytajcie. Polecam!

Ocena (za fabułę i postacie) - 9/10


Za perełkę wśród książek SW - 11/10!

~Adam Ochwat




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz