"Pamiętnik 8-bitowego wojownika" - Cube Kid


Przyznam szczerze, że nawet w najśmielszych snach nie podejrzewałam, iż ta seria książek tak mocno zawładnie sercem i umysłem mego dziewięcioletniego syna. Owszem, podejrzewałam, że mu może się spodobać, ale nie aż w takim stopniu. Nie minął jeszcze miesiąc, a on zdążył przeczytać je kilkakrotnie, nie zaniedbując lektur szkolnych i innych pozycji bibliotecznych, które na bieżąco wypożycza. Te książki są obecnie jego hitem i z przyjemnością wertuje je o rożnych porach dnia, nierzadko przychodząc do mnie i czytając mi wyrwane z kontekstu fragmenty, które go bawią, bądź wzruszają. Często coś mi opowiada z przejęciem i choć próbuję go powstrzymać, mówiąc, że kompletnie nie wiem o co mu chodzi, to kwituje to krótkim: „wiem” i snuje dalsze opowieści. Tak, opowieści, bo już nie starcza mu sama historia w książkach, zaczął marzyć o wspólnych przygodach i męczy mnie ciągle pytaniami, czy będą kolejne części, bo chciałby wiedzieć, jak bohaterom ułożyło się dalsze życie, czy są szczęśliwi.

Pisząc szczerze, tu cała recenzja mogłaby się skończyć, po takiej rekomendacji, to chyba tylko brać w ciemno, szczególnie, że mój syn nigdy wcześniej nie grał w Minecrafta – nie, żeby nie chciał, po prostu się nie złożyło. Teraz to i owszem, gra, gdy czas mu na to pozwoli.
W środku książki dużo się dzieje i nie mam na myśli tylko wartkiej akcji i ciekawej fabuły. Dużo dzieje się w druku. Prócz tekstu o niestandardowej czcionce, nie raz wytłuszczonej, czasem większej i kompletnie innej, jakichś ramek, znajdziemy też mnóstwo przeróżnych ilustracji, notatek i wtrętów. Tekstu jest sporo, książka zapewni więc dużo czasu spędzonego na przyjemnym poznawaniu innego świata.

Historia podzielona jest na dni tygodnia i opisywana przez głównego bohatera, wieśniaka Runta, w formie pamiętnika. Dzięki temu na bieżąco obserwujemy postępy, jakie robi, znamy jego myśli i otaczający go, naprawdę zadziwiający świat, nawet, jak na Minecraftię. Otóż moby w okolicy tej wioski w zaskakujący sposób zaczęły ze sobą sprytnie współpracować, aby uprzykrzyć życie wieśniakom. Moby to potwory i zwykle nie przejawiają takiej inteligencji, a już na pewno nie podejmują złożonej współpracy. Z tego powodu też wioska Runta jest otoczona murami i mianuje się Wioskomiastem.

Chłopak właśnie skończył 12 lat i w poniedziałek ma zacząć nowy rok szkolny, podczas którego wszystkie dzieci będą wybierać swój zawód. Problem leży w tym, że Runt nie chce podjąć się żadnego z dostępnych, ponieważ marzy o tym, aby stać się wojownikiem, jak Steve. Nie jest to proste, gdyż w jego Wioskomieście nie szkolą nikogo na wojowników, a ucieczka nie bardzo wchodzi w grę, bo Runt kocha swych rodziców. Na szczęście los postanowił się do niego uśmiechnąć i wioskowa starszyzna z burmistrzem na czele podjęła nową decyzję, że pięciu najlepszych uczniów będzie mogło w końcu odbyć upragnione szkolenie na wojownika. Wszyscy są podekscytowani, konkurencja jest ogromna, bo szkoła liczy aż 150 dzieciaków i chyba każde z nich chce podjąć wyzwanie. Runt nie jest orłem, kiepsko idzie mu nauka i jest jednym z najsłabszych, a nielubiany kolega Max go wyprzedza na każdym polu. Nasz bohater jednak się nie poddaje, ciężko ćwiczy i pracuje na to, by spełnić swe marzenie. Czy mu się uda?

Szczerze polecam, szybko się czyta, jest intrygująco, zabawnie i zaskakująco. Oprawa graficzna jest ciekawa i potrafi dłużej utrzymać zainteresowanie lekturą. Książka rozpala wyobraźnię i zapala do dalszego czytania, snucia własnych wyobrażeń, daje dużo radości. Ogromnie cieszę się, że mogłam uszczęśliwić tą książką mego syna.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar 

Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz