"Patryk" - reż. Mandie Fletcher

Źródło
   Kto z nas nie lubi czasem się rozerwać i obejrzeć jakiś niezobowiązujący film obyczajowy z psem w roli głównej? Nadchodzą takie dni, że zupełnie nie mamy ochoty na trudne kino, w którego historię trzeba się zgłębić. Takim właśnie "zwykłym filmem" jest "Patryk".

   Ekranizacja ta przedstawia nam historię młodej kobiety Sary, której życie ostatnimi czasy nie rozpieszcza. Niebawem ma rozpocząć pracę jako świeżo upieczona anglistka, aż nagle... dostaje w spadku rozpieszczonego mopsa! Jako przeciwniczka zwierząt Sara jest poirytowana i nie wie jak poradzić sobie z tą sytuacją. Sprawę utrudnia to, iż mały Patryk przysparza jej wielu kłopotów i zmartwień. Po jakimś czasie nagle okazuje się, iż nieokiełznany piesek pozytywnie odmieni jej życie.

    Nieporadna Sara Francis otrzymuje od losu dar, dzięki któremu ma wreszcie dojrzeć, zauważyć, iż nie jest nieporadną życiowo dziewczyną, tylko zasługującą na szczęście kobietą. Na jej życiowej drodze stają dwaj mężczyźni, ale czy będą godni jej uwagi?

Źródło
   Bohaterka zdaje sobie z czasem sprawę, że bez czworonożnego pupila czuła się naprawdę samotna, choć nie zwracała na to większej uwagi. To w końcu film o tym, że psy obdarzają nas bezwarunkową miłością i lojalnością. Stają się powiernikami naszego życia i najlepszymi przyjaciółmi. Mimo tego iż Sara nigdy nie chciała mieć zwierzęcia, to jednak uświadomiła sobie po czasie, że nie wyobraża sobie bez niego życia. Wystarczyło czułe spojrzenie Patryka, by skraść jej serce.

   Film jest uroczą komedią, czasami zabawną i intrygującą, choć bywa też kiczowata i banalna. Niekiedy humor mnie drażnił, gdyż był miejscami bardzo sztuczny. Może to przez aktorkę, która mocno gestykulowała, eksperymentowała z mimiką i wypowiadała mało zabawne dialogi. Całego uroku dodawał filmowi właściwie tylko pies. Muszę przyznać, iż ten mały mops zagrał fenomenalnie! 
   Zabrakło mi też jakiegoś małego dramatu, istotnego problemu i określonej tematyki. Właśnie bez tego film był dość tandetny i zwyczajny. Owszem, bohaterowie przeżywali kryzysy, rozterki, ale to nie były sytuacje jakoś szczególnie nakreślone, a powinny! Wszystko było nazbyt kolorowe i bajkowe, a dużo lepiej film wyglądałby, gdyby pokazywał życie od tej realniejszej strony, z nutą groteski i melancholii.

   To jest idealny film na pochmurny wieczór, gdy nie chcemy płakać i przez kilka dni rozpamiętywać dialogów i scen z jakiegoś psychologicznego dramatu. Jest to naprawdę bardzo zwykła komedia, niespecjalnie wyróżniająca się, ale w gruncie rzeczy przyjemna i lekka.

Ocena: 5/10

Za album dziękuję wydawnictwu - Monolith


Paulina Mocka
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz