"Wiara, miłość, śmierć" - Peter Gallert, Jörg Reiter

Kiedy zobaczyłam "Wiara, miłość, śmierć", stwierdziłam, że sięgnę po nią z czystej ciekawości. Nie znam tych autorów i postanowiłam dać im szansę. Mój zapał do czytania minął jednak, gdy przeczytałam kilka pierwszych stron, bo wizja duchownego policjanta, który skacze obok samobójcy wprost do rwącej rzeki, tylko po to żeby odciągnąć go od popełnienia samobójstwa, raczej mnie nie przekonuje.

Głównym motywem powieści jest samobójstwo policjanta, w które nie chce uwierzyć duchowny i postanawia rozwiązać całą zagadkę, aby dowiedzieć się, dlaczego policjant zginął upadając z dachu garażu, kilka godzin po tym, jak chciał skończyć z mostu. I chociaż pomysł był dość ciekawy, to jednak wykonanie zawiodło.

Powieść zaczęła się dość topornie, z tego względu, że pojawiało się mnóstwo nazwisk, które nie były dość precyzyjnie wyjaśnione i gubiłam się, bo nie wiedziałam kto kim jest i o kim właśnie czytam, bo wszystkie przeplatały się między sobą. Zostało wprowadzonych za dużo postaci w jednym czasie i dlatego całość nałożyła się na siebie.

Fabuła książki nie jest jakoś specjalnie wyszukana, taki zwykły kryminał, w którym mamy zagadkę do rozwiązania i wszystko prowadzi do jej rozwiązania. Generalnie szału tutaj nie ma. Dla osób, które nie sięgają często po kryminały, będzie to ciekawa powieść, jednak dla osób, które tak jak ja, sięgają częściej po tego typu historie, będzie trochę nudno, a tajemnica nie będzie żadną niespodzianką.

Akcja powieści pozostawia wiele do życzenia. Niestety nie ma tutaj zawrotnej prędkości, przez większość książki trwa monotonia. Ja osobiście się nudziłam, bo lubię, gdy dzieje się i to dużo. Na jakikolwiek rozpęd całości możemy liczyć dopiero pod koniec.

Styl autorów również nie jest zadowalający, głównie przez mnóstwo zbędnych opisów, które nie wnoszą niczego do książki, są bo są, żeby sobie były, chociaż są nieważne. Ja jestem uczulone na takie zabiegi, które przeciągającą powieść na siłę. Uważam, że w tej kwestii autorzy powinni popracować.

Powieść nie jest dziełem wybitnym, ale też nie najgorszym. Na nudny wieczór nada się idealnie, tak po prostu do przeczytania, bez oczekiwania jakichś specjalnych wrażeń. Myślę, że warto dać szansę autorom i przekonać się samemu jaka jest powieść.

Ocena: 6/10

Natalia Zaczkiewicz

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: