Wywiad z autorką – D. B. Foryś

Mogę powiedzieć, że jestem dość świeżo po lekturze "Tylko żywi mogą umrzeć", więc kiedy nadarzyła się okazja przeprowadzenia wywiadu z autorką wyżej wymienionej książki, pomyślałam,że w sumie byłby to naprawdę fantastyczny pomysł. Także o to jestem, z wywiadem poniżej!

1. Główna bohaterka Pani powieści nie miała szczęścia w życiu – chociażby demoniczny ojciec czy matka, która uważa ją za pomiot szatana. Oczywiście jest to dość ekstremalna wersja, szczególnie zważywszy na pochodzenie jednego z rodziców. Jednak czym dla Pani jest szczęście? Czymś długoterminowym, zlepkiem momentów czy może masą pozytywnych recenzji, oceniających Pani debiut?

Pozytywne recenzje z pewnością nie szkodzą! Pełnią szczęścia byłoby dla mnie budzenie się każdego dnia zdrową, uśmiechniętą oraz z myślą o tym, że do wieczora będę robić wyłącznie to, na co mam ochotę. Mam nadzieję kiedyś to osiągnąć. Jednak nie mogę powiedzieć, że teraz nie jestem szczęśliwa. Jestem. Pracuję w świetnym miejscu, obracam się wśród przyjaciół, odnoszę sukcesy. Oby tak dalej!

2. „Tylko żywi mogą umrzeć” posiada dość mocno rozwinięty pierwszy plan, jeśli chodzi o bohaterów. Czy któryś z nich był wzorowany na osobie z Pani życia? Czy jest to w całości fikcja literacka?

Generalnie fikcja. Nie wzorowałam postaci na prawdziwych ludziach, jedynie czasem dodawałam im jakieś cechy osób z mojego otoczenia. Główna bohaterka odziedziczyła imię po mojej mamie, po mnie charakterek. Remiel to typowy eks. Każdy, kto jakiegoś ma, z pewnością odnajdzie w nim podobieństwo do własnego byłego faceta, haha. Gabriel przypomina trochę mojego księdza z liceum. Gdybym zaczęła się zastanawiać, pewnie odnalazłabym szczegóły we wszystkich bohaterach, ale nie robiłam tego specjalnie, jeśli to masz na myśli.

3. Czy pisząc książkę, jest Pani osobą, która nie pozwala nawet zerknąć na najmniejszą ilość tekstu, dopóki go nie skończy? Czy jednak chętnie dzieli się nawet małymi fragmentami z bliskimi?

Moi bliscy nie są chętni do czytania moich prac. Jedynie brat, mój największy fan, ale on zazwyczaj woli poczekać na całość, żeby „połknąć” wszystko na raz. Natomiast chętnie publikuję fragmenty w Internecie. Zazwyczaj jak skończę pisać rozdział, z którego jestem naprawdę dumna, najchętniej pokazałabym go światu od razu! Nienawidzę czekać. Szczególnie w kolejce. Nie wyobrażam sobie też, bym musiała coś ukrywać przed ludźmi. W końcu piszę nie tylko dla siebie.



4. Co czuła Pani, kończąc „Tylko żywi mogą umrzeć"? Pustkę, stres przed oceną czytelników czy może nie odczuwa Pani żadnych głębszych uczuć przed „wypuszczeniem” książki w świat? W końcu w każdej powieści autor zostawia jakąś część siebie.

Moja pierwsza myśl? „No nie, popełniłam arcydzieło”! haha. Nie potrafię być krytyczna, jeśli chodzi o moje prace. Natomiast jestem jak najbardziej otwarta na krytykę innych. Nie ma rzeczy idealnych. Poza tym ideały są nudne. Zdaję sobie sprawę, że moja powieść ma wady, zresztą która ich nie ma? Jednak gdybym chciała każdą z nich niwelować do skutku, zadebiutowałabym chyba na emeryturze… Uważam, że „Tylko Żywi Mogą Umrzeć” dopieściłam wystarczająco, by zasłużyła na miejsce w księgarniach. Na pewno nigdy nie będzie mi za nią wstyd.



5. „Tylko żywi mogą umrzeć” jest naprawdę świetną powieścią, którą czyta się niesamowicie lekko i szybko. Czy tak też wyglądał proces pisania jej i wydania? Czy może jednak ciężko jest wydać swoją pierwszą książkę?

Proces pisania owszem, poszedł szybko i gładko. Często śmiałam się, wzruszałam, ekscytowałam i rozczulałam nad poszczególnymi fragmentami, zastanawiając się, czy inni też będą je tak odbierać. Pisanie jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Kiedy zaczęłam to robić, w międzyczasie odkrywając, że potrafię, czułam, jakbym nagle odnalazła sens życia. Wtedy sobie pomyślałam, co by było, gdybym wydała książkę? Zaczęłam pisać do Wydawnictw, wysyłać im swój tekst i czekać na odpowiedzi. Szybko się okazało, że łatwe to nie będzie. Niektórzy z góry odrzucali powieść, inny składali propozycje ze współfinansowaniem, żądając horrendalnych kwot, za które kupiłabym fajny samochód. Nie krytykuję osób, które się na to decydują, ale uważam, że to niesprawiedliwe płacić za wydanie, bo to tak, jakbym szła do pracy i płaciła szefowi za to, że mnie zatrudnił. Na szczęście udało mi się w końcu trafić na fantastyczne i uczciwe Wydawnictwo. Mam nadzieję, że nasze drogi szybko się nie rozejdą!
6. Akcja powieści dzieje się w Pasadenie, w Kalifornii. Skąd pomysł na wybranie akurat tego miejsca? Jest to Pani ulubione „miejsce na Ziemi” i stąd ten wybór?
Nigdy tam nie byłam, ale jest numerem jeden na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Początkowo chciałam stworzyć fikcyjne miasto, a wydarzenia miały być usytuowane w średniowieczu, lecz szybko z tego zrezygnowałam. Jakoś bliżej mi do czasów współczesnych, a nie umiałam sobie tego wyobrazić w polskich realiach. Wydaje mi się, że powieść utraciłaby cały swój urok, gdyby Tessa była Tereską, Kilian Krzysiem, z kolei Deamon dajmy na to Dominikiem. Jakoś… No nie bardzo mi to leżało.
7. Często miewa Pani przestój w pisaniu, blokadę pisarską? Jeśli tak, to w jaki sposób sobie Pani z nią radzi?
Jeśli mam przestój, to wyłącznie dlatego, że brakuje mi czasu. A ostatnio brak mi go prawie permanentnie… Piszę głównie weekendami, bo po pracy jestem zbyt zmęczona, żeby myśleć kreatywnie. Jeśli już zdarza mi się jakaś blokada, raczej nie z braku weny, ponieważ na to, odpukać, nie narzekam, jest to prędzej spowodowane tym, że coś sobie ubzduram, a potem nie wiem, jak to opisać, aby wszyscy zrozumieli to tak, jak ja to widzę. Odkładam wtedy laptopa, ucinam sobie drzemkę i zazwyczaj później idzie gładko. Nic na siłę – to taka moja zasada, którą niedawno odkryłam.


8. Zaczęła już Pani pracę nad kolejną częścią cyklu o Tessie Brown? Czy może na razie poświęca się Pani innym projektom? Mogłaby Pani uchylić rąbka tajemnicy?

Druga część jest już ukończona i powędrowała do korekty, ale kiedy ujrzy światło dzienne, tego nie wiem… Ogrom napływających z każdej strony pozytywnych recenzji pierwszego tomu sprawił, że mocno się zastanawiam, czy druga część utrzyma jej poziom. Nie chciałabym nikogo zawieść, więc prawdopodobnie jeszcze w niej trochę pogrzebię, zanim puszczę ją w świat. Jakoś zdecydowanie lepiej mi wychodzi odpowiadanie na krytykę i udowadnianie, że umiem lepiej, niż bicie własnych rekordów. Uff, trzymajcie kciuki!

9. Patrząc na Pani książkę, niewątpliwie uwagę przykuwa tytuł. Skąd pomysł na tak oryginalną nazwę powieści?

Może zacznę od okładki, bo widziałam w recenzji, że nie przypadła do gustu. Kiedy zaczęłam spisywać pierwsze akapity, wyobrażałam sobie, jak wygląda tamten świat. Od początku nie mogłam się pozbyć widoku jesiennych drzew pozbawionych liści i siadających na gałęziach kruków, po czym odfruwających na dźwięk wystrzału. Ten obraz prześladuje mnie do dziś, stąd na okładce wziął się właśnie taki, a nie inny rysunek. Ot ciekawostka. A jeśli chodzi o tytuł, sama nie wiem. Po prostu pojawił się w mojej głowie i za nic nie chciał odejść. Początkowo był tylko roboczy, bo cały czas myślałam, że wymyślę coś lepszego, aż w końcu się do niego przyzwyczaiłam i został. Chciałam, żeby był bardziej mroczny, ale mi nie wyszło… Można więc powiedzieć, że powstał jako wypadek przy pracy.


10. Jaką złota myśl, radę przekazałaby Pani swoim czytelnikom?

Chyba tylko „bądź szczęśliwy i spełniaj marzenia”.
Bardzo dziękuję za wywiad. Pozdrawiam!

My również dziękujemy za wywiad i oczywiście trzymamy kciuki za kontynujację!


Klaudia Korytkowska
Udostępnij w Google Plus

About Bloody Mary

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz