"W jak morderstwo" - Katarzyna Gacek


Patrząc na okładkę powieści  „W jak morderstwo” można odnieść wrażenie, że czeka nas mroczny kryminał pełen napięcia, zaś sam tytuł sugeruje, że krew poleje się wartkim strumieniem. Morderstwo przez wielkie M. No właśnie, a więc dlaczego w tytule zamiast „M” – wielkie „W”? I czy faktycznie będzie tak mrocznie, jak się wydaje?

Każdy ma w życiu takie chwile, które chciałby cofnąć. (…) Żałuję momentów zamyślenia, które pieczołowicie przygotowywane dania zamieniły w zwęgloną breję. Ale tamtej majowej, sobotniej nocy, kiedy w parku miejskim w Podkowie Leśnej znalazłam zwłoki, pod żadnym pozorem cofnąć bym nie chciała.

A gdzież tam! Morderstwo jest, to niewątpliwie. I niewątpliwie jest to wstrząsająca sprawa, tylko jak tu się bać, gdy do głosu dochodzi tak postrzelona bohaterka, jaką jest Magda? Pewnego wieczoru ta typowa kura domowa znajduje kobiece zwłoki. Co najdziwniejsze, ofiara miała na szyi wisiorek, który należał do jej zaginionej przed laty przyjaciółki, Weroniki, co staje się dla Magdy bodźcem do przeprowadzenia własnego śledztwa, wyjaśniającego: co łączyło zamordowaną kobietę z jej przyjaciółką? Magda, choć amatorka w tej kwestii, pędzi nieustraszenie ku rozwikłaniu zagadki, co i rusz wpadając na bardzo ważne tropy. Jakby tego było mało, w życiu prywatnym również musi zmierzyć się z kilkoma zagadkami, z których najważniejsza to ta, dla kogo mąż kupił perfumy warte 375 złotych?!

Wparowałam do pokoju Kuby i kazałam mu się zabierać od biurka.
- Robię lekcje! – jęknął.
- Zjeżdżaj!
- Co z ciebie za matka! Za nic masz moją edukację! – sarkał, przenosząc się z książkami na łóżko.
Usiadłam do komputera. Tym razem jednak nie po to, żeby sprawdzić Facebooka, tylko elektroniczną stronę naszego banku.

Uwielbiam Magdę! Już od pierwszych stron poczułam, że się zaprzyjaźnimy. I nie chodzi tu bynajmniej o empatię, bo ja nie mam ani tak gburowatego męża, ani dzieci w wieku szkolnym, które chętnie zadźgałyby się nawzajem szpikulcem do lodu, o wiedzy z zakresu weterynarii już nawet nie wspomnę. Po prostu od początku urzekł mnie jej gawędziarski styl, pełen humoru, ironii, dzięki czemu nawet tak poważna sprawa jak morderstwo wydała się umiarkowanie przerażająca. Może gdyby pojawiły się liczne opisy zmasakrowanego ciała, byłoby nieco bardziej mrocznie, ale tak? Mamy kryminał w stylu „kobiecym”, jak to mawiam, czyli zbrodnia, przekomiczna bohaterka, oraz coś więcej niż dochodzenie. Cała historia kryminalna bowiem jest co i rusz „przerywana” zabawnymi wydarzeniami z życia codziennego Magdy, które wnoszą powiew świeżości i są miłą odskocznią od śledztwa. W końcu Magda nie jest policjantką, która żyje tylko nadzieją na złapanie przestępcy, lecz matką, żoną, panią domu. A że w międzyczasie próbuje dowiedzieć się, co się stało z jej najlepszą przyjaciółką siedemnaście lat temu, kiedy ta wyszła z domu i nigdy z niego nie wróciła, to już inna para kaloszy... 

Podoba mi się sposób, w jaki autorka „pomagała” Magdzie. Nie uczyniła z niej superbohaterki, urodzonej pogromczyni morderców, lecz normalną kobietę działającą metodą prób i błędów. Brawo za pomysł, ale i za zachowanie zdrowego rozsądku! Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że śledztwo Magdy idzie do przodu dzięki informacjom, jakich udziela jej zaprzyjaźniony policjant, Sikora. Pewnie gdyby nie te informacje, jakie często w sposób namolny udaje jej się wyłudzić od dobrego przyjaciela, pewnie nie dotarłaby tak daleko.

Ja, przyznaję, nie dotarłabym. Nie udało mi się odtworzyć wydarzeń ani sprzed siedemnastu lat, ani tych związanych z morderstwem, chociaż tak prawdę powiedziawszy, jakoś nieszczególnie się nad tym zastanawiałam. Jak Magda w śledztwie, tak ja parłam do przodu z czytaniem, bo nie sposób było oderwać się od tej opowiedzianej w tak wyjątkowo ciekawy i przystępny sposób historii. I tylko w jednym nieco się zawiodłam: ostatnie rozdziały przypominały mi tak oklepane kryminały, w których zbrodniarz na chwilę przed zabiciem bohatera ucina sobie z nim pięciominutową pogawendkę, by wyjaśnić cierpliwie motywy swojego postępowania. Macham jednak na to ręką i wybaczam, bowiem trzeba było jakoś tę historię wyjaśnić – a jak inaczej, skoro narratorka nie jest wszechwiedząca? 

„W jak morderstwo” to lektura dla tych, którzy nie przepadają za mrocznymi thrillerami, a mimo to chcieliby poczuć dreszczyk strachu i niepewności. A jeśli są tu kobiety, którym wydaje się, że nie są w stanie zmienić swojego życia, niech szybko chwytają za książkę Katarzyny Gacek i przekonają się, że nie ma rzeczy niemożliwych!
Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Oficynka
Izabela Jurkiewicz


About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz