Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula Zwrotnice dziejów Alternatywne historie Polski


Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula
Zwrotnice dziejów
Alternatywne historie Polski

Søren Kierkegaard w swojej filozofii „albo - albo”, która była zaczątkiem egzystencjalizmu, sformułował myśl, że człowiek jako jednostka w wyniku wyborów, jakich musi dokonywać, jest nieustannie niespełniony i nieszczęśliwy. Nigdy bowiem nie wie, co by się wydarzyło, gdyby na przysłowiowym rozstaju dróg, poszedł w inną stronę. Zdarza się, że drobna decyzja jest w stanie zaważyć na całym życiu, a im bardziej ktoś nieszczęśliwy, tym częściej rozpamiętuje jej słuszność. Te jednostkowe wybory, choć bardzo ważne, mają mały zasięg oddziaływania i najczęściej determinują losy niewielkiej ilości osób. Inaczej jest, gdy idzie o dzieje całego narodu. Mamy to szczęście i nieszczęście być Polakami. Szczęście dlatego, że jesteśmy depozytariuszami bogatej historii, a nieszczęście ma związek z tragizmem naszych dziejów. Dotknięci 123 latami niewoli, okupacją niemiecką oraz komunizmem mamy tendencje, czego nie neguję, do wspominania dawnych wielkich zwycięstw i złorzeczenia na dzieje ludzkości, w których przypadła nam rola „narodowego cierpiętnika”. Pasmo przeszłych nieszczęść skonfrontowanych z teraźniejszością jest pierwszym krokiem do poszukiwania w naszej historii momentów zwrotnych i budowania alternatywnych dziejów Polski.
Takiej próby, co nie jest nowością na gruncie literatury, podjęli się Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula w „Zwrotnicach dziejów”. Ich książka nie jest jednak pozbawioną rzeczywistych przesłanek fantasmagorią. Autorzy z racji posiadanej wiedzy – Andrzej Chwalba to przecież ceniony historyk i między innymi kierownik Zakładu Antropologii Historycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, a Wojciech Harpula znany dziennikarz i politolog -  kreśląc alternatywne dzieje Polski, opierają na solidnych fundamentach historycznych. Poszukują w narodowej przeszłości momentów kluczowych i starają się drogą dogłębnej analizy faktów przewidzieć, co by się stało, gdyby te wydarzenia potoczyły się nieco inaczej. Dokonując selekcji, od razu wykluczają momenty, choć bardzo ciekawe z punktu widzenia historyka, to albo epizodyczne, albo pozbawione możliwości alternatywy. Nie chcą także zbyt mocno ingerować w fakty i budować hipotez opartych na zupełnych, ocierających się o fantastykę, spekulacjach. Pomimo swojej ostrożności i wysokiego prawdopodobieństwa przewidywanej zmiany wydarzeń nie formułują jednak ostatecznych sądów, a w swoich wypowiedziach często wykorzystują zwroty: „prawdopodobnie”, „możliwie”, „przypuszczalnie”.
         Autorzy swoją książkę podzielili na siedem rozdziałów, a każdy rozdział poświęcili innemu wydarzeniu, które mogło zmienić bieg historii. Swoje rozważania, zamknięte w formie dialogu, prowadzą zgodnie z chronologią dziejów. Za momenty historycznie kluczowe uznali podział dzielnicowy Polski po śmierci Bolesława Krzywoustego, zawiązanie unii z Litwą, wojny z zakonem krzyżackim, reformację, ścięcie Samuela Zborowskiego, wybór Zygmunta III Wazy na króla Polski i uchwalenie Konstytucji 3 maja. Każde z wymienionych wydarzeń opisują zgodnie z wcześniej zaplanowanym schematem, o czym pisze we wstępie do książki Wojciech Harpula:
„(…) by nie bujać w historycznych obłokach i nie proponować efekciarskich, ale pozbawionych prawdopodobieństwa wizji, staraliśmy się postępować ostrożnie. W każdym z rozdziałów omawiamy i analizujemy dany moment dziejowy, opisujemy jego głównych aktorów i wyjaśniamy uwarunkowania towarzyszące faktom. Następnie rozpatrujemy możliwości innych rozstrzygnięć i zastanawiamy się, jakie byłyby ich konsekwencje – w przyszłości i dziś”.
         Przyjęta przez autorów formuła powoduje, że książka prezentuje bardzo rzetelny obraz przeszłości, a przez to dość mocno uwiarygadnia przypuszczalne konsekwencje historyczne związane ze zmianą prezentowanych faktów. Konsekwencje te mogłyby zupełnie zmienić bieg wydarzeń i przynieść naszej ojczyźnie bardziej świetlaną przyszłość. Ba…, byłyby nawet w stanie wpłynąć na losy całej Europy. Pamiętać bowiem należy, że kiedyś odgrywaliśmy w Europie rolę mocarstwa i decydowaliśmy o jej obliczu. Zatem, może gdyby nie zbyt zachowawcza polityka wobec zakonu krzyżackiego, nie powstałyby wielkie Niemcy, a w związku z tym nie doszłoby do rozbiorów i do tragicznych w skutkach dwóch wojen światowych? Może gdyby na tronie Polski zasiadł zamiast Jagiełły potomek Piastów – Ziemowit, nie doszłoby do unii z Litwą i nie uwikłalibyśmy się w niepotrzebne wojny na wschodzie? Może, gdyby nie zbyt euforyczne i przedwczesne uchwalenie Konstytucji 3 maja, nie rozdrażnilibyśmy Katarzyny II i odsunęli od siebie jarzmo zaborów. Wprawdzie to tylko „gdybania” i nie wiadomo, czy losy Polski potoczyłyby się tak, jak nakreślili to autorzy, ale ich rozważania są niezmiernie interesujące i jeśli nawet czytelnik nie zgadza się z przedstawionymi hipotezami, to może z nimi polemizować.
         Jak już pisałem wcześniej, autorzy, tworząc wizje alternatywnych dziejów Polski, za fundament swoich rozważań przyjęli fakty historyczne, poddając je bardzo rzetelnej analizie i interpretacji. A jak wiadomo interpretacja, choć opiera się na kontekstach faktograficznych, nigdy, pomimo najlepszych chęci, nie ma jednolitego charakteru i najczęściej zależy od poglądów osoby interpretującej. Piszę to tu dlatego, że „Zwrotnice dziejów”, oprócz oczywistych, zgodnych z tytułem zamierzeniach, mają także dużą wartość historiograficzną. Wojciech Harpula i przede wszystkim Andrzej Chwalba, zanim zmienią bieg wydarzeń, komentują i interpretują historię zgodnie z jaj autentycznym przebiegiem. To powoduje, że książka może być ciekawa nie tylko dla niepoprawnych marzycieli, ale także dla badaczy historii. Stanowi bowiem świetne pole do polemiki z przedstawioną przez autorów interpretacją. A przyznać trzeba, że w książce istnieje co najmniej  kilka wątków, które są w stanie wywołać dość ostre dyskusje. Należą do nich chociażby te związane ze sprowadzeniem do Polski przez Konrada Mazowieckiego Krzyżaków, negatywna ocena zawiązania unii z Litwą, powszechna krytyka polskiej szlachty, czy też wskazanie negatywnej roli Konstytucji 3 maja w procesie rozbiorów Polski. Zresztą ten ostatni wątek uznaję, obok „krzyżackiego”, za najciekawszy. Andrzej Chwalba z ogromną precyzją odkrywa przed czytelnikiem okoliczności związane z procedowaniem dokumentu i sposób jego uchwalenia. Nie podważa tu wagi samej Konstytucji, która była rzeczywistym aktem odwagi, ale deprecjonuje rolę, jaką odegrała w tym momencie historii. Specjalnie piszę tu „w tym momencie historii”, bo samą wartość tego dokumentu uważa za niepodważalną.
        „Zwrotnice dziejów” zostały zaprezentowane czytelnikom w formie dialogu. Rozmowa toczy się między dziennikarzem a historykiem. Ten pierwszy nie jest jednak zupełnym laikiem i nie ogranicza się jedynie do zadawania pytań. Wręcz przeciwnie. Chwilami zdumiewa jego wiedza i znajomość omawianych zagadnień. Dość często zdarza się, że rozmowa przechodzi w dyskusję, a jej uczestnicy stają się adwersarzami dwóch przeciwnych racji. Drobne sprzeczki i wynikający z nich miejscami ironiczny ton ożywiają tekst i wciągają czytelnika w polemikę. Wojciech Harpula prowokuje, ale nie brnie zbyt daleko w dyskusje. W odpowiednim momencie ustępuje i wsłuchuje się w słowa historyka. Nie oznacza to jednak, że zgadza się z jego racjami. Andrzej Chwalba natomiast, sprowokowany, wzbogaca swoje wypowiedzi licznymi dygresjami i ciekawostkami, których próżno szukać w podręcznikach do historii. Dzięki niemu można się na przykład dowiedzieć, że pierwszą Konstytucją na świecie była nie ta uchwalona w USA, ale na Kostaryce, a Konstytucję 3 maja poparła jedynie garstka posłów. Przyznać też trzeba, że rozmówcy świetnie się uzupełniają. W momencie, gdy dziennikarz zbyt mocno brnie w budowanie alternatywnych dziejów Polski, historyk hamuje jego zapędy i drogą racjonalnych historycznych przesłanek studzi emocje. Natomiast, gdy Andrzej Chwalba nadmiernie rozbudowuje swoje wypowiedzi o za dużą ilość dygresji, Wojciech Harpula poprzez sprytne pytania naprowadza jego wypowiedź na właściwe, zgodne z zagadnieniem tory.
        „Zwrotnice dziejów” to książka niezwykle udana. Dzięki żywym i pełnym dygresji wypowiedziom czyta się ją bardzo dobrze. Nie jest to nudny podręcznik do historii, ale nie jest to też pozbawiona historycznych faktów i oparta na fantastycznych wyobrażeniach beletrystyka. Dzięki temu odnajdzie się w tej lekturze zarówno czytelnik, nie interesujący się zanadto historią, ale także znawca dziejów Polski. 
Tomasz Duda

OCENA: 8/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
Tomasz Duda



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz