„Pocieszny pingwinek” - Katarzyna Huzar-Czub

Wykrojniki dla najmłodszych dzieci od Wydawnictwa Wilga są w mym domu bardzo dobrze znane i niektóre wałkowane dzień w dzień już z pamięci, a moja obecnie roczna córka wprost je uwielbia. Niewątpliwą zaletą wszystkich tych książeczek jest ich naprawdę niska i przystępna cena, bardzo przyjazne, kolorowe ilustracje, twarde, kartonowe strony o zaokrąglonych rogach i krótkie rymowane teksty, które szybko wpadają w ucho. Niestety nie każda z historyjek przypadła nam do gustu i to z różnych powodów, generalnie jednak przez przekazywane treści, bądź niefortunnie według nas użyte sformułowania. Z tego też powodu staram się zawsze przeczytać daną pozycje przed zakupem. W taki też sposób posiadamy w swej kolekcji tylko lubiane przez nas wykrojniki.

Ostatnio wyszła fajna na pierwszy rzut oka seria w klimacie zimowo-świątecznym. Wiem, że wiele osób zakupiło od razu wszystkie pięć pozycji, my dostaliśmy jedną w prezencie, drugą zaś w ciemno wybrałam do dzisiejszej recenzji.

„Pocieszny pingwinek” autorstwa Katarzyny Huzar-Czub opowiada historię Pepe, małego pingwinka, który bardzo chciał się nauczyć latać. Wszystkie zwierzątka, które były jego przyjaciółmi, miały dla niego jakieś rady, ale też niestety nie stroniły od śmiania się z niego i określaniem go mianem lenia, najdziwniejszego zwierzęcia i zastanawiania się, czy tego się jakoś może nie leczy. Rzeczywiście, bardzo wspierająca i motywująca do działania gromadka. 

Nie muszę chyba dodawać, że niespecjalnie nam pod kątem treści przypadła ta część do gustu. Wałkowane co drugą stronę: „Ach, pingwinku! Co się dzieje? Kto popatrzy, ten się śmieje.”. Doprowadzało mnie do szewskiej pasji, mój mąż zaś kompletnie to pomijał czytając. Puenta zbiła mnie z nóg, gdy Pepe po wielu nieudanych próbach latania pokazuje nagle wszystkim, jak doskonale umie plywać. Wszyscy biją mu brawa, bo jest w tym mistrzem i nikt się już nie śmieje. Pingwinek czeka na sławę i wie, że każdy ma jakiś swój talent: „Ach, pingwinku! Co się dzieje? Teraz ty się głośno śmiejesz!”

Wychodzi na to, że można śmiać się z kogoś, gdy mu coś nie wychodzi i nadawać mu różne epitety, lecz w momencie, gdy już w czymś będzie najlepszy, to wtedy dopiero zasłuży sobie na szacunek i podziw otoczenia i sam będzie się mógł z tego śmiać.  Bardzo nam się to nie podoba i niestety, ale ta historia nie wejdzie do biblioteczki naszej córki.

Za ilustracje w tej pozycji jest odpowiedzialna Arleta Strzeszewska. Nadała tej historii przyjazny wyraz, obrazki są kolorowe i wyraźne, a to całkiem ważne aspekty przy czytaniu z młodszymi dziećmi. Mojej córce się spodobały, ale postanowiłam jednak schować tę bajkę.

Generalnie książeczka jest doskonale stworzona do czytania i oglądania dla najmłodszych dzieci, cała seria ma zdecydowanie więcej plusów niżli jakichkolwiek minusów. Nadają się one doskonale na przyjazny upominek do prezentu, czy też prezent sam w sobie. Zachęcam jednak do szybkiego przeczytania przed zakupem, aby samemu wyrobić sobie zdanie, czy dana część nam merytorycznie odpowiada. Historyjki są krótkie i migiem się je czyta, więc nie jest to trudne zadanie. Ja przy każdej wizycie w księgarni przeglądam i czasem jakąś zabieram do domu, albo kupuję do przeczytania na spacerze.

Ocena 4/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Wilga



Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Uważam, że twoja ocena jest zbyt krytyczna, dzieci przecież je uwielbiają, a to im mają się podobać przede wszystkim. Moje dziecko uwielbia wycinanki a szczególnie kolorowe i ze zwierzątkami. Chyba wszystkie dzieci tak mają.

    OdpowiedzUsuń