‘’Witaj w raju. Zazdrość zabija po cichu” – reż. George Ratliff


Zaciekawiłam się tą produkcją, ponieważ lubię Aarona Paula, który zagrał świetną rolę w ,,Need for speed” – filmie przeze mnie uwielbianym i często oglądanym. Miałam nadzieję, że tym razem zobaczę tego aktora w trochę innej roli i zaciekawił mnie również zarys fabuły, który był odrobinę tajemniczy, więc spodziewałam się produkcji mrocznej i intrygującej.

Bryan i Cassie przeżywają kryzys w związku, ale starają się odbudować relacje, więc postanawiają wyjechać we dwoje. Udają się do Włoch na romantyczne wakacje ostatniej szansy. Na miejscu Cassie poznaje Frederico, z którym zaprzyjaźnia się, co nie do końca odpowiada jej zazdrosnemu partnerowi. Mężczyzna wykorzystuje to, że Bryan jest zaborczy wobec swojej kobiety i postanawia namieszać w związku swoich nowych znajomych. Czy uda mu się zdobyć to, czego chce?

Film zapowiadał się naprawdę ciekawie, bo już na początku zostałam zachwycona pięknymi krajobrazami i cudownym domem na odludziu, gdzie miała toczyć się akcja. Miejsce to idealnie wpasowywało się moje wyobrażenia, które miałam po przeczytaniu opisu fabuły.

Gdy pojawił się trzeci bohater – ten, który miał namieszać między bohaterami – zrobiło się jeszcze bardziej tajemniczo i trochę strasznie. Mężczyzna ten od samego początku nie wzbudzał we mnie zaufania, a raczej był przerażający. Nie dlatego, że źle wyglądał, ale robił dość niepokojące rzeczy. W pewnym momencie naprawdę zaczęłam się bać dalszego rozwoju wydarzeń.

Mimo wszystkich zalet, film był jednak zbyt mało dynamiczny. Oglądałam go z pewną ciekawością, ale zdarzało mi się zbyt długo skupić uwagę na telefonie albo w ogóle zamyślić się na tematy kompletnie oderwane od fabuły. Lubię takie klimaty, ale coś mi w tej produkcji brakowało, a może czegoś było za dużo?
Źródło
Tajemniczy klimat utrzymuje się przez cały film i to mi się akurat podobało, ponieważ lubię psychologiczne gry. Bardzo często sięgam po książki, które są mocno pokręcone, ich głównymi bohaterami są psychopaci i nawiedzeni ludzie. Dlatego więc chciałam się przekonać, czy również film oparty na takich schematach będzie dla mnie interesujący. Czy tak było? W pewnym sensie tak, ale jednak mam wątpliwości, bo były momenty, które naprawdę mnie wynudziły.

W połowie filmu, akcja trochę się rozwija, staje się bardziej dynamiczna i pojawia się coraz więcej dziwnych, strasznych wątków. Jednak musiałam trochę poczekać aż zostaną one odpowiednio rozwinięte. Byłam ciekawa jaką grę rozegrają między sobą bohaterowie, bo niewątpliwie zapowiadała się interesująca rozgrywka, której finału nie dało się przewidzieć.

Co do bohaterów…. W rolę Bryana wcielał się już wcześniej przeze mnie wspomniany Aaron Paul, który nie powalił mnie na kolana swoją grą aktorską. Nie wiem z czego to wynikało, ale po prostu nie kupiłam jego postaci. Była dla mnie sztywna, bez wyrazu i dość nijaka. Emily Ratajkowski zagrała Cassie – dziewczynę Bryana i ona bardziej mnie do siebie przekonała. Może to wynikało z tego, że nigdy wcześniej nie oglądałam żadnego filmu z jej udziałem i była czymś nowym w moich oczach. Na pewno nie była wyzywająca, grała szarą myszkę, a właściwie to kompletnie zwyczajną kobietę. Chyba właśnie to mnie w niej przekonało – była naturalna i zachowywała się zwykła zakochana dziewczyna. Całkiem inaczej oceniam Riccardo Scamarcio, który grał Frederica – szaleńca i prześladowcę. To dość wymagająca rola i myślę, że nie każdy potrafi się przełamać, aby móc pokazać całym sobą odpowiednie emocje. Czy jemu się to udało? I tak i nie. Nie oceniam jego gry aktorskiej negatywnie, ale znam osoby, które znacznie lepiej potrafiły się wcielić w tego typu postacie.
Źródło
Wątek ratowania związku w pewnym sensie miał stanowić główny element fabuły, ale myślę, że zszedł on na dalszy plan. Wybił się za to wątek związany z obsesją Frederico, który mieszał między zakochanymi, aby móc spełnić swoje fantazje o posiadaniu Cassie. To było bez wątpienia ciekawe, ponieważ interesowało mnie, do czego jest zdolny ten mężczyzna, aby osiągnąć swój cel.

Zakończenie jest dość ciekawe i na pewno nie spodziewałam się podobnego obrotu spraw. Nie mogę powiedzieć, że to było coś spektakularnego, ale jednak nie rozczarowałam się, a twórcy nie poszli na łatwiznę.

,,Witaj w raju. Zazdrość zabija po cichu” to film, który jest intrygujący, ale ma w sobie coś, co sprawiło, że momentami byłam znudzona. Mimo wszystko, już od początku zostałam zainteresowana i chciałam zobaczyć jak twórcy rozwiną wszystkie wątki. Uwielbiam gry psychologiczne, a tutaj taka bez wątpienia się rozgrywała. Czy polecam Wam tę produkcję? Raczej tak, ale sami musicie ocenić, czy jest warta Waszej uwagi.


Ocena: 7/10
Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Monolith

Patrycja Bomba

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz